128 obserwujących
513 notek
984k odsłony
  3892   7

Moczulski: powinienem był podejść do Kiszczaka

imagePytanie: Powtórzyłby pan słowa: płatni zdrajcy, pachołki Rosji?

– Nie, bo nie używam zwrotów, które kogoś obrażają.

Z wywiadu z Moczulskim („Rzeczpospolita” 07.06.2020)

Na demonstracji organizowanej przez Donalda Tuska przemawiał Leszek Moczulski. Nie zdziwiłem się bowiem wcześniej ujawnił się jako zwolennik KOD, który zresztą za sobą pociągnął kilku byłych działaczy KPN.

https://polskatimes.pl/jak-dawni-czlonkowie-kpn-stali-sie-kodowcami/ar/11848087

*****

Najważniejszy okres w moim życiu, gdy podjąłem bezpośrednią działalność na rzecz odzyskania przez Polskę niepodległości był związany z Moczulskim. Poznałem go, gdy zafrapowała mnie jego książka „Wojna Polska 1939”. Później było wspólne zaangażowanie w działalność konspiracyjnego Nurtu Niepodległościowego, w jawnym Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela oraz współtworzenie i kierowanie jawnie działającej Konfederacji Polski Niepodległej, wreszcie po aresztowaniu kilka lat spędzonych za kratami w tym ponad rok wraz z Moczulskim w jednej celi ciężkiego więzienia w Barczewie.

Jednak po wyjściu z więzienia w 1984 r. nasze drogi rozeszły się. Wraz z grupą kolegów z kierownictwa KPN (m.in. Tadeusz Stański, Zygmunt Goławski, Tadeusz Jandziszak) doszliśmy do przekonania, że koncepcja działania KPN przyjęta przez Moczulskiego była błędna. Ponadto sytuacja Polski po stanie wojennym wskazywała, że należy inaczej postępować niż zalecał Moczulski. Odeszliśmy z KPN, utworzyliśmy Polską Partię Niepodległościową.

https://www.salon24.pl/u/szeremietiew/1014155,wierni-swoim-pogladom-polska-partia-niepodleglosciowa,2

image

Od tamtego czasu obserwowałem z rosnącym zdziwieniem dokąd zmierzał Moczulski, który wylądował ostatecznie w środowisku politycznym nie rozumiejących czym jest niepodległość, a które go wiele razy atakowało, oskarżało o nacjonalizm, "oszołomstwo", nawet faszyzm. Kiedy w czerwcu 1992 r. Moczulski jako TW „Lech” znalazł się na liście lustrowanych polityków to poszedł w tzw. zaparte i czynnie uczestniczył w obalaniu rządu Jana Olszewskiego. I w ten sposób znalazł się w obozie „nocnej zmiany”, z tymi, których jeszcze nie tak dawno chciał dekomunizować.

W końcu 2020 r.. Moczulski wraz z żoną Marią udzielili wywiadu „Gazecie Wyborczej”. Wywiad, zważywszy na ówczesną postawę byłego lidera KPN nie zaskakiwał i w zasadzie nie warto by było o nim wspominać – Moczulscy ujawniali swoje sympatie polityczne, wspominali „Tadka” Mazowieckiego, „Bronka” Geremka i ciepło mówili o „przyjacielu Adamie” Michniku, a ujawniali niechęć do ludzi, z którymi kiedyś działali w KPN. W pewnym momencie Moczulski wspomniał jednak jak został zaproszony do Wałęsy na obchody rocznicy „rozpoczęcia rozmów między Kiszczakiem a Wałęsą.” (Nie wiedziałem, że jest takie święto.) Zobaczył tam Kiszczaka, tak o tym opowiadał; „I oto po latach ten biedny Kiszczak stoi na tym spotkaniu, ale nikt z nim nie rozmawia. Chciałem podejść, ale uznałem, że będzie to może źle odebrane, jakbym go szanował. I nie podszedłem – a powinienem.”  Moczulski miał do siebie żal, iż nie podszedł wtedy do Kiszczaka?

Dziennikarka w pierwszym pytaniu wywiadu wyraża pretensję, że jej rozmówca zaszył się na wsi, gdy w Polsce trwa „wokoło rewolucja”, w której powinien on uczestniczyć - że jest to „tęczowa rewolucja” nie trzeba tłumaczyć! Moczulski odpowiada, że zajmuje się badaniem „energii witalnej” Polaków na przestrzeni stuleci i wyciąganiem wniosków z tego. Ale zaraz ujawnia się jako zwolennik XIX-wiecznej teorii Tomasza Malthusa (nie przyznając się do tego) twierdząc, że świat jest  przeludniony. Przekonuje, że grozi nam z tego powodu katastrofa i dlatego sensowne są zmiany w obyczajach (seks i „kontrola urodzin” bez prokreacji) skutkujących spadkiem liczby ludności. Taki proces jest konieczny, obiektywny i nieunikniony, także w przypadku Polski, która w przyszłości będzie miała 30 mln ludności.

Przy okazji oberwało się Kościołowi katolickiemu, który wg Moczulskiego jest nienowoczesny. Tłumaczy:  „Nie lubię, jak Kościół nie idzie z ludźmi. A trzeba iść z ludźmi, bo trzeba iść zgodnie z nowoczesnością.” A dziś: „Instynkt przedłużenia gatunku zostaje zastąpiony przez seks, a seksowi nie zależy na urodzinach”. Czyli i nam nie powinno na tym zależeć, tego od nas wymaga ta nowoczesność, której Kościołowi w Polsce brak. Moczulski wskazywał też czynniki, które zmniejszą ilość ludności niezależne od nas – zarazy i epidemie, tyle że to „nie wiemy skąd się bierze”. W każdym razie Moczulski najbliższą przyszłość widział czarno – czeka nas stagnacja, bezrobocie, upadek i dopiero kiedyś, za parę pokoleń, przyjdzie odnowa, tak jak renesans przyszedł po czasach dżumy, czarnej śmierci. Moczulski wyraził nadzieję, że lepszych czasów doczekają jego prawnuki.

Lubię to! Skomentuj45 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura