21 obserwujących
783 notki
177k odsłon
121 odsłon

Korale z jarzębiny - a nie z żelaza

Wykop Skomentuj4

Domostwo z cegły pokryte eternitem odziedziczył Marek za zgodną rodzeństwa Julki. Wybudowano na polodowcowej górze piachu, na miejscu wyburzonego ponad stuletniego domu. Podwórko przecina granica obszaru dwóch wsi i przysparza wiele problemów lecz domostwo należy do jednej, a ziemia była pozaborowa, zasiedlona przez stulecia przez rodziny tam mieszkające.

Granica była granicą zaboru ruskiego i austro-węgierskiego, potem województw i powiatów. Przez ostatnie pół wieku przesuwano ją na mapie o kilka metrów: raz na stronę jednej wsi, innym razem na drugą, podczas reorganizacji województw oraz powiatów – nie myśląc o ludziach żyjących w tej strefie.  
Okolica posiada wiele pagórów polodowcowych. Tuż obok wsi znajduje się kilka wydmowych wzniesień. Część z nich porośnięta karłowatym lasem, część wabi złocistym piachem.
Pod koniec lat sześćdziesiątych zburzono stuletni dom i z okolicznych wsi przyjeżdżali gospodarze, wybierali piach na budowę, bo akurat państwo odblokowało zakaz budowy domów jednorodzinnych. Wybierano również na budowę dróg i dla innych potrzeb. Złocista góra zmalała.
Po splantowaniu obsadzano drzewostanem: sosną, brzozą, klonem, świerkiem czy modrzewiem. Przyjmowały się pojedyncze egzemplarze, mimo tysięcy wylanych wiader wody.
Julka po powrocie ze szkoły rzucała tornister i biegła do lasu, by z podobnej, polodowcowej góry wyrywać samosiejki i przesadzić na swoje podwórko. Pewnego lata w gorącym piasku uschło ponad 30 sosen. Do dziś z jej nasadzenia została jedna.
***
Domostwo położone było na dwóch mapach geodezyjnych należących do dwóch wsi.
Na sprawę spadkową rodzeństwa Julki, urząd gminy przysłał wykaz działek tylko wsi, do której należało domostwo. Mapka działki z zasadzonym lasem przez rodzeństwo i Julkę – nie została dosłana. Sąd zasądził według wykazów map przysłanych przez gminę.
-  Ach, te pięć arów piachu z lasem, a przecież  jest ogrodzone! – Usprawiedliwiali siebie podczas wakacyjnych odwiedzin.
 - Kto się dopatrzy! Myśleliśmy, skoro podwórko ogrodzone od 50 lata – to jest jedną działką! – tłumaczyli się za brak wiedzy o rodzinnym gospodarstwie i z nieznajomość prawa.
 Po latach okazjo się, że dom Marka stoi częściowo /parę cegieł narożnych/ na działce nie należącej do niego. Gmina zakwalifikowała działkę jako las, nie powiadamiając nowego właściciela. Ogłoszono przetarg. Marek bojąc się licytacji wykupił ją za mocno wygórowaną cenę.
Julka pamiętała ciężar wiader z wodą, kiedy po zachodzie słońca taszczyła ze studni pod zasadzone drzewa, a bose stopy zakopywały się w jeszcze gorącym piachu. Teraz już znała stare przysłowie: nieznajomość prawa szkodzi /ignorantia iuris nocet/.

Z roku na rok złocista góra piachu wsiąka w głąb ziemi. Karleje. Pozaborowy rów, zwany przez nieżyjących: carskim – jest umowną granicą, lecz wciąż trzyma formę, jakby wykopany parę lat temu. Zmienia swój status, w zależności od transformacji ustrojowej państwa czy komasacji ziemi. Szeroki rów przecinający łąki, pola, lasy,  nadal idealnie równy. Obecnie wyschnięty. Bez ryb.
***
SZCZUPAK  I  PŁOTKA
Deszczowy maj wezbrał rzeki
z potokiem ryby płynęły w łęgi
na zielone łąki z dołami po wojnie

gdy woda wsiąkała w ziemię
w muł zakopały ogony
pyskiem łowiły powietrze
 
poszłam z przetakiem na łąki                                         
przetak w mule się zanurzył
na dnie dwa ogony wierzgały

duży i mały. Król wód i płotka
szczupak skwierczał paradnie
gdy mama smażyła na patelni
płotkę wrzuciła do wiadra, kazała zanieść do rzeki

to było następnego lata
brodzę po mieliźnie
do stóp podpływa rybka. Bawi się w berka albo kąsa pięty
***
Jeśli carski rów został wykopany, tak szeroko i z dużym nasypem, przez Węgrów i Austriaków, to chyba po to, aby zachłanność rosyjskiego zaboru nie przekraczała granic.
Pod rzeką Czarną i pod okolicznymi łąkami, polami były ogromne złoża rudy żelaza.

Kiedy jesienniały pola, a cynober oblekł kaliny i głogi, Julka robiła korale z jarzębiny. Biegła na lekcje mocno już spóźniona, ale podśpiewywała:
-  Mam korale nie z żelaza a z jarzębiny!
***
Po latach idąc wzdłuż brzegów Czarnej rozmyślała:
- Z wielkiego rozkwitu kultury i przemysłu sprzed wieków, moje miejsce zarosło, wyludniło się. Na poboczach dalej leżą hałdy żużlu. Sterczą ruiny minionych wieków. Już nowe krzaki głogu i jarzębiny – pomyślała o koralach robionych z różnych owoców leśnego runa, czy z żołędzi.
- Ciekawą formę nadałyby koralom ostre żużle leżące na polach, po dymarkach czy z wytopu rudy żelaza w wielkim piecu. Co za artyzm! Ogień nadał kształt rudzie żelaza.

Rozważania o topografii Czarnej intrygowały ją od dzieciństwa. Kiedyś spacerując z koleżanką z miasta M., powiedziała:
- Ach, pamiętam, gdy bawiliśmy się „w wojnę” snułam przypuszczenia, że na skarpie, z widokiem na rzekę, mieszkał ważny wódz. Teraz zastanawiam się, czy między nieistniejącymi już odnogami rzeki mogły znajdować się ludzkie siedliska? Czy ogromne bagna i rozlewiska, które kiedyś tu były, czy mogły być ostoją dla Słowian?
- Snujesz fanaberie – odpowiadała Ola z miasta M.. – Powiedz lepiej, gdzie możemy się wykąpać. Tu brzeg zarośnięty!
-  Naukowcy przebadali nasz odcinek Czarnej – odpowiedziała lekko wzburzonym głosem, że jej knowanie nie znalazło aplauzu – Wiesz? – i zmieniła ton - … I  odkryli ślady najstarszej działalności metalurgii na ziemiach polskich….
Ale Ola widząc dogodne zejście, zbiegała z nasypu do rzeki.
***
W pobliskiej wsi, po pierwszym rozbiorze Polski wybudowano największą hutę metalurgiczną w Europie. Ujarzmiono rozległe koryta Czarnej – w zbiornik. Rzeka na zawsze zmieniła ten teren.
Czarna przepływa przez kilkanaście gmin kształtując przez stulecia swój brzeg. We wsi Julki napracowała się najwydajniej. Ujarzmione, liczne koryta: w zbiornik, i jej spiętrzone wody - swą energią zakręcały olbrzymim kołem uruchomiając kuźnice, papiernie, fryszerki. Dalszy brzeg Czarnej zmienił się w rozlewiska rudawicy z żelaza, a łąki i łęgi w krwiste bajora. Szlaka zwana żużlem, czyli odpady z rudy żelaza – kaleczyły bose stopy na poboczach dróg. Hałdy lub pojedyncze żużlu można spotkać nad rzeką jeszcze dziś, czy w lasach, na polach choć przez stulecia wygrzebywano go z pisakowych pól.
***
- Choć żużel artystyczną ma formę, nie nadaję się na korale – skomentowała Julka i zerwaną gałązkę jarzębiny z ceglastym owocem wręczyła Oli. – Masz, do wazonu. Z koleżankami robiłam korale a z sitowia wianki. A wiesz…, jak było odjazdowo w wakacje! Woda Czarnej rozbryzgiwała się po skoku ze skarpy. Ileż było śmiechu…. Przychodziłam, zostawiając owce w samopas – kontynuowała, choć Ola idąca przodem niewiele słyszała – i z drugiego brzegu patrzyłam maślanym wzrokiem na Romeo, który poprawiał kocyk mojej kuzynce z Wrocławia, albo pryskał ją z nadbrzeża. Ona podskakiwała z kocyka, a jej perlisty śmiech zaganiał mnie do owiec. Dziecięca zazdrość ma moc... – i urwała swój monolog.
Teraz patrzyła na nowy już drzewostan kalin i jarzębin, na ich jeszcze zielono żółte owoce.
-  Ola, z takich korali się nie wyrasta. Jesienią tu wrócę. Przyjedziemy na grzyby. Zobaczysz, że w lesie znajdziesz niejeden okaz… szlaki.

Płyną wieki, płynie czas. Rzeka nie negocjuje, ona płynie korytem, niezależnie.
Przesuwają się granice na mapie, wyjeżdżają ludzie, jedynie kłótnie o miedzę są niezmienne. Rzeka Czarna leniwe pluszcze i przejrzyste ma dno.
***
ZANIM  PRZYWYKNĘ
Lubię zgarbiony dom w moim albumie
okno pelargonii i kobiet. Sagę rodzinną
firany chronią. Jeszcze dym z komina błądzi

lubię kręte koleiny idące w las
na nich alfabet stóp, ptasich łap, kopyta
śmiech dzieci – lata spłoszone suchym liściem

lubię szelest kos pachnący macierzanką
gdy omdlewa panna pszeniczna. A jednak
nie wróci Duch pól – kopy siana, snopy żyta

pachnie twarz nocy zasnuta jaśminem
słyszę jakiś głos, mknie cień sekretny
dom, którego nie ma. Ściernisko pamięci


Wykop Skomentuj4
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura