124 obserwujących
505 notek
962k odsłony
  3278   1

Siła Mikołaja Reja

imageNa przełomie lat 20. i 30. XX w., kapitan MW Adam Kowalski napisał popularną pieśń wykonywaną dziś podczas oficjalnych uroczystości:

Morze, nasze morze,

wiernie ciebie będziem strzec.”

Mikołaj Rej zapisał jednak coś innego:

Może nie wiedzieć Polak co to morze,

gdy pilnie orze”.

Kiedy dziś spoglądamy na Polską Marynarkę Wojenną musimy stwierdzić, że odgrywanie pieśni kapitana Kowalskiego przez Orkiestrę Reprezentacyjną MW ciągle nie może zagłuszyć wskazania Mikołaja Reja.

Nasze morze?

Mamy jakiś kłopot z morzem, a co najmniej taki kłopot ma ministerstwo obrony narodowej sadząc po stanie Polskiej Marynarki Wojennej. W mediach pojawił się niedawno rozpaczliwy w treści „list załogi okrętu ORP Orzeł”. Nawet przyjmując, że jest anonimowy (autorzy nie podpisali się pod nim) i przesadnie dramatyczny, a nawet, że nie pisali go ludzie służący na okręcie, jak sądzi rzecznik Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych, to sytuacja dobra nie jest.

Znikający Dywizjon

Dywizjon Okrętów Podwodnych powstał w 1932 r., na mocy zarządzenia Kierownictwa Marynarki Wojennej. Okręty podwodne zapisały piękną kartę w czasie II wojny światowej. Tradycje dzielnych polskich podwodniaków kontynuuje Dywizjon Okrętów Podwodnych wchodzący w skład 3. Flotylli Okrętów MW.

imageJeszcze niedawno jednostka liczyła cztery okręty podwodne: ORP „Orzeł” przyjęty do służby w 1986 r. i trzy małe okręty klasy „Kobben”, pozyskane w Norwegii w 2002 r, ale zwodowane jeszcze w połowie lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku. Z racji zużycia okręty te trzeba były oddać na złom: ORP "Sokół" został wycofany ze służby w 2018 r, a okręty "Sęp" i "Bielik" na początku 2021 r. W dywizjonie pozostał „Orzeł”, który ma 35 lat i od 2013 r. jest w ciągłych remontach i naprawach, ale trudno o części zamienne i odpowiednich specjalistów, więc nie osiąga pełnej wartości bojowej. Nie ma wątpliwości, że ten okręt też należałoby posłać na złom.

W 2013 r. MON ogłaszał zamiar zakupu nowych okrętów podwodnych. Zaczęły się spory, czy warto je uzbrajać w pociski manewrujące by razić cele odległe o kilkaset kilometrów. Na początku 2015 r. minister Tomasz Siemoniak (PO), ogłosił, że kupi okręty uzbrojone w pociski manewrujące. Nie spełnił obietnicy. W końcu 2015 r. ministrem obrony został Antoni Macierewicz (PiS), który zapowiedział szybki zakup nawet czterech okrętów podwodnych, które miały być uzbrojone w pociski manewrujące Tomahawk. Też nic z tego nie wyszło. W styczniu 2018 r. Macierewicza zastąpił Mariusz Błaszczak (PiS). „Dziennik Zbrojny” informował, że „w ramach programu Orka (zakup OP) nie podjęto jeszcze ostatecznej decyzji co do sposobu (trybu) zakupu okrętów podwodnych nowego typu. Zaś rekomendowany tryb pozyskania nowych jednostek ma przedstawić szefowi MON specjalnie do tego celu powołany zespół, który spotykał się w ostatnich miesiącach z potencjalnymi oferentami”. To oznaczało, że do wyborów parlamentarnych w 2019 r. MON nie zdoła zakupić nowych okrętów podwodnych. Pisałem w kwietniu 2018 r.: „wszystko wskazuje, że w 2020 r. Marynarka Wojenna nie będzie już miała ani jednego okrętu podwodnego”. Pomyliłem się o tyle, że MW ma dziś JEDEN okręt podwodny, ORP „Orzeł”.

W 1931 r. na uzbrojenie polskiej floty wszedł pierwszy okręt podwodny ORP „Ryś”. Odtąd Marynarka Wojenna zawsze miała na uzbrojeniu okręty podwodne. W III RP po raz pierwszy może się zdarzyć, że ich nie będzie. Za rodzaj czarnego humoru można uznać, że MON w grudniu 2017 r. zamówił prototypową jednostkę przeznaczoną do ratowania życia załóg uszkodzonych okrętów podwodnych (ORP „Ratownik”), jeśli on powstanie, to może wejść na stan floty, gdy nie będzie żadnego okrętu podwodnego.

Uwaga, Kaliningrad!

Wystarczy spojrzeć na mapę by stwierdzić, że w przypadku Polski zagrożenie militarne najwyraźniej rysuje się na jednym kierunku – północno-wschodnim. Tu bowiem Polska graniczy z kawałkiem Federacji Rosyjskiej, kaliningradzką obłastią, a „Kaliningradzki Specjalny Okręg Obrony” jest  najbardziej zmilitaryzowanym obszarem w Europie. Rozmieszczono tam systemy obrony powietrznej S-400, okręty wyposażone w rakiety Kalibr, przeciw-okrętowe, ale też przystosowane do atakowania celów naziemnych, systemy rakietowe Bastion, a także rozpoczęto rozmieszczania na obszarze obwodu systemów rakietowych Iskander. Ten potencjał umożliwia atakowanie celów na lądzie, morzu i w powietrzu państw znajdujących się w strefie Bałtyku, zwłaszcza Polski.

imageW obwodzie kaliningradzkim znajdują się siły Floty Bałtyckiej (91 okrętów), która dysponuje brygadą okrętów nawodnych (2 niszczyciele rakietowe, 3 fregaty, 23 korwety), brygadą okrętów desantowych (może jednorazowo desantować 3 tys. żołnierzy lub 50 czołgów)  oraz licznymi okrętami mniejszymi ochrony i obrony obszaru morskiego i bazy w Bałtijsku.

Lubię to! Skomentuj118 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo