9 obserwujących
110 notek
169k odsłon
  628   0

E. Kopacz ofiarą "ruskiego spisku" - czyli o tym jak "elity" bronią swoich.

Po emisji filmu "Stan zagrożenia" E. Stankiewicz i wrzawy jaka rozgorzała, zwłaszcza na temat wymowy zdjęć z E. Kopacz (wszak z byłą polską Premier i MZ) najciekawszym motywem jaki się pojawił w tej debacie są chyba naukowe próby "tłumaczenia" zachowania byłej Minister Zdrowia w rosyjskim prosektorium i wyjaśnienia całej tej smutnej historii. Na uwagę zasługują dwie - jak dotychczas - "teorie" tłumaczące to co się zdarzyło. Jedną przedstawił dr hab M. Gdula (poseł Lewicy), a drugą teorię przedstawił M. Bilewicz dr hab psychologii UW.

Zacznijmy od wyjaśnienia przedstawionego przez dr hab M. Gdulę - jest ono prostsze i ma bogatą tradycję, która pozwoli nam łatwo uchwycić zasadniczą ideę danej teorii. M. Gdula napisał (na twitterze):

Ewa Kopacz z prosektorium w Moskwie. Na obu zdjęciach uśmiechają się osoby stojące obok Kopacz. Kto zrobił te zdjęcia w Moskwie? Gdzie były do tej pory? Dlaczego pojawiły się, gdy mamy napiętą sytuacje na Ukrainie? Mamy prawo wiedzieć!”

https://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/8144911,polityka-smolensk-katastrofa-ewa-kopacz-zdjecia-moskwa-prosektorium-donald-tusk.html

Poseł Gdula - jak widzimy - w sposób naukowy, pyta o to "kto za tym stoi?" Dla kogo, "dla jakich sił [te zdjęcia] są  wodą na młyn?" (jak wołał niegdyś I sekretarz W. Gomułka). Doszukuje się w tej całej sprawie jakiegoś głębszego dna, ukrytych sprawców, którzy doprowadzili do ujawnienia tych zdjęć właśnie teraz - "gdy mamy napiętą sytuację na Ukrainie". Nietrudno zatem odgadnąć, że dr hab M. Gdula wpisuje się w długą tradycję wyjaśniania różnych wydarzeń społecznych za pomocą teorii konspiracyjnej, popularnie nazywanej "teorią spiskową". Jak widzimy,  lewicowym siłom postępu także zdarza się sięgać do tych "obskuranckich" wyjaśnień, jeśli nic lepszego pod ręką się nie znajdzie. Zresztą po takie wyjaśnienia sięgały niedawno najwyższe czynniki w państwie. Przypomnijmy chociażby słynną próbę wyjaśnienia afery taśmowej przez D. Tuska z 2014 roku:

Ten, kto podjął decyzję o podsłuchiwaniu i ujawnieniu podsłuchów, pisze scenariusz w konspiracji, a jego efektem są straty dla państwa polskiego, a nie zyski. Nie wiem, jakim alfabetem jest pisany, ale wiem, kto może być beneficjentem chaosu państwa polskiego, nie mam co do tego żadnych wątpliwości.

https://www.gazetaprawna.pl/wiadomosci/artykuly/806152,o-co-chodzilo-tuskowi-gdy-mowil-o-podsluchach.html

A więc spisek! Jeśli nie spisek to co innego? Tu z pomocą przychodzi dr hab M. Bilewicz, specjalizujący się na UW badaniem polskiego antysemityzmu. W jego przypadku sugerowanie "teorii spiskowej" mogłoby się wiązać z pewnym problemem, gdyż wielokrotnie, piętnując polski antysemityzm, wskazywał na te teorie  jako źródło polskich uprzedzeń do Żydów. "Wytłumaczył" zatem zachowanie E. Kopacz za pomocą "teorii procesów przeciwstawnych". Jak to zrobił? Napisał na twitterze, że rozumie reakcję E. Kopacz, a dalej:

W sytuacji bardzo silnych negatywnych emocji (smutku, gniewu, przygnębienia) u ludzi często automatycznie pojawia się uśmiech. Tłumaczy to teoria procesów przeciwstawnych. W ten sposób organizm przywraca równowagę emocjonalną.

Nawet w eksperymentach Milgrama, gdy badani myśleli, że śmiertelnie porazili prądem innego człowieka, to zaczynali się śmiać. Członkowie rządu w 2010 odpowiedzialni za identyfikację czy transport zwłok byli w sytuacji krańcowego stresu i doświadczali silnej traumatyzacji. 

Mówił o tym kilka razy @MichalBoni , wówczas odpowiedzialny za logistykę pochówków ofiar katastrofy. Mając świadomość ekstremalności tego doświadczenia, rozumiem reakcje emocjonalną na zdjęciach minister Kopacz.

Pamiętam też kolegów pracujących w IPN przy sprawie Jedwabnego. Codziennie odkrywali kolejne bestialskie mordy, czytali o ekstremalnych zbrodniach - i sami zaczynali z tego żartować. To naturalna psychologicznie reakcja, nawet jeśli postronnym wyda się brakiem wrażliwości.

https://dorzeczy.pl/kraj/180079/bilewicz-rozumiem-reakcje-kopacz.html

Zatem już wszystko jasne. Psycholog (profesor UW) wyjaśnił że CZĘSTO gdy jesteśmy smutni AUTOMATYCZNIE pojawia się na naszej twarzy uśmiech. W ten sposób organizm sam doprowadza do emocjonalnej homeostazy. W dodatku tak było "nawet w eksperymentach Milgrama"... I cóż z tego, że nasze doświadczenie jakoś nie potrafi znaleźć potwierdzenia dla tych słów? Cóż z tego, że cała praktyka psychoterapii oraz psychiatrii opiera się na założeniu, że człowiek po traumatycznych wydarzeniach (śmierci bliskich, zwłaszcza śmierci nagłej, w katastrofie) nie wraca do równowagi dzięki AUTOMATYCZNIE pojawiającemu się  na jego obliczu uśmiechu i "wyluzowanej" postawie, tylko potrzebuje specjalistycznej pomocy, często długotrwałej? Cóż z tego, że i u Milgrama jednak było "trochę" inaczej? Polska nauka - w osobie dr hab M. Bilewicza - wytłumaczyła psychologicznie postawę E. Kopacz w prosektorium w Rosji, po katastrofie pod Smoleńskiem. Profesor Bilewicz nie widzi w postawie E. Kopacz żadnych "dziwnych" zachowań.

Lubię to! Skomentuj9 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka