Blog
RomualdSzeremietiew
Romuald Szeremietiew
Romuald Szeremietiew Dr hab. nauk wojskowych
60 obserwujących 165 notek 297630 odsłon
Romuald Szeremietiew, 11 sierpnia 2017 r.

Będę przypominał: Odstraszanie wroga

956 9 0 A A A

Mam krytyczną opinię na temat sytuacji wytworzone w obronności (spór prezydent-minister).Znaleźli się więc tacy, którzy usiłują mnie dezawuować twierdząc, że teraz mam za złe, a jak rządziła PO milczałem. Przy okazji jak to zwykle bywa snują się podejrzenia o mojej interesowności, kundlizmie i tym podobnych „zaletach”.

Od lat zajmuję się obronnością i staram się merytorycznie wypowiadać w tych sprawach, m.in. na łamach tygodnika „Niedziela” (nakład ok 200 tys. egzemplarzy). Teraz przypominam co mówiłem kiedyś dowodząc, że nie milczałem, a przy okazji, że miałem też rację, tylko ci co powinni to dostrzec mieli moje opinie gdzieś – któż by tam zważał na jakiegoś wariata, jak mnie nazwał pewien rosyjski ekspert od wojska.

Niedziela 14/2014 , str. 36-37

Odstraszanie wroga

Z prof. Romualdem Szeremietiewem rozmawia Wiesława Lewandowska

O zagrożeniu bezpieczeństwa Polski i potrzebie wzmocnienia patriotyzmu z prof. Romualdem Szeremietiewem rozmawia Wiesława Lewandowska

WIESŁAWA LEWANDOWSKA: – Jeszcze nie tak dawno nasi przywódcy oraz ich liczni eksperci zapewniali, że Polsce nie zagraża żadne zewnętrzne niebezpieczeństwo, by kilka tygodni później z minorowymi minami przekonywać zachodnich sojuszników, że potrzebne nam wsparcie militarne. Bardzo to Pana Profesora zaszokowało?

PROF. ROMUALD SZEREMIETIEW: – Od dawna wiemy, że w Polsce biorący na siebie obowiązek dbania o bezpieczeństwo narodowe nie grzeszą wyobraźnią. Przestrzegałem, że bezpieczeństwa narodowego nie można opierać na optymistycznych scenariuszach. Tymczasem w dokumentach przyjmowanych w resorcie obrony i Biurze Bezpieczeństwa Narodowego, podpisywanych przez prezydenta, twierdzono z uporem, że co najmniej do 2030 r. żaden poważny konflikt Polsce nie grozi. Skąd się brało to naiwne poczucie – nie wiadomo.

– W związku z nim już niemal przekonano Polaków, że armia jest zbędnym obciążeniem dla „szczęśliwego państwa dobrobytu”, a poza tym przecież jesteśmy w NATO.

– Przed dwoma laty amerykański analityk prof. George Friedman, pytany na łamach „Rzeczpospolitej” o to, czy NATO pomoże Polsce w razie zagrożenia, powiedział, że państwa Sojuszu w Europie nie wydają się być skłonne do takiej reakcji, a skutecznej pomocy udzielić mogą tylko Amerykanie. Jednak wówczas Polska musi przynajmniej trzy miesiące sama wytrwać w obronie swego terytorium. Podobnie twierdził były dowódca wojsk lądowych gen. Waldemar Skrzypczak.

– Tego rodzaju opinie były jednak lekceważone?

– Rzeczywiście. W obowiązującej do niedawna strategii obronności Rzeczypospolitej Polskiej był zapis, że Wojsko Polskie w razie wojny od początku będzie działało w ramach sił sojuszniczych. Z tego wniosek, że nie zakładano żadnej trzymiesięcznej obrony własnymi wojskami, ale – że NATO zjawi się z pomocą, zanim wojna Polsce zagrozi! Co ciekawe, nie tak dawno ten bardzo optymistyczny dokument został zdjęty ze strony internetowej MON i pojawił się nowy, w którym napisano, że żaden poważny konflikt nam nie grozi do 2022 r.

– Skąd ta data?

– Prawdopodobnie stąd, że w 2020 r. Rosja zakończy modernizację swojej armii; wtedy po wydaniu ponad 20 bln rubli będzie to druga armia w świecie po amerykańskiej. Polscy stratedzy zapewne zakładają, że Rosja przez dwa lata po osiągnięciu pełnej mocy może przygotowywać się by ujawnić wobec nas swe „pokojowe” zamiary. Dlaczego? Nie wiadomo.

– A gdyby już dziś zaszła konieczność obrony terytorium, to jesteśmy bezradni i bezbronni?

– Na szczęście, NATO wykazuje pewną żywotność, choć nie taką, jaka jest potrzebna. Jednak to, że możemy dziś liczyć na jakąś pomoc Sojuszu, jest... zasługą Władimira Putina.

– Jak to?

– Po rozwiązaniu Układu Warszawskiego w 1991 r. NATO uznało, że w Europie nie ma zagrożeń i może zrezygnować z aktualizacji tzw. planów ewentualnościowych (czyli konceptu operacji wojskowych na wypadek agresji). W 2008 r. Rosja napadła na Gruzję i wtedy natowscy wojskowi uderzyli na alarm. W następstwie, także dzięki staraniom Polski, opracowano nowe plany obrony, co – dodajmy – bardzo nie podobało się Rosji. Niedawno je sprawdzano w czasie manewrów NATO w rejonie Bałtyku, północnej Polski i państw nadbałtyckich. Ostatnio też, po wyczynach Putina na Ukrainie, przyleciała do Polski amerykańska eskadra samolotów F-16. To bardzo wyraźny sygnał ostrzegawczy dla Rosji.

– Taki sygnał może Rosję naprawdę przestraszyć?

– Raczej zmusić do myślenia. Intensywnie modernizowana armia rosyjska w porównaniu z siłami Sojuszu – zwłaszcza z potencjałem Stanów Zjednoczonych – jest ciągle mizerna. Należy jednak postawić pytanie, na ile Rosja jest zdeterminowana w tym, co robi, i czy zdoła się temu przeciwstawić Sojusz Północnoatlantycki.

– I na ile Putin jest oderwany od rzeczywistości i nieobliczalny?

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

Ostatnie notki

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • Pozdrawiam.
  • To prawda. Pozdrawiam.
  • To Czerniawski przyjął pseudonim Brutus i nawet wyjaśniłem w moim tekście dlaczego - nie...

Tematy w dziale Społeczeństwo