166 obserwujących
4992 notki
5026k odsłon
  358   2

Bellerefontowicze

Pegaz nie wszystko uskrzydla

Citizen Lab i Amnesty International twierdzą, że w czasie ostatniej parlamentarnej kampanii wyborczej Pegasus był u nas wykorzystywany do śledzenia Krzysztofa Brejzy, szefa sztabu wyborczego PO. Jarosław Kaczyński utrzymuje, że bynajmniej.

Andrzej Zoll, niegdyś także szef Państwowej Komisji Wyborczej twierdzi, że istnieją podstawy do kwestionowania legalności ostatnich wyborów parlamentarnych. Kaczyński ich nie dostrzega. Wedle profesora zaatakowana została równość wyborów.

Prokurator Ewa Wrzosek zwraca uwagę, że nasze prawo w ogóle nie dopuszcza stosowania tak dogłębnej inwigilacji, jaką zapewnia izraelski program. Przypomina też freudowską pomyłkę Prezesa, kiedy ów stwierdził, że nic członków jego formacji nie przekona, że białe jest białe a czarne jest czarne.

Powstaje więc problem, kto jest wiarygodny. Jarosław Kaczyński czy adwersarze.

Prezes przewodniczy partii, której wyraziciele jeszcze niedawno zaprzeczali posiadaniu przez nasze służby rzeczonego programu. Ba, opowiadali dowcipy o skrzydlatym koniu lub konsoli z lat dziewięćdziesiątych. Kaczyński jednak późno, ale mówi coś innego. Informacje więc docierają do niego z opóźnieniem?

Przecież już Akwinata dowodził, że kłamca jest pozbawiony rozumu. Wymaga bowiem dla siebie prawa do kłamania, odmawiając go innym. Jeżeli więc Prezes jest otoczony nierozumnymi akolitami, którzy go karmią nieprawdami, to niewykluczone, że w najlepszym wypadku on sam na razie nie wie jeszcze wszystkiego.

Trudno więc uwierzyć w sugestie, że kłamią wyraziciele Citizen Lab i Amnesty International.

A było już tak wspaniale. Polski Ład miał otworzyć PiS-owi drogę do trzeciej kadencji, taki odpowiednik Olimpu. Stał się jednak rodzajem gromu Zeusa, strącającego z Pegaza nazbyt zarozumiałego jeźdźca.

Lubię to! Skomentuj33 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka