Jestem naładowany silnymi emocjami, to rezultat rozstania z Katarzyną. Stąd to takie chaotyczne pisanie notek poświęconych Kasi. Z tych emocji zapomniałem napisać na samym początku, że Katarzyna to nawigacja satelitarna TomTom GO 500, powinienem był to napisać, przepraszam. Kasia to jedna z pierwszych nawigacji jakie pojawiły się na rynku. Dlaczego Kasia ? już w dniu zakupu zacząłem majstrować przy Kasi niczym ten Pigmalion co wyrzeźbił sobie Galateę. Chciałem choć raz w życiu coś uformować sam, bez niczyjej pomocy. W ustawieniach były dwa głosy do wyboru : Andrzej i Katarzyna. Głos Andrzeja trochę przypominał głos Olechowskiego pseud. "Must " a ja przecież nic nie muszę, robię co chcę i żyję jak mi się podoba. Głos Katarzyny był o wiele przyjemniejszy, bardzo łagodny, choć czasem stanowczy. Wraz z pojawieniem się Katarzyny w moim życiu pojawiła się nowa jakość. Żona przestała wtrącać się w prowadzenie auta, skończyły się wreszcie krzyki
- Jak jedziesz durniu ! gdzie skręciłeś ? Kowalski nigdy by tu nie skręcił, trzeba było w następną w prawo, durniu ! nieudaczniku !
albo
- Co durniu, nigdy w dzieciństwie nie jeździłeś na karuzeli, że już czwarty raz bierzesz to samo rondo ?
Najgorzej jednak było na obwodnicy Birmingham, do dziś to słyszę i w lewym uchu mi dzwoni.
- Jeeezzzzuu !!! nie pod prąd.
Fakt, nieźle mi wtedy przydzwoniła atlasem samochodowym Shella. Samych map prawie 1,5 kg + suplement z planami miast. Wszystko w sztywnych okładkach. Następnego dnia atlas Shella schowałem pod koło zapasowe, a w Tesco kupiłem zwykły za 2,5 funta, w miękkich okładkach, dużo gorszy bez planów miast, ale ten chociaż tak nie bolał. Kiedy Katarzyna zagościła na szybie mojego samochodu wszystko w moim poharatanym życiu się odmieniło. Podróże z Katarzyną to była prawdziwa przyjemność, smooth & gentle. Miły głos uprzedzał
- Za dwieście metrów skręć w prawo
lub
- Przejedź przez rondo, drugi zjazd.
a czasem kiedy ja czegoś nie dopatrzyłem
- Zawróć jeśli to możliwe
Proszę zwrócić uwagę na zwrot : jeśli to możliwe. Jaka znajomość przepisów kodeksu drogowego, jaka prawna świadomość i jaki szacunek dla prawa drogowego. Zawróć, ale tylko wtedy gdy będzie to możliwe - cudowne. Kiedy wydarzyła sie ta straszna rzecz i kiedy Janusz Gamoń odniósł mi potrzaskaną Kasię, mówiąc
- Na szczęście ładowarka nie jest uszkodzona
Chciałem go po prostu zamordować kluczem do zmiany kół. Uratował go jedynie strach jaki dostrzegłem w jego oczach. To był klasyczny objaw zespołu stresu bojowego. Miałem to samo po klasówkach z matematyki. Zrobiło mi się żal Janusza Gamonia, tym bardziej, że i on był życiowo dość mocno poharatany. Żalił się, na przykład, że nie dostał na I Komunię zegarka. Trudno jest mi sobie wyobrazić jak bardzo musiał cierpieć Sławomir Nowak, któremu rodzice chrzestni kupili zegarek dopiero 32 lata po I Komunii. Po odejściu Kasi długo nie mogłem się pozbierać, nie chciałem słyszeć o żadnej nowej nawigacji. Katarzyna była jedna jedyna. Później w sklepach zacząłem zwracać uwagę na jakieś Garminy, chińskie podróby o nazwie TonTon, ale to nie było to. Jednak przed wyjazdem do Francji musiałem się zdecydować, wóz albo przewóz. Jako pisarz jestem osobą dość roztargnioną i wiedziałem, że już po wyjechaniu z lotniska na autostradę L'Occitane, od razu zaliczę jazdę pod prąd albo przez pomyłkę pojadę torami TGV do Lyonu. W styczniu zaczęły się jakieś wyprzedaże i rad nierad musiałem kupić nową nawigację, bo zbliżał się czas wyjazdu. Kupiłem Katarzynę nowej generacji, z większym ekranem i z jakimiś bajerami, wybrałem jednak model, który miał dokładnie taką samą mapę jak Kasia. Świat kończył się na Odrze i Nysie Łużyckiej, w Polsce nie potrzebowałem nawigacji. Chciałem żeby było tak jak z Kasią. Następnego dnia, wracając z pracy zajechałem do Halfordsa, to taki angielski Polmozbyt + sprzęt do rekreacji. Mocno się zdenerwowałem, bo tu były też wyprzedaże, z tym że jeszcze większe. Model o półkę wyżej kosztował tyle samo co kupiony poprzedniego dnia. Spytałem panią ile mają na stanie, okazało się że dwa, kazałem odłożyć jeden i czym prędzej odwiozłem do sklepu TomToma kupionego dzień wcześniej. Po kwadransie rozpakowywałem nową Katarzynę. Katarzynę II. To było prawdziwe cacko, posiadało system rozpoznawania głosu, wiec jadąc gdzieś z Kasią będziemy mogli sobie gawędzić, może i o polityce ? Nie przeszkadzało mi nawet to, że miała mapy całej Europy, łącznie z obwodem kaliningradzkim. Ta akurat mapa przyda się kiedy Siemoniak dokona Anschlussu Kalinigradu, a może nawet i Kłajpedy. Po wylądowaniu w Limoges i odebraniu samochodu z wypożyczalni przykleiłem Kasię do szyby i podałem alimentation, byłem przecież w Francji. Zapalił się ekran w kolorze łagodnej zieleni, w samochodzie zapanował miły nastroj. Po chwili na ekranie pojawiły się kształtne usta Katarzyny II. Musnąłem lekko palcem, nie chcialem tak bezceremonialnie, na bezczelnego, przy pierwszym razie. Po sekundzie ekran wyswietlił informację
- Wybrany język nie posiada funkcji rozpoznawania głosu.
- Jasna cholera !!!
Zmuszony byłem przejść na angielski
- Tulle - szepnąłem do Katarzyny - Point of interess - Accordions museum.
Po wykonaniu obliczeń na ekranie wyświetlił się napis
- Tuła ( Russia ) muzeum samowarów - 2060 mil.
- Jasny gwint, może nie teraz, niech się tam zrobi spokojniej. Ubezpieczenie samochodu tylko na Unię. Mam chyba zły akcent.
Przełączyłem na francuski i złożyłem usta w dzióbek, tak jak robi pani prowadząca główne wydanie wiadomości na TF1 i powiedziałem
- Tulle - Manufacture d' Accordeons
Katarzyna II milczała jak zaklęta.
Następnie poprawiłem ułożenie ust, dokładnie tak jak przy wymawianiu " en pettite peu "Na ekranie pojawiła się miejscowość i dystans. Niestety było to Tuileries odległe o 240 mil, to nie było to. Wreszcie zdenerwowany złożyłem usta w ciup i wymówiłem Tulle dokładnie tak jak po polsku wymawia się " Ciul " Wyczułem, że tym razem zabiłem jej ćwieka. Niestety ona kazała mi jechać na Kowno do Ciulai - 1560 mil. Nie wiem na co liczyła ? że krzyknę : Katarzyno prowadź na Kowno ! Moje pokłady cierpliwości uległy wyczerpaniu. Wiedziałem że zadne karesy z mojej strony nie wzruszą Katarzyny II, przeszedłem więc na stymulację palcową. Wklepałem : Tulle 1900 Zone Industrielle Mulatet... i to było to. 55 mil / 1h10min. Kiedy wyjechałem na autostradę L'Occitane w kierunku Tulle - miasta, którego były mer Francois Hollande też nie dawno zamienił stary model na model nowszy - doszedłem do wniosku, że to wszystko nie ma sensu.
Nie ma sensu - jeśli nie musimy - zmieniać starego modelu na model nowszy. Oczywiście w rozumieniu szerszym, na przykład wymiany starej żony na nowszy model. To jest dość kosztowna operacja, poza tym zanim zapoznamy się z instrukcją obsługi nowego modelu, możemy się całkowicie zestarzeć, a nowy model wejdzie w okres " ryczącej czterdziestki " A wtedy ?
1147
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (63)