Piękny futbol w nienormalnych czasach i zgniły Burak

Burak Yilmaz i Giorgio Chiellini po meczu inauguracyjnym meczu Mistrzostw Europy. Zdjęcie: PAP/EPA/Alessandra Tarantino
Burak Yilmaz i Giorgio Chiellini po meczu inauguracyjnym meczu Mistrzostw Europy. Zdjęcie: PAP/EPA/Alessandra Tarantino
To będą wyjątkowe mistrzostwa Europy. Nie ze względu na to, że odbywają się w pandemicznej scenerii, nie dlatego, iż na trybunach będzie okrojona liczba widzów, ale z powodu poziomu. Już mecz otwarcia, w którym Włosi zrobili z Turków kebab (3:0) był tego zapowiedzią. Wierzę, że to dopiero przedsmak, że takich spotkań będzie mnóstwo. Również z udziałem reprezentantów Polski.

Przyznam, że na ceremonię otwarcia Euro czekałem z pewnym niepokojem. Bałem się, że będzie cichutka, skromna, z zamaskowanymi garstkami kibiców rozsianymi po trybunach rzymskiego Stadio Olimpico. No bo, tak na zdrowy rozum, jak tu się hucznie bawić w tych nienormalnych czasach? Szczególnie w Italii, gdzie koronawirus zebrał szczególnie krwawe żniwo.

Tymczasem było bosko! Kapitalna aranżacja okraszona – jak zwykle – genialnym popisem Andrei Bocelli'ego. Głośni kibice na trybunach, do tego świetne widowisko na murawie. Serce rosło, bo to zapowiedź tego, że piłka wraca do normalności, po tym jak przez przez kilkanaście miesięcy tkwiła w wirusowej hibernacji.

Zobacz także:

Burak jak Lewandowski

Naprzeciwko mnie mieszka młode małżeństwo polsko – tureckie. Bardzo sympatyczni, spokojni ludzie. Mąż Turek jest informatykiem. Grzeczny, zawsze uśmiechnięty, z daleka kłania się sąsiadom. Spotkałem go na kilka godzin przed meczem Turcji z Włochami. Pobudzony, błysk w oku. - Sąsiedzie, zobaczy pan, co z Włochami zrobi Burak Ylmaz. On jest tak dobry jak wasz Lewandowski! Popatrzyłem na niego jak na wariata. - Zgłupiał – pomyślałem. - Zobaczy sąsiad, zobaczy – poczochrał się po bujnej czuprynie.

Piłka to nie obiad u teściowej

Do czego zmierzam? Ano, do tego, że rozmawiając z Hakanem uświadomiłem sobie, że mimo wszystko te inne niż dotąd mistrzostwa Europy, które przez fakt, że są rozgrywane w jedenastu krajach mocno się rozlazły, jednak wzbudzają emocje. I bardzo dobrze, bo piłka, to nie obiad u teściowej, żeby traktować ją w najlepszym razie w sposób obojętny. A Burak Ylmaz? Okazał się mocno nadgniłym Burakiem.

Piotr Dobrowolski

Czytaj dalej:

Lubię to! Skomentuj23 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Sport