Blog
Okiem Svetomira
Artur Rumpel
Artur Rumpel Farmaceuta,antropolog kulturowy, konserwatywny publicysta
0 obserwujących 148 notek 55505 odsłon
Artur Rumpel, 31 maja 2011 r.

Bilans wolności

 JE Bronisław Komorowski najwyraźniej lubi podpisywać ustawy w piątki. W piątek, 18 czerwca ubiegłego roku, gdy jeszcze nie był Prezydentem RP, a jedynie osobą wykonującą obowiązki tegoż,  podpisał osławioną ustawę legalizującą państwowy kidnaping. Ostatnio, w Wielki Piątek, czyli 22 kwietnia bieżącego roku podpisał dla odmiany ustawę pożyteczną, a mianowicie dotyczącą przedewszystkiem rowerzystów liberalizacjęPrawa o Ruchu Drogowym. O projekcie tym pisałem już ponad rok temu, gdy prace nad nim rozpoczynał sejm. Poświęciłem mu wtedy tekst "Łyżka miodu w beczce dziegciu", który został opublikowany przezNajwyższy Czas!.

 

Nie będę powtarzał wszystkiego, co wtedy napisałem, przypomnę tylko, że po wejściu nowelizacji w życie rowerzyści będą mogli jeździć parami obok siebie, wyprzedzać z prawej strony pojazdy stojące w korku lub po prostu bardzo wolno jadące, a także jeździć po rondach środkiem pasa ruchu. Obecnie bowiem również na takich skrzyżowaniach muszą trzymać się prawej krawędzi jezdni, co zdecydowanie utrudnia zjazd z ronda innym pojazdom. Rowerzyści, poruszający się po ścieżkach rowerowych biegnących wzdłuż drogi, nie będą już musieli ustępować pierwszeństwa pojazdom zjeżdżającym z niej. Jesteśmy ostatnim krajem w Europie, w którym muszą to robić. Ważne są też zmiany dotyczące akcesoriów rowerowych. Legalne staną się nie tylko przyczepki rowerowe do przewozu dzieci, co znacznie ułatwi rowerowe wycieczki całym rodzinom (można więc to uznać za zmianę prawa mającą charakter prorodzinny) ale także zimowe opony z kolcami przeciwpoślizgowymi, które znacząco poprawiają przyczepność roweru, nie niszcząc przy tym nawierzchni. Wszystkie te zmiany są niewątpliwie znacznymi ułatwieniami nie tylko dla rowerzystów, ale także dla innych uczestników ruchu drogowego.

 

Pisałem też tak: „Według wnioskodawców, ustawa ma szanse wejść w życie jeszcze tego lata, popierają ją bowiem także posłowie należący do innych klubów parlamentarnych. Ja nie jestem takim optymistą. Polski parlament proceduje powoli, marszałek Komorowski ma zwyczaj przetrzymywania projektów ustaw w swoich przepastnych szufladach, a JE Lech Kaczyński bardzo lubi wetować gotowe ustawy, zwłaszcza te, niezmiernie rzadko się i bez tego się pojawiające, które poszerzają zakres swobód obywatelskich. Będę więc zadowolony, jeśli liberalizacja przepisów dla rowerzystów wejdzie w życie przed rozpoczęciem przyszłego sezonu rowerowego.” Okazało, się że moje przewidywania były słuszne. Co prawda nie przewidziałem śmierci prezydenta Kaczyńskiego, jednak trafnie oceniłem czas, jaki naszej władzy ustawodawczej będzie potrzebny do przeprowadzenia tak prostej zmiany prawa.

 

Przyjęcie tej ustawy po tak długim czasie stwarza dogodną okazję do szerszej refleksji nad zmianami w polskim prawie za rządów Platformy Obywatelskiej. Ograniczę się do tych jedynie zmian, które poszerzają lub zawężają zakres swobód jednostki funkcjonującej w państwie polskim. Nie jest prawdziwy malowany przez niektórych krytyków pesymistyczny obraz, zgodnie z którym PO nie przeprowadziła żadnej liberalizacji polskiego prawa. Nie jest prawdziwy, ale jest bliski prawdy. Opisana bowiem wyżej rowerowa nowelizacja kodeksu drogowego nie jest co prawda jedyną liberalizacją przeprowadzona przez obecna koalicję, ale jest niewątpliwie największą. Podobnych zmian prawa przeprowadzonych w ciągu ostatnich kilku lat można wymienić jeszcze tylko kilka. W ubiegłym roku zniesiono peerelowski relikt w postaci zakazu deptania trawników. Ta zmiana ma dosyć duże znaczenie symboliczne, ale bardzo znikome praktyczne. Większe ma niedawna nieznaczna liberalizacja obrotu bronią palna, którą można już na przykład w miarę swobodnie dziedziczyć, czy otrzymać w podarunku. Co ważniejsze, znacznie zmniejszyła się też uznaniowość przy wydawaniu pozwoleń na broń. To krok w dobrym kierunku, choć niewątpliwie malutki. Nie można natomiast do liberalizacyj zaliczyć ostatniej, głośno oprotestowanej przez PiS nowelizacjiUstawy o zapobieganiu narkomanii. Możliwość umarzania spraw o posiadanie małej ilości narkotyków to nie depenalizacja tegoż posiadania, ale kosmetyka, która de facto nic nie zmienia.

 

Te trzy liberalizacje to bardzo niewiele, ale i one cieszyłyby, gdyby nie to, że równolegle, w innych sektorach wprowadzono znacznie poważniejsze deliberalizacje. Te są również trzy. Pierwsza to niesławna sprawa dopalaczy. Najpierw zakazywanie kolejnych substancyj doprowadziło do pojawiania się na rynku tych naprawdę groźnych i masowych zatruć. Potem wprowadzono całkowity zakaz obrotu zamiennikami narkotyków, co oczywiście nie zlikwidowało problemu, ale przeniosło go do podziemia. Druga to zakaz niektórych form hazardu, który również ich nie likwiduje, ale podobnie jak dopalacze, przenosi do podziemia. Trzecia to zakaz palenia tytoniu w całym szeregu miejsc publicznych. Ten zakaz jest nie tylko uciążliwy, ale może prowadzić do powstawania nielegalnych palarni tytoniu, w których zapewne będą dostępne także dopalacze, zakazane odmiany hazardu, alkohol z pokątnych źródeł i narkotyki. Wszystkie te trzy zmiany służą więc przedewszystkiem organizacjom przestępczym, którym dostarczają nowych źródeł dochodu. Szkodzą zaś zarówno obywatelom, którym zaciskają na szyjach pętlę kolejnych ograniczeń wolności, jak i państwu, które pozbawiają potencjalnych dochodów z podatków.

 

Tytułowy bilans wolności wypada więc po prawie czteroletnich rządach Platformy Obywatelskiej zdecydowanie negatywnie. Co prawda nastąpiły pewne liberalizacje prawa, ale trudno je uznać za znaczące. Natomiast wprowadzone za rządów PO ograniczenia wolności są nie tylko dokuczliwe dla obywateli, ale także groźne dla społeczeństwa, spychając kolejne dziedziny ludzkiej aktywności do podziemia i dając pożywkę zorganizowanej przestępczości.

 

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Urodziłem się w Rybniku 22 kwietnia 1975. Ukończyłem I Liceum Ogólnokształcące w Wodzisławiu Śląskim (1994), Wydział Farmaceutyczny w Sosnowcu Śląskiej Akademii Medycznej w Katowicach (1999) oraz Wydział Etnologii i Nauk o Edukacji w Cieszynie Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach (2004). Jestem więc z wykształcenia farmaceutą i... no właśnie i kim? Do niedawna zawsze pisałem, ze etnologiem, teraz jednak, patrząc na zakres moich dociekań muszę stwierdzić, że akcenty mi się przesunęły w kierunku antropologii kulturowej. Nie zajmuje sie bowiem kultura ludową, ani samymi tylko kulturami niemasowymi, ale zróżnicowaniem kultur z uwzględnieniem kultury masowej. Tak więc wychodzi , ze jestem antropologiem kulturowym. Mam kochaną żonę, wspaniałego syneczka Pawełka (ur. 2005) i równie wspaniałą córeczkę Martusię (ur. 2009). Od dziesięciu lat nieregularnie publikuję w czasopismach naukowych i profesjonalnych (ALBOalbo, Konteksty, Panacea, Uniwersytet Kulturalny, Puls Farmacji), społeczno - politycznych (Najwyższy Czas, Opcja na Prawo, Pro Fide Rege et Lege, Rojalista - Pro Patria), religijnych (Przewodnik Katolicki) i lokalnych (U Nas, Nowiny Wodzisławskie) oraz na licznych stronach internetowych.

Ostatnie notki

Ostatnie komentarze

  • @Ło rety no to się mylisz. Glapiński jest prezesem od 2016. Za PO był Belka
  • Radiowe Centrum Kultury Ludowej zostało usunięte ze struktur Drugiego Programu Polskiego Radia....
  • Bo to pierwsze jest odwracalne

Tematy w dziale