136 obserwujących
532 notki
1056k odsłon
  1872   2

Suwałki - sens czy bezsens?

imageDowódca operacyjny Bundeswehry gen. Bernd Schuett uważa północno-wschodnią flankę NATO za najbardziej zagrożoną eskalacją konfliktu z Rosją. "I właśnie dlatego punkt wiarygodnego odstraszania w tym regionie jest dla mnie centralnym punktem. Tutaj obecność wojsk lądowych odgrywa kluczową rolę" - powiedział generał niemieckiej agencji prasowej DPA potwierdzając groźbę dostrzeżoną w 2015 r. przez gen. Hodgesa, wówczas dowódcy sił lądowych US Army Europe na tzw. przesmyku suwalskim (Suwałki Gap). Stwierdził on, że jest to potencjalnie najbardziej zapalny punkt w Europie. „Przesmyk suwalski ma bardzo wielkie znaczenie strategiczne w obszarze bezpieczeństwa, jak również w zakresie rozwoju gospodarczego, dla państw bałtyckich - Litwy, Łotwy i Estonii. Tym samym jest bardzo ważny dla Sojuszu Północnoatlantyckiego na wypadek konfliktu zbrojnego z Federacją Rosyjską” - mówił w rozmowie z portalem PolskieRadio24.pl gen. Bogusław Samol, dyrektor Instytutu Strategii Wojskowej Akademii Sztuki Wojennej.

Spoglądając na mapę północno-wschodniej Polski można dostrzec, że „przesmyk suwalski” to po prostu odcinek granicy polsko-litewskiej między Rosją (okręg królewiecki), a Białorusią przez który Litwa i pozostałe państwa bałtyckie mają połączenie z Polską, a więc z NATO. Wydaje się oczywiste dla każdego, że w razie zagrożenia tych państw przez Rosję tędy może ruszyć wsparcie natowskie. Rosjanie mieliby też tędy otwierać przejście do „obłasti” stalinowskiego zbrodniarza Kalinina, gdyby zachcieli stworzyć lądowe połączenie dla odblokowania tego rejonu izolowanego przez Polskę i Litwę. Gen. Stanisław Koziej wskazał na podobieństwa położenia tego rejonu z Krymem. Wskazał, ze Rosja chce powiązać lądowo ze swoim terytorium Krym, dlaczego nie miałaby tego samego zrobić w przypadku Kaliningradu? Tu i tam mają Rosjanie silnie uzbrojone wysunięte garnizony – Krym na kierunku południowym (Morze Czarne), Kaliningrad na kierunku północnym (Bałtyk).

imageNie do końca jest wiadome, czy Rosjanie będą wyrąbywać drogę przez Suwałki z Kaliningradu na Białoruś, czy raczej z Białorusi do Kaliningradu. Za każdym razem byłoby to jednak dla nich ryzykowne – zgrupowanie wchodzące w przesmyk suwalski byłoby przecież wystawione na uderzenia od południa, ze strony znajdujących się tam sił polskich (16. i 18 dywizje zmechanizowane) i oddziałów natowskich, a od północy są przecież siły siły państw bałtyckich. Ewentualna operacja rosyjska w przesmyku wydaje się łatwą do zlikwidowania i w takim przypadku raczej wątpliwa. Zwłaszcza, że trzeba założyć, iż wraz z takim atakiem na terytorium Polski, a więc państwa natowskiego, wybuchłaby wojna Rosja-NATO. Skoro tak to wydaje się, że zachowaniem racjonalnym byłoby raczej zajęcie słabej wojskowo Litwy, a nie szturmowanie przesmyku suwalskiego i bezpośrednie zadzieranie z silną wojskowo Polską. Rosja w ten sposób mogłaby przecież połączyć się z kaliningradzkim obwodem nie atakując Polski. Aby odciąć pribałtykę (jak Rosjanie nazywają państwa bałtyckie) od wsparcia NATO wystarczyłoby jej tylko wystawić na granicy siły chroniące kierunek południowy przed uderzeniem z polskiej strony. Moskwa mogłaby wówczas opowiadać, że nie zamierza atakować Polski, a "realiści" w naszym kraju mogliby wołać: nie reagować, co nas obchodzi Litwa, przecież Polski Rosja nie atakuje.

image

Operacja w przesmyku suwalskim wkrótce uzyska jeszcze jeden istotny kontekst. Szwecja i Finlandia wstępują do NATO co będzie miało zasadniczy i korzystny wpływ na geostrategiczne położenie państw bałtyckich. NATO przejmie całkowitą kontrolę na Morzu Bałtyckim i to kalinigradzkaja obłast’ i bałtickij fłot, a nie Litwa, Łotwa i Estonia będą w trudnym położeniu. Wsparcie NATO dla państw bałtyckich może docierać nie tylko drogą lądową, z Polski, ale także morską od strony Szwecji i Finlandii. Zablokowanie sił morskich Rosji w Zatoce Fińskiej i w Bałtijsku/Kaliningradzie stosunkowo łatwe.

imageNie oznacza to jednak, że bezpieczeństwo w rejonie suwalskim możemy lekceważyć. Obecność sił NATO w tym rejonie i współpraca litewsko-polska są niezbędne dlatego, że nigdy nie wiadomo, jak zachowa się Rosja. Np. oceniając prawdopodobieństwo wybuchu wojny na Ukrainie wielu uważało, że taka wojna nie wybuchnie. Dlaczego? Znane są wymogi militarne, które trzeba spełnić, jeśli chodzi o planowanie ofensywnych działań wojennych. Atakujący musi mieć przewagę co najmniej trzykrotną nad zaatakowanym. Informacje były takie, że Rosja zgromadziła nad granicami z Ukrainą 150, może nawet 170 tysięcy żołnierzy. Wiadomo było, że Ukraina ma 250 tysięcy żołnierzy w siłach zbrojnych i 300 tysięcy przeszkolonych rezerwistów, których jest w stanie powołać, gdyby była taka potrzeba. Zatem oczywistym było, że z setką tysięcy sołdatów Rosja atakować nie powinna. A jednak wojna wybuchła! Putin myślał, że opanuje Ukrainę za pomocą demonstracji zbrojnej. Nie myślał, że Ukraińcy stawią opór i wybuchnie wojna.

Trzeba uwzględnić tego rodzaju okoliczności kiedy rozważamy, czy realne jest zagrożenie rosyjskie na przesmyku suwalskim. Prezydenci Polski Andrzej Duda i Litwy Gitanasem Nausedą ostatnio odwiedzili przesmyk suwalski. Mówił prezydent RP: „Postanowiliśmy z panem prezydentem właśnie przyjechać tu, zarówno po polskiej, jak i litewskiej stronie, by pokazać, że jest bezpieczne. Jest bezpieczne właśnie ze względu na to, co tu państwo dziś razem z nami obserwujecie - codzienną, spokojną, ale absolutnie pełną czujności służbę żołnierzy polskich, litewskich i żołnierzy NATO”. To właściwa postawa. Obecność wojskowa NATO w rejonie przesmyku suwalskiego łączącego Polskę i Litwę ma głęboki praktyczny sens.

------------------------------

Opublikowany w Naszym Dzienniku (133.07.br.) pt. „Strategiczny przesmyk suwalski”



Lubię to! Skomentuj26 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka