95 obserwujących
377 notek
652k odsłony
10104 odsłony

Z piwnicy niewiele widać

Wykop Skomentuj184

"Naszym celem nie jest ratowanie czegokolwiek w Europie przed Sowietami. Najlepiej byłoby, gdyby Stalin zajął Europę do kanału La Manche, to wtedy będzie tam nareszcie spokój."
                                                                                                           Franklin Delano Roosevelt


Powstanie Warszawskie potępiane przez wrogów Polski - co jest zrozumiałe - dziś dostaje negatywne oceny także od części publicystów prawicowych twierdzących, że do tego skłania ich troska o realizm w polskiej polityce, rozsadek i… polski patriotyzm. Słyszymy - dowódcy AK mogli uratować miasto, a wysłali „na front” nieuzbrojone wojsko (powstańców) i nie zapewnili imagebezpieczeństwa cywilom – któż to widział zabierać ludność cywilną na front. A w istocie rzeczy – mówią różni mądrale - tak niewiele trzeba było: wystarczyło nie wywoływać powstania i ludzie by żyli, a stolica nie zostałaby zniszczona. Niestety, twierdza dzisiejsi realiści, ci dowodzący AK głupcy/zbrodniarze chcieli pokazać Szkopom i Kacapom jakimi są bohaterami i zafundowali Warszawie zagładę.

W sztuce wojennej rozpatruje się działania w sferze taktycznej, operacyjnej i strategicznej. Taktyka dotyczy działań związków taktycznych (dywizji), gdy sztuka operacyjna odnosi się do działań związków operacyjnych (armie, grupy armii, fronty). Natomiast działania w wymiarze strategicznym wymagają użycia całości sił państwa. Zwycięstwa taktyczne i operacyjne nie muszą zapewnić wygranej strategicznej. Znamy pojęcie pyrrusowego zwycięstwa; król Epiru Pyrrus, gdy mu gratulowano zwycięstwa w bitwie miał powiedzieć: „Jeszcze jedno takie zwycięstwo i jesteśmy zgubieni”.

Powstanie Warszawskie było taktyczną i operacyjną przegraną. Nie było jednak przegraną w wymiarze strategicznym. Dowodzi tego chociażby fakt, że istnieje Rzeczypospolita Polska, gdy jej wrogowie, III Rzesza, a następnie Związek Sowiecki, zniknęli.
Jednak krytycy decyzji powstańczej tych zależności nie rozumieją. Nie dostrzegają potrzeby oceny Powstania w strategicznym wymiarze. Widzą tylko zabitych i zdruzgotane domy stolicy Polski, nie widzą dalekosiężnych skutków walki podjętej w sierpniu '44.

Punkt obserwacji wpływa na konstruowaną ocenę – inaczej będzie świat widział ktoś  z poziomu piwnicy (taktyczno-operacyjnego), a inaczej z najwyższego piętra domu (strategicznego). Krytycy Powstania spoglądają z poziomu piwnicznego i poza gruzami stolicy nic więcej zobaczyć nie potrafią.
Józef Piłsudski uważał, że Polacy z racji ponad stuletniego braku własnego państwa zatracili zdolność strategicznego myślenia. Sądząc po krytykujących Powstanie oni tej zdolności nie odzyskali.

A gdyby nie było Powstania…

Wspomnijmy lato 1944 roku - od wschodu nadciągają milionowe armie Stalina, nad Wisłą Niemcy przygotowują się do stawienia im oporu. Hitler nakazuje przekształcić Warszawę w twierdzę („Festung Warschau”) i bronić jej do upadłego, także gdyby znalazła się w okrążeniu. Trudno przyjąć, że obrona Warszawy przez Niemców i jej zdobywanie przez Sowietów nie spowodowałaby zniszczenia miasta i śmierci tysięcy jego mieszkańców. Wspomnijmy, że nim doszło do wybuchu Powstania Niemcy już zgładzili 450 tys. mieszkańców Warszawy, natomiast około 100 tys. wywieźli na roboty i do obozów koncentracyjnych. Uległo też zniszczeniu 30 proc. zabudowy miasta (skutek bombardowań w 1939 r. i zburzenia getta 1943 r.).

imageOkupant zarządził 28 lipca 1944 r., aby mężczyźni pomiędzy 16 a 65 rokiem w liczbie 100 tys., następnie podniesiono tę liczbę do 200 tys., stawili się do budowy umocnień "Festung Warschau". To wezwanie, mimo groźby karania śmiercią w razie odmowy, zostało zignorowane, trudno przyjąć, że Niemcy nie zastosowaliby wobec tego żadnych środków represyjnych. Rzeź Woli dobitnie pokazuje, do czego Niemcy byli zdolni.

Niemcy wiedzieli, że w Warszawie, w konspiracji, funkcjonuje wielotysięczna Armia Krajowa. Trudno przypuścić, że podjęliby obronę „Festung Warschau" pozostawiając w mieście krnąbrną ludność i zakonspirowaną AK. Można chyba przyjąć, że wcześniej ludność by wysiedlono i wymordowano jej młodszą część, potencjalnych konspiratorów. Uwzględniając powyższe można być pewnym, że w warunkach sierpnia 1944 r., nie dałoby się w Warszawie bezpiecznie „przeczekać” starcia Niemców z Rosjanami.

imageCo by się stało z Warszawą bronioną przez Niemców? Mamy przykład Mińska stolicy Białorusi. W 1944 r. w Mińsku nie było gen. Bora i polskiej Armii Krajowej. Nie było też żadnego powstania. Mieszkańcy Mińska nie podjęli walki, ukrywali się czekając na nadejście Armii Czerwonej. Zanim doszło do walk o Mińsk był on kilkakrotnie bombardowany przez sowieckie lotnictwo (na przełomie czerwca i lipca 1944 r.). Bombardowania były bardzo niecelne i ucierpiało przede wszystkim samo miasto. Sowieci działaniami armii pancernych okrążyli Mińsk od północnego zachodu i zdobywali miasto od wschodu walcząc z okrążoną w tym rejonie 4 Armią niemiecką. W rezultacie działań wojennych zniszczeniu uległo 83 proc. zabudowy miasta. Unicestwiono prawie wszystkie zabytki i zakłady przemysłowe. Przed wybuchem wojny Mińsk liczył 270 tys. ludności, tylko 70 tys. pozostało wśród żywych.

Wykop Skomentuj184
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura