Od kilku dni żyję w świecie służby zdrowia, dwa szpitale, dwa oddziały, dwa miasta...
Temat służby zdrowia...chcę już tylko pozytywnie. Dlatego nie będzie na przykład nic o oddziale dziecięcym psychiatrii na Koszarowej we Wrocławiu (chociaż to i tak lux torpeda Dolnego Śląska ponoć..)
Przypominam sobie znaleziony gdzieś kiedyś taki zapis (fragment):
"Towarzyszenia w chorobie można wyuczyć się.
Warunki podstawowe lekarza/terapeuty:
wrażliwość, otwartość, elastyczność, doświadczenie,
wykształcenie w zakresie farmakoterapii,
ale także w zakresie możliwości pomocy psychologicznej,
głęboka religijność - definiowana jako rozumienie wartości i porządku rzeczy,
umiejętność dostosowania poziomu komunikacji do pacjenta.
I jego rodziny. (...)"
Więc jeżeli ma być tylko pozytywnie to spotkałem młodego lekarza w Gdańsku, młodego czyli gdzieś na początku drogi, ze wszelkimi atrybutami młodości, oraz co już znacznie rzadsze z ciekawością i wrażliwością. Na szyi nosił malutki krzyżyk. Na tym złowrogim oceanie gdzie roi sie od masztów kroplówek, zimnych obslizłych oczu, strachu przed Głębiną - porozumiewawczy znak Nadziei. I jakości.


Komentarze
Pokaż komentarze