SquareWrestler SquareWrestler
115
BLOG

Zakute łby #8. Paragon kłamstw. Towaru nie ma, rachunek został

SquareWrestler SquareWrestler Polityka Obserwuj notkę 3
Donald Tusk nie sprzedawał wyborcom ogólnych marzeń. Sprzedawał liczby. 100 konkretów. 100 dni. 60 tysięcy kwoty wolnej. Paliwo po 5,19 zł. Polacy zapłacili głosami. Po otwarciu opakowania okazało się, że terminy były reklamą, konkrety zniknęły, a odpowiedzialność premiera wygasła dzień po wyborach. Towaru nie ma. Paragon został.

Donald Tusk i rachunek za „100 konkretów”


Przed wyborami wszystko miało cenę.


Miało termin.


Miało nazwę.


100 konkretów.


100 dni.


60 tysięcy złotych kwoty wolnej.


Paliwo po 5,19 zł.


To nie były luźne marzenia opowiadane przy ognisku.


To były liczby.


A liczba w polityce działa jak cena na sklepowej półce. Ma przekonać człowieka, że dokładnie wie, co kupuje.


Polacy zagłosowali.


Donald Tusk został premierem.


Towaru nie ma.


Ale paragon został.


---


Pozycja pierwsza: 100 konkretów w 100 dni


Już sama nazwa programu była umową.


Nie „kierunki rozwoju”.


Nie „wizja na dwie kadencje”.


Nie „cele zależne od sytuacji międzynarodowej”.


100 konkretów na pierwsze 100 dni rządów.


Tak program reklamowała sama Koalicja Obywatelska.


Po upływie stu dni w pełni zrealizowanych było sześć obietnic.


Po dwóch latach — siedemnaście.


Trzydzieści pięć uznano za częściowo zrealizowane, a na realizację co najmniej czterdziestu trzech nadal czekano.


Ale premier znalazł na to własną matematykę.


W październiku 2025 roku tłumaczył, że jego partia zdobyła około 31 procent głosów, więc wykonanie jednej trzeciej obietnic miałoby być „uczciwym rachunkiem”.


Nie.


Wyborcy nie kupowali trzydziestu jeden konkretów.


Na opakowaniu nie było napisane:


„100 konkretów, z czego zrealizujemy proporcjonalnie tyle, ile dostaniemy procent głosów”.


Na opakowaniu było:


100 konkretów. 100 dni.


Reszta pojawiła się dopiero po otwarciu pudełka.


Najpierw termin był konkretny.


Później konkretne stały się tylko wymówki.


Koalicjanci.


Prezydent.


Poprzednicy.


Budżet.


Procedury.


Komisje.


Analizy.


W politycznym markecie Tuska towar zawsze jest w drodze.


Tylko płatność została pobrana od razu.


---


Pozycja druga: kwota wolna 60 tysięcy złotych


To był konkret numer cztery.


Koalicja Obywatelska obiecała podnieść kwotę wolną od podatku z 30 do 60 tysięcy złotych. Miało to objąć pracowników, przedsiębiorców i emerytów rozliczających się według skali podatkowej.


Tyle że jeszcze przed zaprzysiężeniem rządu Donald Tusk przyznał:


«„Na pewno w ciągu 100 dni to się nie zdarzy”.»


Czyli zanim premier odebrał klucze do Kancelarii Premiera, jedna z najważniejszych obietnic programu „na pierwsze 100 dni” została odłożona poza pierwsze 100 dni.


Potem pojawiły się analizy.


Audyt.


Koszty.


Ministerstwo Finansów oszacowało, że realizacja obietnicy oznaczałaby około 52,5 miliarda złotych niższych wpływów z PIT.


I tu zostają tylko dwie możliwości.


Albo przed wyborami nie policzono kosztu jednej z głównych obietnic podatkowych.


Albo koszt policzono, ale uznano, że wyborcy nie trzeba o nim mówić.


Pierwsza możliwość oznacza niekompetencję.


Druga — świadome sprzedawanie produktu, którego nie zamierzano dostarczyć w obiecanym terminie.


W 2026 roku kwota wolna nadal wynosi 30 tysięcy złotych. Nie 60 tysięcy.


Na paragonie:


KWOTA WOLNA 60 000 ZŁ


Status:


TOWAR NIEDOSTĘPNY


Powód:


PO WYBORACH ZAUWAŻONO, ŻE KOSZTUJE


---


Pozycja trzecia: paliwo po 5,19 zł


W czerwcu 2022 roku Donald Tusk został zapytany, ile kosztowałoby paliwo następnego dnia po objęciu przez niego urzędu premiera.


Odpowiedział krótko:


5,19 zł.


W styczniu 2023 roku powtórzył tę deklarację:


«„Mogę to powiedzieć z całą odpowiedzialnością”.»


Z całą odpowiedzialnością.


To ważne słowa.


Bo już jako premier, w kwietniu 2024 roku, Donald Tusk mówił:


«„Ja nie biorę odpowiedzialności za ceny benzyny, bo to nie jest decyzja premiera”.»


Najpierw odpowiedzialność była.


Potem odpowiedzialność wyparowała.


Została tylko benzyna.


Pod koniec lipca 2026 roku średnia cena Pb95 wynosiła około 7,38 zł za litr, a oleju napędowego około 7,80 zł.


Nie 5,19 zł.


Nie następnego dnia.


Nie po miesiącu.


Nie po roku.


Premier próbował później udowadniać realizację obietnicy zdjęciem pojedynczej stacji, na której benzyna kosztowała 5,18 zł. Demagog uznał takie przedstawienie sytuacji za manipulację, ponieważ średnia cena w kraju była wyraźnie wyższa.


Jedna stacja nie jest średnią dla Polski.


Tak samo jak jeden zrealizowany konkret nie oznacza realizacji całego programu.


Ale mechanizm jest identyczny.


Znajdź wyjątek.


Zrób zdjęcie.


Dodaj uśmiech.


Ogłoś sukces.


---


A co z paliwem po 2,94 zł dla Ukrainy?


W 2025 roku Grupa Orlen dostarczyła na rynek ukraiński ponad 2,43 miliarda litrów oleju napędowego o łącznej wartości około 7,16 miliarda złotych. Proste podzielenie tych wartości daje około 2,94 zł za litr.


Tyle że nie jest to cena detaliczna na ukraińskiej stacji.


To średnia wartość eksportowa netto.


Bez polskiego VAT-u, akcyzy i pozostałych krajowych obciążeń zawartych w cenie płaconej przez kierowcę przy dystrybutorze. Orlen zapewnia również, że dostawy miały charakter komercyjny i przynosiły spółce zysk.


Nie trzeba więc budować fałszywej opowieści, że Ukrainiec podjeżdża na stację i tankuje za 2,94 zł.


Fakty wystarczą.


Kiedy pojawiła się kwota dotycząca eksportu na Ukrainę, natychmiast wyjaśniono różnicę między ceną netto, hurtem, eksportem, podatkami i detalem.


Szczegółowo.


Precyzyjnie.


Profesjonalnie.


Kiedy polski kierowca przypomina premierowi o 5,19 zł, odpowiedź brzmi:


Rynek.


Ropa.


Dolar.


Wojna.


Sytuacja międzynarodowa.


I że premier właściwie za ceny nie odpowiada.


Przed wyborami Donald Tusk potrafił podać cenę paliwa co do grosza.


Po wyborach odkrył gospodarkę światową.


---


Mechanizm


Nie chodzi o to, że każdy rząd musi wykonać sto procent programu.


Żaden nie wykonuje.


Nie chodzi również o to, że premier może jednym telefonem ustalić cenę ropy, kurs dolara albo koszt benzyny na każdej stacji.


Nie może.


Problem jest inny.


Donald Tusk przedstawiał skomplikowane sprawy jako proste, kiedy potrzebował głosów.


Po zdobyciu władzy zaczął przedstawiać je jako skomplikowane, kiedy przyszło płacić rachunek.


Przed wyborami:


Zrobimy.


Po wyborach:


Przeanalizujemy.


Przed wyborami:


100 dni.


Po wyborach:


Może w tej kadencji.


Przed wyborami:


Z całą odpowiedzialnością.


Po wyborach:


Nie biorę odpowiedzialności.


To nie jest problem jednej niezrealizowanej obietnicy.


To metoda sprzedaży.


Najpierw konkretna liczba ma przyciągnąć klienta.


Później drobny druk ma ochronić sprzedawcę.


---


Rachunek końcowy


100 konkretów w 100 dni

Wykonano na czas: kilka.


Kwota wolna 60 000 zł

Nadal: 30 000 zł.


Paliwo 5,19 zł

Pod koniec lipca 2026 roku: około 7,38 zł.


Odpowiedzialność premiera

Przed wyborami: pełna.


Po wyborach: nie dotyczy.


Towaru nie ma.


Reklamacji nie przyjęto.


Sprzedawca nadal występuje w telewizji i zachwala kolejną promocję.



Głos obywatela, który ma dość politycznego teatru i duopolu. Zadaję pytania o dokumenty, podpisy i interes publiczny tam, gdzie władza woli rzucać etykiety. Nie bronię polityków, sprawdzam ich.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka