Wiele portali i kanałów medialnych, wykorzystuje więc jego popularność do przyciągania widzów i słuchaczy – zwiększając sobie w ten sposób tzw. oglądalność.
Duża oglądalność zaś, napędza mniej lub bardziej pośrednio – kasę.
Bosakiem, (czego z powodzeniem dowiodła RMF 24) można również...wytrzeć podłogę.
Takiego aktu politycznej destrukcji, dokonał (https://www.youtube.com/watch?v=j_H236ebFQA) ob. Terlikowski Tomasz – zawodowy katolik i współpracownik wymienionej stacji.
Dla obserwatorów życia politycznego, może być mocno frustrującym fakt, że niewątpliwy erudyta, który, (jak powiadano za moich czasów) na pysk nie upadł – pozwolił się jak uczniak podstawówki, podejść staremu rutyniarzowi, co to już z tak wielu pieców wygarniał, że pewnie sam ich nie pomni.
Ale, nic nie dzieje się bez przyczyny –
Bosak, przez ostatnie lata wzbudzał niekłamany zachwyt swoją kompetentą elokwencją, która w połączeniu z niezachwianym spokojem – kładła na łopatki całe hordy wypuszczanych na niego propagandzistów.
Bosak, przedstawiający się jako polityk dostrzegł w końcu, że rola siedzącego rozkrokiem na barykadzie, komentatora – nie przybliża go, w oczekiwanym stopniu do politycznego sukcesu.
Kunktatorstwo, jest nieodrodnym dzieckiem polityki, ale stosowanie go wymaga niezwykłego wyczucia – a, właśnie tego zdaje się brakować zarówno Bosakowi jak i Mentzenowi.
Stało się to zwłaszcza widocznym, na tle stałego w poglądach i strategii – Grzegorza Brauna.
I stało się (moim zdaniem) najgorsze –
Bosak (tak jak i Mentzen) zaczął gadać Braunem.
Tyle, że na to by gadać Braunem, trzeba tym Braunem być.
Trzeba być tego rodzaju Osobowością.
Na tle Mercedesa S-klasy - Volkswagen pozostanie tylko Volkswagenem, a Phaeton, aż i ciągle...Volkswagenem.
Terlikowski w sposób bezceremonialny, wezwał Bosaka do egzaminu. Do egzaminu z przedmiotu, który jest jego (Terlikowskiego) zawodem, a który przecież wcale nie musi być Bosakowi bliski.
I Bosak dał się w to przesłuchanie wciągnąć. Dał się wciągnąć na warunkach Terlikowskiego.
Pozwolił sobie narzucić tempo przesłuchania (bo trudno inaczej nazwać to, co z nazwy miało być wywiadem).
Pozwolił sobie przerywać, przeskakiwać z tematu na temat, być przekrzykiwanym...zaczął się spieszyć z odpowiedziami i (co w tej sytuacji zrozumiałe) mylić się i...dukać.
Nie ma dla polityka nic bardziej deprymującego, jak świadomość własnego...dukania.
Bosak jest inteligentny. Wiedział o tym, i denerwował się już w sposób niczym niemaskowany.
I jeszcze jedno -
Istnieje nieoficjalny, ale przecież dla każdego zainteresowanego dostrzegalny triumwirat, po prawewj stronie sceny politycznej.
Jest w moim przekonaniu szkodą dla sprawy to, co czynią dwaj liderzy Konfederacji.
Ich praktykowane przekonanie o celowości marginalizacji Grzegorza Brauna – sabotuje deklarowane cele.
To nie przypadek, że obaj (a Bosak wręcz permanentnie) zapraszani są do autoprezentacji w mediach.
Taka taktyka systemu, może im wprawdzie służyć w realizacji partykularnego interesu – ale w perspektywie długofalowej, obróci się przeciwko nim, a w rezultacie przeciwko celowi do którego (ponoć) dążą.


Komentarze
Pokaż komentarze (12)