126 obserwujących
512 notek
977k odsłon
  4707   4

Aż to wszystko trafi do głów...

Ale powstanie styczniowe zakończyło się klęską. To chyba nie jest najlepszy wzór zwycięskiej walki z armią rosyjską.

Powstanie styczniowe pokazało Szwajcarom, że z największym zaangażowaniem broni się własnego domu i do tego trzeba ludzi przygotować i uzbroić, takie wyciągnęli wnioski. W początkowym okresie II wojny światowej Hitler zamierzał zająć Szwajcarię, jego sztabowcy stwierdzili, że trzeba będzie użyć 50 dywizji i liczyć się z ogromnymi stratami. Hitler zrezygnował. Musimy pokazać Moskalom, że mamy takie właśnie zdolności obronne i oni też powinni zrezygnować. Nasza deklaracja prowadzenia obrony asymetrycznej będzie wiarygodna, musi odstraszać, bo przecież Polacy mają opinię zdolnych na wszystko szaleńców.

Z ostatnim zdaniem zgoda – nawet Stalin wiedział, że uczynienie z Polski republiki sowieckiej może go zbyt drogo kosztować, dlatego pozostawił nam fasadową „niepodległość”.

Właśnie, Wanda Wasilewska proponowała włączenie Polski do Sojuza, a Stalin odpowiedział: Wanda nikt nie wnosi do domu gniazda os … Niestety, u nas cały czas panuje przekonanie, że trzeba kupować drogi sprzęt wojskowy od Amerykanów, bo tylko wtedy będziemy mieli z nimi dobre stosunki i oni w razie czego przyjdą z pomocą. A doświadczenie historii mówi, że pomoc sojusznika nigdy nie jest pewna.

Te zakupy sprzętu nie odstraszą Rosjan?

imageNie wygramy wyścigu zbrojeń z Rosją. Będzie mieć więcej uzbrojenia od nas. Dlatego ważny jest nasz sposób na obronę i do tego dopiero dobrana broń. Wśród środków obrony najważniejsze jest przygotowanie społeczeństwa tak, aby chciało i było w stanie stawić opór. Po opracowaniu odpowiedniej strategii obronności może okazać się, że nie koniecznie są potrzebne F-35 – może potrzebujemy uzbrojenia, które w całości można wyprodukować w kraju.

Zakup F-35 efektowniej wygląda, łatwiej to sprzedać w mediach jako wielki sukces.

W latach trzydziestych sprzymierzona z nami Francja oczekiwała, że Polska będzie zdolna do działań ofensywnych, mieliśmy wspólnie pilnować, aby Niemcy przestrzegały postanowień traktatu pokojowego z 1919 r. Stworzyliśmy taką armię, kupiliśmy np. moździerze dużego kalibru do burzenia niemieckich fortyfikacji w Prusach Wschodnich - mieliśmy tam atakować. We wrześniu 1939 r. Francja nie wsparła nas, w obronie te moździerze okazały się nieprzydatne. Nie chodzi więc o to, by kupować drogą, zaawansowaną technologicznie broń, tylko o to, aby ta broń była dostosowana do naszych potrzeb i warunków.

No właśnie, wydaje się, że kupujemy głównie sprzęt ofensywny. Szykujemy się tymczasem do obrony. Co więc poza działaniami asymetrycznymi jest pańskim zdaniem kluczowe – artyleria?

Artyleria jest bardzo potrzebna. Dlatego, będąc w MON forsowałem zakup licencji i uruchomienie produkcji armato-haubicy Krab. W 2001 r. mieliśmy pierwsze dwa prototypy, działo okazało się bardzo udane. Wtedy fałszywie mnie oskarżono, usunięto z MON i ... zablokowano uzbrajanie w Kraby. Na szczęście w 2015 r. Zjednoczona Prawica wygrała wybory i Kraby zaczęto wprowadzać do wojska. Zdecydowanie, artylerię trzeba rozbudowywać.

imageAle czy w ogóle wyobraża pan sobie, by doszło do militarnej agresji Rosji na Polskę?

Rosja w swojej historii bardzo rzadko podejmowała ofensywne operacje militarne. Owszem, Kreml często używa siły zbrojnej, ale tylko wówczas, kiedy jest absolutnie pewien sukcesu. Zanim wkroczy gdzieś wojskowo, najpierw stara się zdezorganizować, zdemoralizować społeczeństwo w tym kraju. Taka jest metoda postępowania Rosji od czasów Iwana Groźnego po dziś dzień. Obecnie mamy działania nazywane wojną hybrydową, ale to cały czas ta sama metoda, tylko z innymi narzędziami, w cyberprzestrzeni.

Ale jednak w Polsce nie ma wpływowych sił prorosyjskich. Jesteśmy impregnowani na agenturę wpływu. „Ruski agent” to najgorsza obelga w języku polskiej debaty. „Zielone ludziki” nie miałyby u nas racji bytu…

Być może, dlatego Rosja najpewniej do pacyfikowania Polski użyłaby Niemiec.

Jak to?

imageRosja dąży do utworzenia eurazjatyckiej wspólnoty geopolitycznej „od Lizbony do Władywostoku”. To taka współczesna odmiana rosyjskiego władztwa imperialnego.

Dla Rosji zawsze najważniejsze były Ukraina i Białoruś. Bez panowania w Kijowie i Mińsku Moskwa nie może być mocarstwem. Polska nie jest tu niezbędnym elementem układanki.

Jednak w Rosji panuje pogląd, że imperium rosyjskie może powstać wtedy, gdy Warszawa jest pod panowaniem Rosjan. Ale może być i tak, że pieczę nad Polakami będą sprawować zaprzyjaźnione z Rosją Niemcy, jeśli zechcą uczestniczyć w rosyjskim projekcie eurazjatyckim.

To o wiele łatwiejszy do realizacji scenariusz. Opcja proniemiecka jest u nas o wiele bardziej popularna niż opcja prorosyjska.

Lubię to! Skomentuj293 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo