Będzie strasznie, przyjdzie Kaczor i…. Zaczyna się. Gazeta Wyborcza już straszy wizją Polski z Kaczyńskim jako premierem, szefową MSZ Fotygą i rzecznikiem rządu Hofmanem. To na początek, bo z każdym nowym sondażem, wskazującym na porażkę Platformy w wyborach, tych strachów będzie więcej.
„Nie strasz, nie strasz, bo się zestrasz” – chciałoby się powiedzieć Michnikowi i jego ekipie, ale niestety jest za późno na ostrzeżenia. Spodnie już dawno mają pełne. Co z Rzeczpospolitą panie redaktorze? Co z Wyborczą? Co z innymi mediami, tak hojnie obdarowywanymi reklamami od państwowych spółek? Gdy strach i bieda zaglądają w oczy, nie ma na co czekać. Trzeba straszyć, za przeproszeniem, do usranej śmierci. Klasyk mówi: jakie życie, taka śmierć. To ładne podsumowanie wszystkich lat działalności GW: zawsze z prądem, zawsze na stanowisku, zawsze w awangardzie postępu, wobec nieprzyjaciół - z zaparciem, wobec przyjaciół – z rozwolnieniem. Jej nigdy nie było wszystko jedno. I tak skończy – jak papierzak rozgnieciony spektakularną klapą Platformy.
Ale co się nastraszy to jej. Stary, od lat wypróbowany chwyt, to straszenie faszyzmem. Tylko patrzeć, jak w Wyborczej ukażą się zdjęcia chłopców–narodowców zamawiających pięć piw. Do tego wyrwie z kontekstu kilka radykalnych zdań i kompromitacja gotowa. Gdy brunatni się zgrają, Wyborcza przerzuci się na czarnych. To wdzięczny temat, z całą gamą możliwości straszenia: zabronią aborcji, schowają szkło od in vitro, będą palić na stosie pederastów, religia zastąpi matematykę na maturze, a na egzaminie na prawo jazdy będą pytać z litanii do św. Krzysztofa. Na wyrywki! „Oto cały PiS, oto cała prawda” – obwieści i wezwie wszystkich zwolenników postępu: czerwonych, różowych, tęczowych i zielonych do walki z ciemnogrodem, w obronie demokracji. Grę w kolory ma opanowaną do perfekcji. Będzie w nią grać do samych wyborów, z miesiąca na miesiąc ostrzej. Nie z miłości do Tuska, ale z obawy o własny los.
Panika Michnika z pewnością udzieli się niektórym lemingom. Już słychać krzyki: nie będzie in vitro, nie będzie związków partnerskich! I co z tego, że ani jedno, ani drugie nie jest im do niczego potrzebne? I co z tego, że rząd Platformy ograniczył się w tych sprawach wyłącznie do zapowiedzi? Mają stracha, bo jak przyjdzie Kaczor, to zmieni wszystko - czyli nic.
Straszenie nie jest jednak tak skuteczne, jak było jeszcze 5-6 lat temu, z co najmniej dwóch powodów. Po pierwsze, festiwal strachów uprawia od 6 lat Tusk, a z nim cała PO. Zamiast porządnie rządzić, wolą straszyć. Ile można tego słuchać? Człowiek się w końcu uodparnia i przestaje się bać. Drugi powód, to czas, który jak wiadomo leczy rany. Złego wilka nikt nie widział od kilku lat i wielu nie wierzy już w jego istnienie. Przedstawianie PiS-u jako diabła, który wchodzi o 6 rano w kominiarkach do mieszkań porządnych obywateli, nie robi wrażenia na ludziach, którzy tracą pracę, wydają dwa razy więcej na jedzenie niż za rządów Kaczyńskiego, którym likwidują szkołę itd. Straszenie może wręcz powodować nostalgię do czasów, w których były tylko takie drobne zmartwienia.
Będzie strasznie, przyjdzie Kaczor i… Adam Michnik, który w tym roku kończy 67 lat, będzie mógł pójść na zasłużoną emeryturę.



Komentarze
Pokaż komentarze (9)