4 obserwujących
101 notek
64k odsłony
5459 odsłon

Antysemityzm praktyczny - ustawa 447.

Wykop Skomentuj267

Przeczytałem uważnie słynną już Ustawę 447 Kongreseu USA.  Uważam, że jakby jej nie czytać, nie daje ona żadnej podstawy by domagać się przekazania  mienia bezspadkowego w Polsce komukolwiek poza państwem polskim. Ani nawet do tego nie aspiruje.

Powszechnie obowiązująca w tej sprawie norma prawna rozstrzyga jednoznacznie, iż mienie bezspadkowe obywateli przejmuje państwo. Wyjątek stanowić by mogła jedynie sytuacja, w której to właśnie owo państwo pozbawiło by życia osoby, których majątek w ten sposób stał się bezspadkowym. Wówczas trudno by było zaakceptować sytuację, w której podmiot będący sprawcą zbrodni, miałby na niej korzystać. To chyba jest oczywiste dla każdego.

Taki przypadek jednak w kontekście Ustawy 447 nie zachodzi, gdyż państwo polskie w żaden sposób nie przyczyniło się do powstania żydowskiego mienia bezspadkowego w czasie II WŚ. Gdzie jest więc przysłowiony pies pogrzebany?

Jedynym sposobem rozumowania, który znam, a odnosi się do wspomnianego transferu bezspadkowego mienia żydowskiego, używany przez potencjalnych beneficjentów, to argument iście antysemicki. Głosi on mianowicie, ni mniej ni więcej tyle, że wspomniane mienie za względów moralnych winni przejąć potomkowie ofiar Zagłady. Ale ponieważ potomków w sensie prawnym nie ma, to mają/mogą ich zastąpić potomkowie w sensie narodowościowym bądź religijnym. Cóż to jednak znaczy?

Znaczyć może tylko i wyłącznie to, że obywateli polskich pochodzenia żydowskiego de facto ( a wówczas również de jure ) nie obowiązywało prawo II RP,  ponieważ za ważniejszą należy uznać ich identyfikację religijną bądź narodową. Musze przyznać, że trudno nie uznać takiego rozumowania za zwycięstwo zza grobu skrajnych antysemitów. Przecież dokładnie o to, między innymi, oskarżali oni całą społeczność żydowską. Właśnie o to, że nie identyfikuje się z polskim państwem a jedynie z własną społecznością i jej interesami. 

Pozostaje jeszcze wspomniana furtka, uznania państwa polskiego za współprawcę Zagłady. Logicznie i prawnie przeprowadzić tego argumentu nie można, ale można próbować propagandowo. Wszyscy znamy pracowników tego frontu propagandowego, którzy starają się udowodnić, że właśnie Polacy są wspólnikami zbrodni niemieckich. I to właśnie, moim zdaniem, stanowi prawdziwy nasz problem. Przez wiele dziesięcioleci, mówiąc eufemistycznie,  całkowicie zaniedbaliśmy historyczną prawdę orazwłasny wizerunek historyczny. Teraz mamy tego skutki; mordowali naziści a pomagali im Polacy...

Jest jeszcze jeden aspekt tej sprawy, na który należy zwrócić uwagę.  Dlaczego akurat teraz sprawa ta nabrała takiego rozgłosu? Czy coś rzeczywiście się wydarzyło w tej dziedzinie? Otóż, niczego istotnego nie zauważyłem. Jedynym wyjątkiem jest kampania wyborcza Konfederacji, która uczyniła z tej igły prawdziwe widły do ataku na PiS. To rzecz jasna jest normalną sprawą w demokratycznym procesie. Ich prawo. Z drugie strony, obowiązkiem rządu jest zachowanie umiaru. Jednoznaczne publiczne deklaracje, zarówno władz państwowych jak i rzadzącej partii, już padły. Nie ma w tej sprawie niczego do dodania w sensie deklaratynym. Nie można natomiast dać się wciągnąć w publiczną pyskówkę o winach, odpowiedzialności i zadośćuczynieniu za cudze zbrodnie, gdyż takie obrzucanie się błotem niczego dobrego nam nie przyniesie. Ideologiczny spór nie zakończy się żadną konkluzją a na nas spadnie sporo błota.Trzeba robić swoje - dbać w sensie pozytywnym o nasz wizerunek. Szczególnie w teraz gdy rozstrzyga się sprawa stałej obecności wojsk USA w Polsce. A to jest sprawa absolutnie kluczowa. Zadecyduje o naszym realnym uczestnictwie w NATO i faktycznym podniesieniu poziomu  bezpieczeństwa naszego państwa. Czy te dwie sprawy są ze sobą powiązane? To oczywiście pytanie retoryczne!



Wykop Skomentuj267
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka