Pogrążona w rozpaczy po utracie syna i zlękniona o losy Kościoła w tych wręcz na miarę Apokalipsy czasach, spędziła resztę życia za murami klasztoru cysterek w Trzebnicy. Tam też umarła i została pochowana. Grób jej stał się z czasem miejscem pielgrzymek, a sława jej cnót, opowieści o cudach, wiara w skuteczność jej wstawiennictwa spowodowała, że została kanonizowana nie długo po śmierci, bo 1267 roku. Na temat jej życia i cudów, bo w takie coś wierzono, pisano dzieła, najstarszym z nich jest „Żywot większy i mniejszy św. Jadwigi”, którego data powstania sięga 1300 roku. Stał się on źródłem do wielu innych hagiograficznych dzieł średniowiecznych i nowożytnych, których treść inspirowała też powstawanie sztuki. Najwięcej zabytków sztuki sakralnej poświeconej tej postaci spotykamy w kręgu zakonu cysterskiego, w ich klasztorach w Lubiążu, Henrykowie, Krzeszowie. W Trzebnicy w dawnym klasztorze cysterek znajduje się jej poświecone mauzoleum grobowe, które od stuleci jest centrum pielgrzymek. Sławę św. Jadwigi rozpowszechniły liczne dzieła hagiograficzne w tym nasze polskie, np. słynnego Piotra Skargi, Piotra Hiacynta Pruszcza, czy Floriana Jaroszewicza.
Przez stulecia wierzono prawdziwość zdarzeń z jej życia i pośmiertnego wstawiennictwa, że dziś współczesnemu człowiekowi wydawać się to może nawet nieprawdopodobne. Wyleczyła kogoś ze ślepoty, przywracała życie już powieszonym, uwolniła pewną zakonnice od ości rybnej, przepowiadała śmierć bliskim i nieszczęścia. U jednej zakonnicy nawet ujawniła obecność jeża pod habitem: ” Dlaczego siostro nosisz przy sobie rzecz nieprzyzwoitą?” – czytamy w jej średniowiecznym życiorysie. Oczywiście na wiele sposobów cierpiała też duchowo i fizycznie, bo nawet biczowały ją osobiście demony. Mnóstwo cudów zdarzyło się po jej śmierci. Jej ciało nie zmieniło się mimo zgonu.
Dochodziło przy jej grobie do uleczeń z ciężkich chorób i kalectwa. Nawet miały miejsce wskrzeszania zmarłych. Tak oto czytamy w dziełach hagiograficznych, które z własnej istoty przepełnione były dziwnymi historiami, nieprawdopodobnymi dla rozumu człowieka współczesnego.
W średniowiecznych, czyli najstarszych, życiorysach tej Świętej, które stały się podstawą rozwoju tradycji kultowej, czytamy też cudach związanych z wodą. Św. Jadwiga potrafiła zamienić wodę wino. Inna historia mówiła, że Marta, zakonnica w klasztorze w Trzebnicy, cierpiała na chorobę, która objawiała się nadmierną potrzebą picia wody. Pewnej nocy szukając ratunku od cierpienia umyła się wodą pozostałą po ubmyciu martwego ciała św. Jadwigi : „ Modliła się zaś tymi słowami: „Moja księżno, święta Jadwigo, uwolnij mnie od tego cierpienia i od tego wstydu, kto rymnie nęka z powodu trapiącego mnie pragnienia”. Po tej modlitwie podeszła do naczynia pełnego wody, w której obmyto zwłoki świętej, naczynie to odszukała pod nieobecność wszystkich, którzy udali się na pogrzeb”.
Istniały też inne opowieści związane ze św. Jadwigą i wodą, np. historia Gotfryda z Koźmina, który udał się do jej grobu aby wyleczyć paraliż i tam został uzdrowiony w taki sposób, że czuł się jakby go ktoś oblał wodą.
Nawet niektóre ludowe legendy mówiły o cudach wodnych św. Jadwigi, np. wzbudziła ona źródło wody uderzając laską o ziemię.Teraz już łatwo może pojąć związek miedzy kultem tej świętej a ufundowaniem pomnika przy lądeckim źródle.
Oczywiście to cześć kultu św. Jadwigi, drugą tworzyła wiara w jej wstawiennictwo w czasach zagrożenia jakie Europa przeżywała z powodu agresji muzułmańskiej. Pamiętano historię ofiarnej śmierci jej syna, Henryka Pobożnego i jego zmagania z dzikimi hordami Mongołów, uważanych w dawnej historiografii za muzułmanów. Upamiętniano to zdarzenie propagując kult jego matki Patronki Śląska, fundując wiele dzieł sztuki sakralnej w kościołach, a do nich należą ołtarze, malowidła ścienne i różne rzeźby.
Kult św. Jadwigi należał w średniowieczu i w czasach późniejszych do bardzo silnych. Do jej grobu w Trzebnicy przez stulecia przybywały pielgrzymki, a miejsce to słynęło z licznych cudów i uzdrowień. Należy też podkreślić, że współcześnie kult św. Jadwigi jest również bardzo żywy, a do jej sanktuarium w Trzebnicy i dziś licznie przybywają pielgrzymi.
Lądeckim świadectwem pamięci o św. Jadwidze jest ofiarowany dla klasztoru w Trzebnicy w 1909 roku obraz olejny wykonany przez mieszkańca naszego miasta, malarza Wilhelma Reinscha (obraz ten znajduje się tam do dziś). Również w lądeckim kościele parafialnym znajduje się malowidło ścienne przestawiające tę Świętą.
dr Marek Sikorski
Opracowano na podstawie:
Marek Sikorski, Lądek Zdrój. Osobliwości i skarby sztuki. Opole 1999, s. 59-60.
Marek Sikorski, Lądek-Zdrój. Zabytki i historia, Wydawnictwo Sativa Studio 2011, s. 77-79.
Na temat zabytków Lądka-Zdroju zob. stronę interntową:
www.ladek-zdroj-zabytki-historia.blog.pl
Na temat autora zob. strone interntową:
www.marek-sikorski-autor.blog.pl
Istnieją podobne teksty w internecie i w pewnych książkach, ale jak wskazuje ich treść są one plagiatami moich publikacji, np. po raz pierwszy publikowałem drukiem na ten w/w. temat w 1999 roku.
To jest powód, dla którego systematycznie publikuję w internecie moje dawne teksty i wskazuję na źródło ich pochodzenia.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)