Blog
RomualdSzeremietiew
Romuald Szeremietiew
Romuald Szeremietiew Dr hab. nauk wojskowych
80 obserwujących 305 notek 510832 odsłony
Romuald Szeremietiew, 2 września 2017 r.

Racja!

3421 95 0 A A A

„Wiara, że Polska mogła zostać sojusznikiem Hitlera, jak najbardziej wpływa na jej obecny wizerunek. Teza ta jest wręcz pożądana dla propagandowych celów putinowskiej Rosji i dla już otwarcie wrogiej wobec rządu w Warszawie Francji. O Berlinie nawet nie wspominając. Czyni bowiem z II Rzeczpospolitej nie ofiarę, lecz współwinną wybuchu II wojny światowej. A zupełnie inaczej patrzy się na kraj napadnięty przez dwa totalitarne mocarstwa, pozostawiony bez pomocy przez swych sojuszników, a inaczej na choćby potencjalnego sprzymierzeńca Hitlera. Zwłaszcza gdy uwypukli się to drugie i doda, że Polacy sami sprowokowali tragiczny bieg wydarzeń. Największym paradoksem owej intelektualnej zabawy jest zaś to, że nie zaistniały do niej żadne realne przesłanki. Pomimo bowiem starań przywódców III Rzeszy jakikolwiek jej sojusz z Polską nigdy nie był możliwy.

Napisał Andrzej Krajewski w art. „Pakt niemożliwy. Dlaczego nie istniał nawet cień szansy na sojusz Polski z III Rzeszą” Dziennik.pl  01.09.2017.

Zapoczątkował tę „intelektualną zabawę” nt. sojuszu z Hitlerem Piotr Zychowicz książką "Pakt Ribbentrop-Beck” . Zachwycili się nią miłośnicy uprawiania Realpolitik, w tym tak wybitni publicyści jak Rafał A. Ziemkiewicz czy Sławomir Cenckiewicz. Zauroczeni mirażami wspólnego z Hitlerem marszu Polaków na Moskwę nie dostrzegli, że jedyną Realpolitik w 1939 r. było to co zrobili minister Józef Beck i marszałek Edward Śmigły-Rydz. Uzasadnieniem tego niech będzie mój tekst z września 2012 r.:

Pochwała plam na honorze.

W maju 1939 r. minister Józef Beck odrzucając „umiarkowane” – jak dziś twierdzą Rosjanie, żądania Hitlera, które miały sprowadzić Polskę do roli wasala Niemiec powiedział, że w życiu narodów i państw jest rzecz cenniejsza niż pokój, jest nią honor.

siedemdziesiąt lat później młody dziennikarz uprawiający publicystkę historyczną, absolwent historii Uniwersytetu Warszawskiego Piotr Zychowicz, napisał książkę w której twierdzi, że Beck popełnił „koszmarny błąd” bowiem ten honor w 1939 r. należało splamić i Hitlerowi ustąpić. Autor tego poglądu, przedstawianego na 350 stronach książki z okropnym tytułem „Pakt Ribbentrop - Beck” (Dom Wydawniczy REBIS, Poznań 2012) powołuje się na wybitnych historyków Jerzego Łojka i Pawła Wieczorkiewicza. Odwołuje się do myśli politycznej Adolfa Bocheńskiego i Władysława Studnickiego. Podpiera się cytatami z Mackiewiczów, pisarza Józefa i publicysty Stanisława – Cata. Zapewnia też, że swoje opowieści o pakcie z Hitlerem pisał z „pozycji polskich”. Entuzjastyczną recenzję książki na łamach „Uważam Rze” napisał znany historyk Sławomir Cenckiewicz.

Książkę Zychowicza bez wątpienia można umieścić w nurcie tzw. alternatywnej historii, w której rozważa się inny przebieg zdarzeń historycznych niż one rzeczywiście miały miejsce zakładając, że jakiś istotny fakt powodujący różne następstwa miałby inny charakter, np. co by się stało, gdyby w 1920 r. Polacy przegrali bitwę warszawską z Sowietami.

To trudny sposób zajmowania się historią bowiem łatwo można popaść w dywagację nie mające wiele wspólnego z historią, a bliższe science fiction.

Zychowicz zastanawia się, co by się stało, gdyby Polska w 1939 r. zerwała sojusz z Francją, przyłączyła się do Niemiec i razem z nimi napadła na Związek Sowiecki. Wg Zychowicza drugą wojnę światową Polacy kończyliby jako obywatele mocarstwa:

Polska stała się potężna. Na konferencji pokojowej, która odbyła się w polskim kurorcie nadmorskim Jurata, karty rozdawali Winston Churchill, Harry Truman i Edward Śmigły-Rydz. Do historii przeszło zdjęcie tych trzech panów siedzących obok siebie w wiklinowych fotelach.

Nie wiem czy w willi ministra Becka w Juracie były jakieś wiklinowe fotele, ale widok marszałka Śmigłego jako jednego z trzech wielkich światowej polityki jest nęcący. Jak do tego miałoby dojść?

 

Mocarstwo w ekspresowym tempie.

Piotr Zychowicz przekonuje, że warto było sprzymierzyć się z Hitlerem zostawiając „trzęsącą łydkami” Francję i „podstępny” Albion na pastwę Niemiec zapominając na pewien czas o „rozpowszechnionej” w Polsce dumie narodowej,. Nie trzeba było – mówi Zychowicz - narażać się „polonofilowi” Hitlerowi, który po nieudanych zalotach do Polski, jak każdy zawiedziony w miłości znienawidził obiekt swych westchnień i zaczął Polaków mordować. Do tego Beck swym nierozważnym postępowaniem „wepchnął” Hitlera w łapy Stalina i tak naprawdę to on, polski minister, sprokurował pakt Ribbentrop – Mołotow. Tego można było łatwo uniknąć oddając Hitlerowi co chciał; Gdańsk, który i tak nie był nasz i zgadzając się na wybudowanie przez polskie Pomorze niemieckiego eksterytorialnego połączenia drogowego do Prus Wschodnich. Trzeba też było zgodzić się na „uzgadnianie” z Niemcami polskiej polityki zagranicznej, co wprawdzie ograniczałoby polską suwerenność, ale to była cena warta zapłacenia. Takie posunięcie owszem trochę „poplamiło by” nieszczęsny polski honor, ale dałoby też rozliczne korzyści. Najpierw we wrześniu 1939 r. nie byłoby wojny na polskich granicach. Niemcy natomiast „wiosną 1940 r.” napadłyby na Francję, zajęły całą Europę Zachodnią, Anglicy musieliby rejterować na swoją „wyspę”, za Kanał La Manche, a w tym czasie Polacy żyliby w spokoju czytając w gazetach jak inni dostają od Niemców łupnia. Ta sielanka pokojowa nie trwałaby jednak zbyt długo bowiem już następnego roku („czerwiec 1941”) trzeba byłoby wspólnie z Hitlerem napaść na Sowiety. Jednak byłaby to kampania zakończona sowiecką klęską, samobójstwem Stalina i polsko-niemiecką defiladą zwycięstwa na Placu Czerwonym. Niemcy na spółkę z Japonią okupowaliby całą Rosję, a Polsce przypadłaby „na pewno” Ukraina i „być może” Białoruś. Zychowicz twierdzi, że Niemcy musieliby uwzględnić dawną przynależność tych ziem do Rzeczypospolitej więc Mińsk, Kijów oraz dostęp do Morza Czarnego byłyby w polskich rękach. O ile jednak niemiecka okupacja oznaczałaby realizację obłędnego planu uczynienia z podbitych narodów niewolników, to Polacy w swojej strefie zastosowaliby „liberalny reżim” planując w bliskiej przyszłości stworzenie federacji Polski, Białorusi i Ukrainy. W efekcie na terenie okupacji niemieckiej szalałby hitlerowski terror wywołujący potęgujący się rosyjski ruch oporu, a w polskiej strefie panowałaby zgoda, spokój i współpraca. Gdyby mimo to jacyś ukraińscy nacjonaliści usiłowali mordować Polaków to zostaliby „rozerwani na strzępy przez polskie bagnety”. „A drzewa na całej długości drogi od Łucka do Stanisławowa uginałyby się pod ciężarem powieszonych na nich oprawców”.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

Ostatnie notki

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • @rajder135  Nie odczuwałem tego "bałaganu" bo cały czas siedziałem za kratami a stan wojenny...
  • @Daani  Pozdrawiam.
  • @Leonarda Bukowska  Zgoda. Pozdrawiam.

Tematy w dziale Polityka