Wróg Ludu
GazetaPolska
286 obserwujących
795 notek
1641k odsłon
  510   0

STRZEŻCIE SIĘ ZBLAZOWANYCH IMPOTENTÓW

Zawsze, kiedy prawica miała coś do powiedzenia, stawały przed nią trzy wielkie niebezpieczeństwa. Pierwsze – popadnięcie w bezideowość. Dostęp do władzy i rozdzielanych przez państwo pieniędzy przyciągał ludzi i kształtował postawy pełne cynizmu czy wręcz cwaniactwa. Nigdy nie potępiałem robienia kariery czy dorabiania się. Jest naturalne, że każdy zdolny polityk chce iść do góry, żeby osiągać coraz więcej, a każda firma mając zdolność pozyskiwania kontraktów czy sponsorów, robi, co może, by tych pieniędzy było jak najwięcej. Chodzi tylko o to, by kariera i pieniądze nie stały się celem samym w sobie.
Drugie niebezpieczeństwo to korupcja. Polskie prawo jest pod tym względem fatalne. Brakuje ostrych granic w wielu sprawach i trudno często połapać się, co jest zwykłym biznesem, a co przestępstwem. Jestem za tym, by jak najwięcej rzeczy w biznesie było dozwolonych, a jak najmniej zabronionych. Ale jednak są zjawiska, które wszędzie i zawsze powinny być karalne. Przez brak ostrości granic wielu ludzi traci dystans do patologii albo boi się podejmowania decyzji.
I tu pojawia się trzecie, największe niebezpieczeństwo: zblazowani impotenci. W sumie oprócz właściwego im paraliżowania działania wszystkich wokół, to oni najczęściej też prowadzą do wszystkich wyżej wymienionych patologii. Nie wierząc w nic, walczą tylko o swoje. Widać to szczególnie wśród dziennikarzy, ale także menedżerów i polityków. Stada zblazowanych publicystycznych impotentów wyplutych przez główny ściek albo niedostatecznie przez ten ściek dopieszczonych, zaczęły się przyklejać do Dobrej Zmiany, zapominając, że jeszcze chwilę wcześniej przekonywały, że PiS nigdy nie wygra, a już na pewno nie zwycięży na czele z Jarosławem Kaczyńskim. W chwilach kryzysu generalnie szybko rozglądają się za wyjściem awaryjnym. Póki jednak mogą coś zeżreć z pańskiego stołu, tańczą wokół Nowogrodzkiej, KPRM, Woronicza czy innych ośrodków mających coś sutego na stole. Zmienia się jedynie kierunek biadolenia. Zamiast utyskiwać na władzę, za cel obrali sobie tych, którzy mieli trochę więcej wiary.
Przy każdym projekcie, który tworzyliśmy, odzywały się wrzaski na temat tego, że na pewno się nie uda, robimy coś bez sensu i nieprofesjonalnie. To, że robiła to regularnie od 1993 roku „Wyborcza”, akurat nie dziwi, czasem wręcz cieszy. Ale zawsze straszeniom „Wyborczej” towarzyszyło basowanie (choć może tu bardziej trzeba napisać: jodłowanie) prawicowców ostatniej chwili. „Gazeta Polska” powstawała w czasie rządów Hanny Suchockiej. Była autentycznie prześladowana i nie miała pieniędzy. Mimo to przebiliśmy się i osiągnęliśmy sukces. Portal niezalezna.pl powstawał, gdy PO przejęła władzę. Mieliśmy na niego tylko 50 tys. zł. Mimo to dzisiaj czytają go miliony ludzi i nawet w czasach rządów Tuska pozwalał osiągać zyski.
Tuż przed wyborami w 2011 roku założyliśmy „Codzienną” za kredyt, który musieliśmy spłacić. Rok później powstała w warunkach autentycznego hejtu Telewizja Republika. Pomogli nam zwykli ludzie, którzy wykupili trochę akcji. Teraz w czasie niespotykanego kryzysu powołaliśmy największy polski portal społecznościowy – Albiclę. Działa dopiero miesiąc, a już korzystają z niego dziesiątki tysięcy ludzi. Cały czas towarzyszą nam ujadania głównego ścieku, ale też biadolenia impotentów, którzy wiedzą, jak trzeba zrobić lepiej, i martwią się, że w ogóle coś zrobiliśmy. Te piski pojawiały się przy każdym projekcie. Powinienem się do tego przyzwyczaić. Problem w tym, że ciągle wielu ludzi daje się na to nabierać. Szkoda czasu na koncerty jodłowania.


Tekst pochodzi z najnowszego tygodnika "Gazeta Polska" nr. 08; data: 24.02.2021.




Lubię to! Skomentuj12 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura