Niemiecki import z Chin wzrósł o 8,5%, natomiast eksport towarów z Niemiec do Chin spadł drastycznie o 12%. Zarazem po raz pierwszy w historii Polska wyprzedziła Chiny jako docelowy rynek niemieckiego eksportu, co obrazuje zasadniczą zmianę w strukturze zbytu RFN.
Powyższe dane obnażają pułapkę zależności rynku niemieckiego od towarów sprowadzanych z Chin. Berlin, pomimo strategii, mającej na celu zmniejszenie zależności gospodarczej od jednego dostawcy, pozostaje strukturalnie uzależniony od chińskich dostawców i surowców krytycznych, takich jak metale ziem rzadkich. Jednocześnie chiński rynek zbytu najbardziej tracą niemieckie marki samochodowe, szczególnie w sektorze EV.
Z perspektywy geopolitycznej, zacieśnianie więzi z Pekinem stawia Niemcy w bezpośrednim konflikcie z administracją Donalda Trumpa. USA wykorzystują handlowy prymat Chin w RFN jako argument za nałożeniem 25-procentowych ceł odwetowych na niemieckie samochody, uznając niemiecki przemysł za "zanieczyszczony" chińskim kapitałem i technologią. Waszyngton dąży do wymuszenia na Berlinie pełnej lojalności w wojnie handlowej, co przy obecnym stanie niemieckiej gospodarki grozi deindustrializacją kraju.
Niemcy znalazły się w strategicznym impasie. Zacieśnianie więzi z Chinami, od których Berlin jest uzależniony surowcowo (92% magnesów ziem rzadkich), jest bezpośrednim powodem utrzymywania przez Waszyngton karnych ceł. Trump traktuje cła na sektor automotive jako narzędzie polityczne, mające zmusić Niemcy do technologicznego zerwania z Pekinem. Berlin nie może jednak wykonać tego ruchu bez ryzyka natychmiastowego paraliżu własnych fabryk.
Po utracie rosyjskiego gazu na Niemcy została nałożona technologiczna pętla Pekinu, która w grudniu 2025 r. kontrolowała 80% rynku paneli fotowoltaicznych i wspomniane 92% dostaw magnesów, niezbędnych do budowy turbin wiatrowych. Przy rekordowych cenach energii w RFN na tle UE, chińska technologia OZE stała się kluczową opcją do utrzymania rentowności fabryk. To sprawia, że każda próba politycznego dystansowania się od Pekinu uderza w fundament Energiewende, czyniąc z „zielonej rewolucji” narzędzie chińskiego nacisku, którego Berlin nie jest w stanie zneutralizować bez gigantycznych strat gospodarczych.
W roku 2026 Berlin czeka wybór pomiędzy dwoma mocarstwami- Chinami, które umożliwiają utrzymanie stabilności niemieckiej gospodarki, w której zasadniczą rolę gra sektor automotive oraz transformacja energetyczna, a Stany Zjednoczone, które zapewnią utrzymanie parasola nuklearnego oraz obecność amerykańskich baz np. Ramstein Air Base, co bezpośrednio daje RFN bezpieczeństwo militarne.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)