165 obserwujących
1767 notek
2705k odsłon
1559 odsłon

Marshrutka Rally 2018

Wykop Skomentuj52

image

Z punktu widzenia ekonomiki transportu publicznego Marszrutki nie są rozwiązaniem dobrym. Zbyt wysoki jest jednostkowy koszt " kilometroosobopasażera " jak również nieefektywnie wykorzystany jest czas pracy kierowcy wiozącego raptem 12 pasażerów. Dodatkowo, to akurat ważne w naszych czasach : Marszrutki nie są proekologicze, bowiem na jednego "kilometroosobopasażera " produkują zbyt dużo CO2. Daleko Marszrutkom do idealnego - moim zdaniem - rozwiązania w transporcie publicznym, jakim są brytyjskie double deckery. Nie dość, że zabierają 75 osób to w ruchu drogowym zajmują mniej miejsca niż dwa busiki wiozące 1/4 pasażerów angielskiego autobusowego dziwoląga. Jednak jak napisałem w poprzedniej notce Marszrutki są potrzebą chwili, są krwioobiegiem transportu publicznego w Gruzji, są niezbędne i znakomicie rozwiązują wszelkie bolączki i problemy związane z przemieszczaniem się ludzi. Dlatego na razie muszą trwać dostarczając przy okazji niezwykłych emocji. Oczywiście osoby posiadające jakiś godny uwagi majątek powinni przed jazdą Marszrutką udać się do notariusza, by poczynić stosowne zapisy. Ludzie odpowiedzialni nie zostawiają rodzinie i bliskim spraw nierozstrzygniętych. Z uwagi na to, że Marszrutką może podróżować zdecydowanie mniej osób niż w dalekobieżnym autobusie, więc często w popularnych kierunkach, np. Tbilisi, Batumi, Kutaisi, z dworca wyjeżdża kilka Marszrutek.

image

Wziąłem udział w kilku takich rajdach i - nie powiem - przeżyłem niezapomniane chwile. Z punktu A do punktu B wyjechaliśmy w 5 zespołów. Nasza 12 osobowa załoga reprezentowała team Mercedesa. Kierowca miał nie więcej jak 25 - 30 lat. Od razu zwrócił moją uwagę, w technice jazdy dało się wyczuć świetnego taktyka. Doskonale wyczuwał miejsca, które jeszcze nie były widoczne, a w które należało pójść by przesunąć się do przodu o dwa trzy pojazdy. Jazda dość ofensywna, by nie powiedzieć agresywna przypominała w nim młodego Schumachera. A specyficzna technika wyprzedzania, tzw. zdublowany ruch konika szachowego, pozwalał dostrzec w nim doświadczonego Kasparowa. Zdublowany ruch konika szachowego to bardzo popularny sposób wyprzedzania na gruzińskich drogach. Nie daje przeciwnikowi najmniejszych szans. Polega to na tym, że pojazd wyprzedzający zbliża się do pojazdu wyprzedzanego ze sporą prędkością, 120 - 130 km/h. Wisi przez chwilę na zderzaku samochodu wyprzedzanego, po czym następuje gwałtowny wyrzut kierownicy w lewo i wektor kierunku zmienia się o 90 stopni, auto wyprzedzające niemal pod kątem prostym przeskakuje za ciągłą linię, po czym następuje redukcja biegów i pełny gaz oraz dopalacze. Samochód wyprzedzający idzie do przodu w tempie niezwykłym, " porsznie i kłapany " mało spod maski nie wyskoczą.

image

Po chwili, kiedy wraca nam krążenie, następuje kolejny wyrzut kierownicy, tym razem w prawo i nasze auto znowu pod takim samym kątem jak przy rozpoczęciu manewru, przekracza białą, ciągłą linię i znaleźliśmy się nie wiedzieć kiedy przed załogą teamu Forda. Linia ciągła w Gruzji nie oznacza tego samego co w Europie, nie rozdziela pasów jezdni, nie zakazuje bezwzględnie zmiany pasa ruchu. Ot, zwykłe rozdzielenie świata żywego z zaświatami. Taki sposób wyprzedzania, u ludzi nieprzeszkolonych, nie wyczuwających co się święci, może doprowadzić do uszkodzenia kręgów szyjnych. Dlatego ja za rok biorę ze sobą - za wczasu - kołnierz ortopedyczny. Dzięki doskonałej taktyce jazdy naszego kierowcy, na rogatkach miasta A, w punkcie kontrolnym, zameldowaliśmy się jako pierwszy zespół, choć pole startowe opuściliśmy jako zespół czwarty. W punkcie kontrolnym, część wozów towarzyszących wyścigowi uzupełniła zapasy, niektórzy dotankowali gazu w mobilnym punkcie gazu LPG.

image

Niestety nasz kierowca miał na punkcie kontrolnym jakiś deal, musiał czekać na kogoś i tym razem wyjechaliśmy jeszcze gorzej niż na starcie , bo jako zespół ostatni. Trochę mnie to martwiło, bo trasa rajdu wynosiła 240 km, a co najważniejsze musiałem być w Tbilisi na 17:35, by zdążyć na pociąg do Batumi.

image

Kierowca chyba wyczuł mój nastrój, bo od momentu startu nie folgował maszynie. Szliśmy jak pocisk i po około 20 kilometrach dopadliśmy " Japończyków " z 14 - osobowego teamu Isuzu. Wyczuli próbę ataku i poszli mocno do przodu. Szli opętańczo, jak kamikadze. Co nie dziwi, bo Isuzu robi świetne silniki, byle czego nie wkładaliby przecież do eksportowych Polonezów. Świetne wozy to były, jeździł nimi nie tylko premier Edward Babiuch, ale i w początkach kariery kolega Waldek Gazownik z partii zawsze koalicyjnej. Japońcy wykładali się na zakrętach, trochę cięli zakręty, blokowali nas kiedy tylko mogli. Zaczynałem powątpiewać w talenty naszego Schumachera. Nie miałem racji. Atak nastąpił na długiej prostej.

Wykop Skomentuj52
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Gospodarka