111 obserwujących
480 notek
882k odsłony
  2159   0

Nie obalić, ale uratować!

imageZ opóźnieniem i przypadkowo trafiłem na tekst ze stycznia 2020, który napisał bloger "marek w."

https://www.salon24.pl/u/marek-w/1015136,odwaga-jest-wiec-rozumu-nie-trzeba-czyli-strategia-ppn

W tekście jego autor polemizował z moim opracowaniem na temat programu Polskiej Partii Niepodległościowej.

https://www.salon24.pl/u/szeremietiew/1014155,wierni-swoim-pogladom-polska-partia-niepodleglosciowa

Z racji na to, że bloger odniósł się do moich działań na rzecz niepodległości w dawnych latach uznałem, że dziś wspominając Porozumienia Sierpniowe 1980 warto odpowiedzieć.

Krytyk zaprezentował się jako zwolennik Wałęsy przekonany o pożytkach z porozumienia zawartego przy tzw. Okrągłym Stole. Program PPN i nasze działania uznał za pozbawione realizmu i dlatego warte skrytykowania. Doceniając naszą odwagę skonstatował, że nie byliśmy zbyt mądrzy. Wg niego nie znaliśmy się na strategii i geopolityce wyznaczających co można osiągnąć na arenie międzynarodowej, więc najkrócej mówiąc byliśmy wtedy odważni, ale głupi. Na szczęście autor tekstu optymistycznie zakłada, że teraz pewnie zmądrzeliśmy i takich głupstw już nie powinniśmy popełniać.  

imageTak więc "marek w." podnosi, że los Polski w schyłkowych latach PRL był uzależniony od tego co zrobi „imperium”, czyli ZSRR. Dlatego uważa za rozsądne i mądre postępowanie Wałęsy i jego zwolenników, aby stopniowo osłabiać władze „Namiestników” Moskwy w Polsce, a nie wprost odbierać im władzę (co postulowała PPN). Dlaczego wg krytyka PPN nie wolno było pozbawiać komunistów władzy? No bo było potężne imperium (ZSRR) a w Polsce siły jego „Namiestników”, które by na to nie pozwoliły. Gdyby realizować nasz program – uważa "marek.w" - to Jaruzelski z Kiszczakiem zafundowali by Polsce krwawą powtórkę stanu wojennego, a gdyby nie dawali rady to najechałby na Polskę Gorbaczow, zapewne wspomagany przez Honeckera i Husaka, polałby by się polska krew i wszystko szlag by trafił. Mędrzec Wałęsa i jego koledzy nie chcieli dopuścić do tego, aby Polacy musieli „w trampkach iść na czołgi”. Wałęsa i towarzysze postępowali więc rozważnie, mądrze, a tacy jak ja, niepodległościowcy, głupio.

Krytyk naszej koncepcji odzyskania niepodległości nie zauważa, że nasz program powstawał w czasie, gdy był widoczny rozpad sowieckiego „imperium” i następował upadek powszechny morale w siłach będących pod rozkazami „Namiestników”. Przekonanie, że towarzysze byliby w stanie wykonywać jakieś ogromne operacje represyjne – biorąc pod uwagę wszystko to co dziś wiemy w jakim stanie był ZSRR i jego satelita PRL – jest obawą groteskową. Posłużmy się przykładem, żeby wystraszeni możliwościami represyjnymi komunistów zrozumieli: w listopadzie 1918 w Warszawie młodzi ludzie odbierali broń niemieckim żołnierzom, była to akcja zarządzona przez konspiracyjną Polską Organizację Wojskową, w pełni udana. Ale wyobraźmy też sobie, że ktoś zarządził by taką akcję w 1914 w Poznaniu i próbował odbierać niemieckim żołnierzom karabiny – skończyło by się to masakrą. Dlaczego więc rozbrajanie żołnierzy w 1914 byłoby szaleństwem, a w 1918 działaniem w pełni racjonalnym – w ciągu kilku lat wojny nastąpił rozpad morale w armiach zaborców, nie było w żołnierzach woli do stawiania oporu.

Byliśmy w PPN przekonani, że podobne zjawiska rozkładu morale zachodziły w kierownictwie państwowym oraz w aparacie przymusu i wojsku zarówno ZSRR jak i zwłaszcza PRL. Tego wtedy nie dostrzegali trzęsący się przed groźbą pojawienia się sowieckich czołgów ("wejdą, nie wejdą") i tego nawet dziś nie może pojąć "marek w."

Ratowanie komunizmu

Zanim doszło do upadku systemu komunistycznego, na długo przed polskim wybuchem w sierpniu 1980, ośrodki decyzyjne w Sowietach, w tym zwłaszcza KGB zdawały sobie sprawę z niewydolności reżimu komunistycznego, który przegrywał w rywalizacji z Zachodem. Nie tylko gospodarczo, ale także na płaszczyźnie militarnej (np. za sprawą programu „gwiezdnych wojen” prezydenta Reagana). Dla kierownictwa sowieckiego stawało się oczywiste, że chcąc uniknąć katastrofy imperium trzeba będzie podjąć program zmian, które je usprawnią. Michaił Gorbaczow został przywódcą ZSRR nie dlatego, że szef KGB Jurij Andropow i inni towarzysze postanowili obalić w Rosji komunizm. Gorbaczow otrzymał od nich zadanie ratowania sowieckiego imperium, miał uchronić „imperium” przed rozpadem, aby nie doszło - jak to powiedział Włodzimierz Putin, - do „największej tragedii geopolitycznej XX w.” czyli rozpadu ZSRR.

W Sowietach i w całym bloku zmierzano zmienić różne rozwiązania organizacyjne, instytucjonalne, usprawnić gospodarkę, aby zachować najważniejsze, władzę komunistycznej partii. Zdawano sobie sprawę jak wielką rolę będą odgrywały finanse i gospodarka stąd w ZSRR i satelitach wprowadzano rozwiązania „wolnorynkowe”, a przemysłowcami i bankierami w przyspieszonym trybie zostawali partyjni aparatczycy i aktywiści młodzieżowych przybudówek „kierowniczej” partii oraz funkcjonariusze tajnych służb. Jednak mimo pewnych sukcesów i aplauzu Zachodu dla Gorbaczowa nie udało się zatrzymać procesu destrukcji „obozu socjalizmu” i sowiecki reżim upadł.

W PRL, mimo deklaracji „opozycji demokratycznej” o „samoograniczającej się rewolucji”, procesu rozpadu też nie udało się zatrzymać. Nie tylko państwa satelickie Sowietów, ale także republiki znajdujące się w składzie ZSRR ogłosiły niepodległość. W tych państwach do głosu doszli w mniejszym lub większym stopniu antykomuniści, demokraci, środowiska patriotyczne. W zasadzie poza Rosją (gdzie rządzą byli funkcjonariusze KGB) wykonawcy planu, który w bloku sowieckim chciał zrealizować Gorbaczow, na ogół przegrywali.

imageNawet dziś "marek w." nie rozumie, że gotowość „Namiestników” do rozmów z „konstruktywną opozycją” nie wynikała z tego, że owa opozycja chytrze ich osłabiła, ale z tego, że cały system komunistycznych rządów rozpadał się i nic tego nie było w stanie zatrzymać. W KC PZPR doskonale wiedzieli, że ich panowanie kończy się i nawet na Kremlu liczono się z tym, że Polska wyrwie się z obozu socjalizmu (mówią o tym protokoły z posiedzeń sowieckiego politbiura).

Jaruzelski i Kiszczak chcieli ratować się przed upadkiem, który byłby dla reżimu PRL bolesny i wspierając się na Wałęsie i jego kolegach usiłowali ratować PRL, lub co najmniej załatwić łagodne oddanie władzy unikając odpowiedzialności za popełnione zbrodnie i zachowując majątek, który PRL-owcy chcieli zawłaszczyć. Temu właśnie m.in. miało posłużyć spotkanie przy Okrągłym Stole. Zważywszy na rolę jaką odegrał Wałęsa w związku z Okrągłym Stołem, blokowanie dekomunizacji, wzmacnianie „lewej nogi” widzimy, że cały czas starał się być dla "towarzyszy" użyteczny. Po Okrągłym Stole, gdy reżim był w widocznym odwrocie Wałęsa zapewniał, że PZPR „…ma największe szanse przedstawić społeczeństwu najlepszy program. … ona ma 45 lat przygotowania kadrowego, doświadczenia, błędy swoje też zna. Jeśli rozliczy błędy, przedstawi program to czy to się Wałęsie podoba, czy nie, społeczeństwo wybierze praktyczny program. A jest szansa, bo naprawdę partia ma kadry.”

imageRola Wałęsy i cała strategia, którą stara się wykoncypować "marek w." nie miała na celu odzyskania przez Polskę niepodległości, ale chodziło tylko o zachowania możliwie jak najwięcej z PRL. Dziś każdy obiektywny obserwator to dostrzeże, tylko "marek w." tego nie widzi.

W 1988 udzieliłem wywiadu serwisowi informacyjnemu „Z Dnia na Dzień” dolnośląskiego RKS NSZZ „Solidarność”. Ciekawe co też wtedy na temat sytuacji w Polsce myślał "marek w."?

https://www.salon24.pl/u/szeremietiew/849067,trudno-uwierzyc-aby-bylo-to-mozliwe



Lubię to! Skomentuj70 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura