158 obserwujących
4376 notek
4526k odsłon
430 odsłon

Alternatywa

Wykop Skomentuj86

Już w połowie ubiegłego wieku studenci wymyślili sposób na zwalczanie klęsk wszelakich. W tym celu proponowali wykorzystać liczne w tym czasie kolejki i w przypadkowo dobranych momentach opryskiwać farbą stojących tam kandydatów do kupienia czegoś, “rzuconego” właśnie. Tak by się typowało pechowców i w razie potrzeby im by należało poświęcać szczególną uwagę.

To oczywiście żart, ale wyszukanie nosicieli wirusa jest tańszym sposobem na walkę z epidemią, od opłacania ludzi, którzy nie pracują. Jak to zrobić? Przede wszystkim trzeba skierować możliwie dużo pieniędzy na badania. Dokładniej na opracowanie testów, które w ciągu kilku minut ujawniają zarazek. Bardzo też istotne jest w ogóle powiększenie ich liczby.

Trzeba się też zastanowić nad rynkiem, który otwiera epidemia. Wprawdzie dostosowana do poprzednich warunków gospodarka właśnie staje, ale im prędzej się obudzi nowa, tym krócej potrwa bessa. Już teraz widać, że w domach zostają emeryci i osoby na kwarantannie. Mikroprzedsiębiorstwom, które w wyniku epidemii straciły dochody już można zlecać czynności, łagodzące jej skutki. Chociażby dokonywanie i dostarczane zakupów tym, którzy tego nie mogą robić samodzielnie.

Volkswagen zaczął produkować respiratory. Wypada więc się zastanowić, co jeszcze można zrobić z nagłym nadmiarem siły roboczej. Rzecz stoi jednak w opozycji wobec oficjalnej “linii partii”, która równolegle prezentuje dziwny wstręt do poznania rzeczywistej wielkości zagrożenia.

Aliści sposób typowania obywateli wymagających uwagi, bardzo jest podobny do proponowanego przez studentów w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku. Tyle tylko, że jako wyróżników pechowca teraz nie zadanych obywatelowi kolorków się szuka, ale elementów animalnych. Takie czasy.


Wykop Skomentuj86
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości