Gorące tematy:

89 obserwujących
345 notek
569k odsłon
3421 odsłon

Szeremietiew: Znam Antoniego ... (Wywiad dla mPolska24.pl)

Wykop Skomentuj83

Wywiad z Romualdem Szeremietiewem, Matuzalemem polskiej obronności, obecnie doradcą wicepremiera Jarosława Gowina, na temat stanu polskiej armii i polityki Antoniego Macierewicza. Przeprowadzony przez Annę Raciniewską i Mariusza Giereja.


image

MG: Panie ministrze, minister Macierewicz raczył stwierdzić, że Kraba co prawda rozpoczął Szeremietiew, ale go nie skończył. Co Pan na to?

RS: To niesprawiedliwe słowa. Myślę, że minister Macierewicz doskonale wie, dlaczego „nie skończyłem” Kraba. W lipcu 2001 r. gdy byłem sekretarzem stanu w MON odpowiedzialnym za techniczną modernizację armii, był już zakończony przetarg i został ustanowiony program uzbrojenia wojska w Kraby, były dwa prototypy działa które przeszły strzelania i wiadomo było, że wszystko jest w porządku. W tym czasie właśnie zostałem usunięty z MON. Dziś już na pewno wiemy, wtedy poza mną nieliczni dostrzegali, że usuwano mnie pod fałszywymi zarzutami korupcyjnymi. Efektem tego, że zostałem usunięty z MON-u było też wstrzymanie programu armato-haubicy Krab. Po prostu skorzystano z pretekstu, ponieważ byli przeciwnicy tego programu, twierdzący, że Wojsku Polskiemu taka artyleria jest niepotrzebna. No i, że to Szeremietiew forsuje to działo nie wiadomo po co. Nawet nazywano Kraba złośliwie „działem Szeremietiewa”. Biadolono, że będą to wydane pieniądze bez sensu na jakieś tam działka, a wiadomo, że w czasach współczesnych artyleria nie ma wielkiego znaczenia. 

MG: Co Ukraina pokazała, że jest dokładnie odwrotnie?

RS: A wcześniej okazało się to na Bliskim Wschodzie, także w czasie misji natowskich np. w Afganistanie. Tłumaczyłem, że działa 155 mm to bardzo istotny środek bojowy współczesnego pola walki. Nowoczesna artyleria strzela amunicją precyzyjną na duże odległości. Potrafi np. minować teren, niszczyć cele pancerne. Któż by tam jednak słuchał jakiegoś podejrzanego o łapownictwo. Tymczasem moi krytycy zachowywali się tak, jakby mieli przed oczami wielką kolubrynę podczas oblężenia Jasnej Góry przez Szwedów i wydawało się, że tak wygląda współczesna artyleria. I program Kraba został przez MON wstrzymany. Nawet był zarzut karny związany z tym przetargiem - podobno mój aresztowany współpracownik, który też okazał się niewinny, domagał się łapówki.

MG: Mówimy o Zbigniewie Farmusie?

RS: Tak o nim. W 2006 roku w MON w końcu poszli po rozum do głowy i doszli do wniosku, że wojsko nie obejdzie się bez Krabów i wrócono do tego programu. Tylko, że w międzyczasie utraciliśmy zdolności jeżeli chodzi o budowanie korpusów i podwozi do tych dział. 

MG: Zdaje się, że skorzystaliśmy z rozwiązania koreańskiego. 

RS: Tak, trzeba było szukać pewnych rozwiązań za granicą. I od Koreańczyków kupiono licencję podwozia. Tymczasem za moich czasów, to co mieliśmy funkcjonowało bardzo dobrze, ale program zatrzymano, nie zamówiono dział, a ludzie, którzy przy tym pracowali nie mieli nic do roboty i poodchodzili. Między innymi fachowcy z Łabęd. Uważam, że wspomnianych kłopotów nie byłoby, gdyby program był realizowany bez zakłóceń.

MG: Czy to była złośliwość ze strony Pana ministra Macierewicza?

RS: Znam Antoniego i wiem, że przy pozorach elegancji i szarmanckości potrafi on ze sporą złośliwością traktować tych, których nie lubi.

AR: Jest jeszcze jeden program, który jest Pana koncepcją. Właśnie Wojsk Obrony Terytorialnej i czy ten program, też uznał za swój? Czy to też jest kolejny program, który Pan rozpoczął i nie skończył?

MG: Czy dziś ta realizowana koncepcja jest w tym modelu, który Pan sobie wyobraził?

RS: Przygotowywałem w 1976 roku program obronny Akcji Wyborczej Solidarność i w nim zapisałem potrzebę sformowania sił terytorialnych. Kierowałem później w MON zespołem przygotowującym utworzenie wojsk OT. A następnie po usunięciu mnie ze stanowiska w 2001 roku „wojsko Szeremietiewa”, jak nazywano OT, zlikwidowano. Ucieszyłem się, kiedy zamiar odtworzenia OT pojawił się w trakcie kampanii wyborczej PiS w 2015 roku. Niestety wykonanie nie jest właściwe. W moim przekonaniu Obrona Terytorialna powinna mieć inny kształt niż to co jest realizowane w tej chwili przez Macierewicza. Siły terytorialne powinny być rodzajem armii obywatelskiej, a nie tylko formacją wspierającą wojska operacyjne w razie wybuchu wojny.

MG: Coś takiego jak w Szwajcarii?

RS: Rzeczywiście rozwiązania przyjęte w Szwajcarii mogą być dla nas przydatne. Zwłaszcza, że Szwajcarzy przyznają się do tego, że budowali swój model obrony kraju w oparciu o doświadczenia z polskiego Powstania Styczniowego. Obserwacje z naszego powstania wykorzystali do budowy własnego systemu obronnego. Ze swej strony uważam, że trzeba formować jednostki OT związane z lokalnymi społecznościami, w których będą służyli obywatele mieszkający w danej miejscowości, przygotowujący się do obrony własnych domów. To co obecnie robi MON jest próbą zbudowania elementu sił zbrojnych, który będzie przydatny na froncie, w razie wybuchu wojny. Obrona Terytorialna tak rozumiana, jest pomocnikiem zawodowych wojsk operacyjnych. Uważa się, że skoro nie mamy dużych sił operacyjnych i nie będzie można obsadzić wszystkich zagrożonych miejsc, to właśnie OT posłuży do zatykania takich „dziur” w obronie.  To są więc różne koncepcje i odmienne punkty widzenia na rolę i znaczenie OT.

Wykop Skomentuj83
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo