41 obserwujących
740 notek
922k odsłony
  380   0

Myśliwce przed Drugą Wojną cz 3

 Zrobiłem listę naszych prototypów samolotów myśliwskich w rozbiciu na poszczególne lata. Tzn liczy się rok oblotu. Prototypów nieukończonych, niewykonanych, planowanych nie liczę.  Rysunków nie liczę. Malunków nie liczę. Liczy się pewien konkret. Nie ma znaczenia, czy ktoś se tam wystrugał śmigło. Ktoś se tam latami dziergał kadłub. Oczywiście mogą tu być pewne nieścisłości bo jak to u nas wszystko wiadomo. Ale co dokładnie wiadomo? Tego już nie wiadomo. Przy PZL P 24 mogą być nieścisłości:

1929
PZL P-1/I 

1930
PWS 10/I
PWS 10/II
PZL P-1/II.
PZL P-6
PZL P-7/I

1931
PZL P-7/II
PZL P-8/I
PZL P-11/I 
PZL P-11/II

1932
PZL P-8/II
PZL P-11/III
PZL P-11/IV 

1933
PZL P-24/I

1934
PZL P-11/V
PZL P-24/II
PZL P-24/III

1935

1936
PZL P-24 egzemplarz wzorcowy

1937

1938
PZL P-38/I Wilk

1939
PZL P-11g ”Kobuz” 
PZL P-38/II Wilk
PZL-50/I ”Jastrząb”

Najwięcej prototypów oblatano w 1930 roku - 5. W dwa lata: 1930 i 1931 oblatali dziewięć prototypów, więcej niż w 6 lat 1934-39 (podaję łącznie). Widać, że o ile w 1934 roku jeszcze siłą rozpędu jakoś szło, to reakcją na rozwój Luftwaffe i lotnictwa sovieckiego było załamanie prac koncepcyjnych - brak prototypów praktycznie przez 3 lata. Sama analiza liczbowa nie daj tu pełnego obrazu - prototyp Kobuza to była już prehistoria. PZL P 24 z 1936 roku naszemu lotnictwu się zupełnie nie przydał. Owszem, Jakimiuk zdobył kolejne doświadczenia ale potem wygonili go i kazali projektować samolot pasażerski PZL 44 "Wicher". 
Z tych 22 prototypów tylko 2 były zupełnie nieudane (Wilka), czyli poniżej dziesięciu procent. Ale większość pozostałych to były różne wersje tej samej konstrukcji. Jastrząb też zrobił klapę, ale trochę mniejszą niż Wilk. 
Konstrukcji silników już było mniej: Foka która okazała się niewypałem, oraz Waran i Legwan, które były w 1939 roku na wczesnych etapach rozwoju i nie zdążyły jeszcze okazać się niewypałami. Niewiele o nich wiadomo, istnieją uzasadnione podejrzenia, że przewidywana moc została zawyżona, aby uzasadnić jakoś bezsensowna decyzję budowy tych motorów. Zanim więcej napiszę o nich, krótkie zestawienie sposobów, w jakich próbują niektórzy współcześni fanatycy ratować ówczesnych decydentów przed słuszną, miażdżącą krytyką:

1. Ignorowanie upływu czasu od rozpoczęcia prac do wejścia do służby: porównują osiągi maszyny będącej jeszcze na deskach kreślarskich z maszynami wchodzącymi do służby za granicą. 

2. Porównują samoloty/silniki istniejące realnie za granicą z rysunkami naszych maszyn: wiadomo, że rysunek zawsze wypadnie lepiej, nie rysuje się wszak silnika z wadami: pękającym korpusem, przegrzewaniem, niską mocą. A istniejący silnik jakieś tam wady zawsze ma. Skąd wiadomo, że próby przeniesienia tych rysunków do realu by się udały?

Powinni porównywać nasze konstrukcje istniejące z istniejącymi konstrukcjami zagranicznymi a rysunki - z rysunkami. Kto wie u nas co tam rysowali sobie konstruktorzy w Niemczech w 1939r? A w USA?

3. Tłumaczenie decydentów obiektywnymi realiami z lekceważeniem czynnika wolitywnego: że chcieli to i to bo chcieli i już. Mówiąc krótko. 

4. Przerzucanie odpowiedzialności: Rayski był dobry, ale KSUS niedobry. Ale jak KSUS mógł być niedobry? Kompromitacja. No to KSUS był dobry tylko Piłsudski niedobry? Ale jak Piłsudski mógł być niedobry? Kompromitacja. No to Piłsudski był dobry tylko Zając niedobry. Ale jak Zając mógł być niedobry? Zając dobry tylko Rayski niedobry. I tak w koło Macieju aż naród zostanie skołowany do reszty. Sanacja to sanacja: Co nas obchodzi kto i kiedy, jako całość nie sprawdziła się. 

5. Różne bezsensowne tezy a'priori jak: Żeby przygotować się do odparcia inwazji trzeba znać jej dokładną datę dzienną na dziesięć lat wcześniej. Czyli w 1929 roku musieli wiedzieć, że Niemcy uderzą 1 września 1939 roku. A jakby wiedzieli, że 1 sierpnia 1939 r. Niemcy uderzą to by nie dali rady się przygotować. No proszę państwa podaję przykład: albo w lipcu będzie powódź albo nie będzie. Jak nie będzie to dobra nasza, ale jak będzie? Jakoś Finowie nie musieli wiedzieć w 1929, kiedy ZSRS na nich napadnie. 

6. Wiąże się z poprzednim punktem: przyszłość jest zasadniczo nieprzewidywalna. Możemy sobie stawiać najbardziej absurdalne cele, snuć bezsensowne plany i a nuż widelec. Tzw fuks. Nie wiadomo było, że Wilk się nie uda, zanim się nie udał. Więc skąd mogli wiedzieć? Żeby liczyć się z fiaskiem Wilka do tego fiaska musi dojść. Nie można przewidzieć, że się nie uda. 

7. Jakbyśmy byli przygotowani na odparcie inwazji Niemiec to te by się bały na nas napaść. Ataku by nie było i całe przygotowania niepotrzebne. Paradoks taki. 

No przeszliśmy do spraw krajowych. Dodam na koniec, że historiografia nie zdołała wyjaśnić należycie genezy Wilka, zadowalając się bezosobowymi formami: ustalono, zadecydowano itp. Nie znana jest dokładna wykładnia zwrotu: "ewentualnie wieloosobowy, wielosilnikowy" - jakie jest znaczenie przecinka: czy ewentualnie odnosi się tylko do wieloosobowości, czy wielosilnikowości też. Można to rozumieć tak bądź tak. 

Lubię to! Skomentuj9 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura