Zamach w Smoleńsku jest hipotezą, na którą nie ma publicznie dostępnych twardych dowodów. Nie wiem czy tak jest, ale na potrzeby tego wpisu zakładam, że rzeczywiście nikt nie upublicznił twardych dowodów.
Nie ma twardych dowodów na zamach.
Dlatego przeprowadźmy pewien eksperyment myślowy i załóżmy (czysto hipotetycznie), że to BYŁ zamach.
A teraz załóżmy, że jesteśmy zamachowcami. Co moglibyśmy zrobić, między innymi, aby ukryć fakt przeprowadzenia zamachu. Pomyślmy ...
-
Po pierwsze dobrze byłoby mieć pomocników w Polsce. Oczywiście w grę wchodzi stara sowiecka agentura montowana przez dziesięciolecia w Polsce. Można też spróbować wciągnąć rząd w grę przeciwko Prezydentowi RP. Knuć tam coś względnie „niewinnego”, typu „ośmieszenie Kaczora”, a jednocześnie prowadzić dokumentację tych rozmów i negocjacji. Ujawnienie takich materiałów oznaczałoby upadek rządu. Dlatego rząd RP będzie chodził na naszym sznurku, bo nie będzie chciał upaść ...
-
Tworzymy wersję zdarzeń alternatywną do naszego zamachu. Budujemy „narrację”. Oczywiście winnym będzie pilot i jego przełożeni, którzy zmusili go do lądowania. Już kilka minut po katastrofie wypuszczamy poprzez wszystkie swoje kanały informację, że pilot 4 razy podchodził do lądowania (nie szkodzi, że później się ta wersja nie da utrzymać – ważne jest pierwsze, propagandowe wrażenie) wbrew temu, że lotnisko było zamknięte (taka była początkowa wersja). Zatem mamy znów Polaków-szaleńców, z szabelkami na czołgi. Ta kalka propagandowa wymyślona przez Niemców w 1939 ciągle funkcjonuje w świecie . Poza tym jeśli będzie mgła, to dodatkowo uwiarygodni się nasza wersja. Z drugiej strony mgła może stworzyć problem, gdyby ktoś przeżył i zdołał uciec. Kluczowe jest otoczenie terenu wyszkolonymi ludźmi.
-
Po zamachu (należy znaleźć optymalny sposób na przejęcie lub zniszczenie samolotu – tym zajmuje się od kilku lat nasz specjalny zespół analityczny), ważne jest zatarcie śladów i przejęcie (lub likwidacja) tych którzy ewentualnie przeżyją. Bez względu na realizowany scenariusz (A, B, C, D czy E) potrzebujemy czasu na zacieranie śladów. Dlatego puszczamy informację o 4 podejściach (to da nam dużo czasu i synergię z punktem 2) oraz przesuwamy godzinę katastrofy o 15 min.
-
Wszystkie kluczowe dowody materialne zatrzymujemy w Rosji (wrak samolotu pod gołym niebem, czarne skrzynki, telefony satelitarne, wyposażenie kokpitu) a ciała lakujemy w trumnach i zabraniamy je Polakom otwierać. Nie posłuchają nas? Wtedy grozimy uruchomieniem „haków”.
-
...
i tak dalej, i tak dalej


Komentarze
Pokaż komentarze (27)