Świt Świt
808
BLOG

O zaletach szukania na oślep

Świt Świt Polityka Obserwuj notkę 6

Kiedy chcemy zrozumieć bądź opisać złożone zjawisko powinniśmy mieć do dyspozycji jak najwięcej danych.

Tak jest np. w przypadku katastrofy smoleńskiej. Bardzo duża ilość danych takich jak:

  • wrak samolotu, wraz ze wszystkimi częściami samolotu zebranymi z promieniu wielu kilometrów od miejsca katastrofy

  • oryginalne czarne skrzynki

  • zapisy rozmów wieży z Moskwą i pilotami innych samolotów

  • kompleksowe badania fizykochemiczne wszystkich elementów

  • przesłuchanie przez prokuraturę ludzi odpowiedzialnych pośrednio lub bezpośrednio za bezpieczeństwo tej wizyty (BOR, MON, MSW, MSZ, premier) oraz ich rosyjskich odpowiedników

  • i innych

mogłaby pomóc w wyjaśnieniu tej katastrofy.

Ale kiedy nie ma wystarczających danych pojawiają się spekulacje. Moim zdaniem: bardzo dobrze! Z wielu powodów, które poniżej postaram się przedstawić.

Na początek przyjmijmy założenie (podobnie jak polska prokuratura), że był możliwy zamach. Dobrze przeprowadzony zamach może być bardzo trudny do wykrycia nawet w przypadku posiadania w/w danych. Należy przyjąć pokorne założenie, że możemy być głupsi od najlepszych rosyjskich (lub innych) analityków i że oni wymyślili coś takiego, na co nie wpadniemy przy pomocy prostej analizy dostępnych danych. Jeśli nie wiemy gdzie szukać ani czego szukać, to wtedy jest jeszcze strategia „przypadkowego błądzenia” - poruszania się na oślep. Jest ona nieefektywna i bardzo kosztowna, ale na początek warta spróbowania. Wymaga ona dwóch rzeczy: dużej liczby zaangażowanych osób oraz długiego czasu poszukiwań. Z góry trzeba się pogodzić z tym, że większość tropów będzie fałszywa, a nawet, że będzie prowadzona akcja dezinformacyjna (propagandowa) mająca na celu sztuczne mnożenie wersji. Zresztą pojawianie się wersji łatwych do obalenia (lub wewnętrznie sprzecznych) będzie oczywiście korzystne dla przeciwników hipotezy zamachu.

Takie „przypadkowe błądzenie” jest wykonywane również tutaj na S24. Warto się przyjrzeć wszystkim, nawet tym najbardziej szalonym hipotezom. Warto też zbierać wszelkie dowody znajdujące się w przestrzeni publicznej, głównie w Internecie. Wielu blogerów słusznie zwracało uwagę na te materiały, które pojawiły się 10 kwietnia 2010. Być może wypłynęło w tym dniu coś czego hipotetyczni zamachowcy nie przewidzieli. Trop, nieostrożna wypowiedź, a może nawet potencjalny dowód „w sprawie”.

Nie nadużyję chyba słów pisząc, że to nasz obowiązek. Patriotyczny. Każde pokolenie ma swoje wyzwania. My też mamy swoje.

Nie wszystko wypada robić oficjalnym komisjom i prokuraturom. Nam wolno spekulować w sposób nieograniczony. Ta wolność spekulacji może nas doprowadzić do odkrycia prawdy. Zatem spekulujmy, drodzy "spekulanci",  ku chwale Najjaśniejszej Rzeczypospolitej.

Świt
O mnie Świt

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka