89 obserwujących
1323 notki
1377k odsłon
  394   1

Szybkie pytanie do Andrzeja Kisielewicza, aka Jana Maka

Okazuje się, że nasz kolega salonowy, Jan Mak, w rzeczywistości Andrzej Kisielewicz, matematyk, wierny żołnierz PiS, nagrodzony za swą służbę najpierw stanowiskiem prezesa Polskiej Miedzi, potem członkostwem w radzie nadzorczej tejże państwowej firmy, bez żadnych kompetencji, bez żadnego doświadczenia w zarządzaniu choćby firmą od utylizacji odpadków ma dla obecnej władzy szczególne zasługi.

Ten subtelny intelektualista, wytrawny logik, wrażliwy bloger jest jednocześnie tajnym, społecznym konsultantem szefa kancelarii premiera Mateusza Morawieckiego, Michała Dworczyka. Dowiedzieliśmy się o tym na skutek wycieku setek mejli zawierających służbową korespondencję z niezabezpieczonej, prywatnej skrzynki mejlowej Dworczyka.

Obecność Andrzeja Kisielewicza, aka Jana Maka jest tam marginalna, ale dość typowa dla obrazu działania obecnej władzy, skoncentrowanej na trzech polach. Nie, żadnego z nich nie można określić, jako służby, troski o los państwa, skuteczne działanie jego instytucji. Przypominam, że z racji swojej funkcji Dworczyk jest najbliższym i najbardziej zaufanym współpracownikiem premiera, można wśród ujawnionych mejli znaleźć zresztą liczną korespondencje między nimi dwoma. Próżno tam szukać jednak myśli państwowej. Trzy tematy, które się w mejlach przewijają to:

- intrygi pałacowe, kogo utrącić, plotki i drobne donosiki

- dopominanie się o stanowiska w administracji państwowej, ale najchętniej jednak dobrze płatnych funkcji w spółkach skarbu państwa

- najważniejszym jednak tematem jest sprawne funkcjonowanie propagandy partyjno-rządowej, tej całej fabryki manipulacji, kłamstw, pomówień, która jest główną formą działalności obecnej ekipy. Mejle potwierdzają, że masowe czystki w mediach publicznych, Telewizji Polskiej, radiu, Polskiej Agencji Prasowej miały na celu bezpośrednie podporządkowanie ich władzy. Zarówno premier, jak i szef jego kancelarii korzystają z mediów publicznych do pompowania partyjno-rządowej propagandy, media są ręcznie sterowane, niektóre treści ustalane są na szczeblu najwyższym. Z mejli dowiadujemy się, że rzekome wywiady dziennikarzy PAP z prezydentem są fejkiem od początku do końca, dziennikarze piszą treść wypowiedzi prezydenta, a żeby ładniej wyglądało, "przecinają" ją pytaniami. Premier Morawiecki wydaje polecenie szefowi Polskiej Agencji Prasowej, Wojciechowi Surmaczowi, dość bezceremonialnie: "narracja jest gotowa, tylko trzeba ładnie to wszystko ująć i poprzecinać pytaniami", a tenże pokornie spełnia je, i już kilka godzin później "wywiad" jest publikowany

W tym fekalnym dole pracuje i nasz bohater, doradzający w kampanii wyborczej następującymi słowy:

"Trzeba dotrzeć do ludzi z takim argumentem: jeśli zostaniesz w domu, to jutro obudzisz się z ręką w nocniku: koniec 500+, koniec innych wydatków socjalnych i żądnych widoków w tym względzie na przyszłość"

W innym miejscu doradza bez zbytniego skrępowania wypuszczenie fałszywego sondażu opinii by wpłynąć na wyborców:

"Dziękuję bardzo za wyjaśnienie. Też pomyślałem, że sondaż musi być »podkręcony« (szczególnie, że ta »sondażownia«, ma w takiej działalności doświadczenie)". 

Moje pytanie: jak to jest tak się upodlić, tak nisko upaść i podpowiadać używanie kłamstw, fejków i fałszywych sondaży na zamówienie władzy? 


image



Lubię to! Skomentuj17 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale