Hanna Gronkiewicz-Waltz wywaliła z roboty profesora Chazana. Kto oglądał relację z konferencji prasowej, na której informowała o swojej decyzji w sprawie dyrektora szpitala Świętej Rodziny, ten nie mógł nie zauważyć jej urzędniczego profesjonalizmu: pełne opanowanie, mimika niezdradzająca emocji, pewny głos. Mówiąc krótko – prezydent Warszawy jest przekonana, że postępuje słusznie.Jestem od tego, żeby sprawdzać procedury – tłumaczyła do kamer.
Gronkiewicz–Waltz niestety tylko udaje dowcipną blondynkę i stawia się w roli zwykłej bufetowej. Od sprawdzania procedur, to jest urzędnik za 2500 brutto, a prezydent miasta w każdej podjętej decyzji widzi korzyść, interes. Waltz przedstawiła cztery wnioski pokontrolne, na podstawie których zdecydowała o zwolnieniu prof. Chazana. Jeden lepszy od drugiego:
- Szpital Św. Rodziny nie poinformował pacjentki o granicznym terminie wcześniejszego zakończenia ciąży, co stanowi ograniczenia jej prawa do informacji.
- Stwierdzono uchybienia i błędy w dokumentacji wewnętrznej szpitala Św. Rodziny,
- Stwierdzono niekompletność dokumentacji pacjentki - lakoniczne opisy badań
- Naruszenie zasady niezwłoczności przy dokumentowaniu istotnych zdarzeń.
Czy bałagan i nieprzestrzeganie procedur mogą być powodem wyrzucenia z pracy? Tak, nawet powinny, ale znajmy proporcje. Pamiętacie jeszcze Smoleńsk? Cztery lata po katastrofie nie ma winnych, nikt za nią nie odpowiada. Największa katastrofa w dziejach Polski i nic - ani jednej dymisji. Czyli wszystko było okej, wszelkie procedury zachowane. No po prostu idealny porządek. Idealna katastrofa.
Politycy wiedzą, że tam, gdzie górą są emocje, zanika racjonalne myślenie i łatwo obudzić demony. Chazan zasili poczet strachów polskich, przed którymi tak dzielnie bronić ma PO. Gdy Kaczyński przestanie negatywnie oddziaływać na wyobraźnie Polaków – a już przestaje – wyciągną przed wyborami profesora. Chazan stanie się świetnym symbolem V RP – równie strasznej co IV. Show must go on!



Komentarze
Pokaż komentarze (8)