13 obserwujących
108 notek
224k odsłony
  1380   3

Atak szefa Podkomisji MON na Glenn'a Jorgensen'a. Czy słuszny?

W sierpniu 2018 roku w TV Republika ukazał się wywiad Glenn'a Jorgensen'a przybliżający internautom wiedzę w temacie katastrofy smoleńskiej. W przystępny sposób krok po kroku duński inżynier wskazał na rzeczywiste przyczyny katastrofy rządowej maszyny pod Smoleńskiem w dniu 10 kwietnia 2010 roku.

Warto ten wywiad w całości wysłuchać.

Rok później ten zasłużony w wyjaśnianiu przyczyn katastrofy smoleńskiej został wyrzucony z Podkomisji MON. Jako powód podano, że duński inżynier wielokrotnie łamał prawo. Na czym to łamanie prawa polegało, tego już Antoni Macierewicz nie wskazał.

Czym podpadł Przewodniczącemu Podkomisji MON Glenn Jorgensen? Częściową odpowiedź możemy znaleźć w jego wydpowiedzi dla tygodnika "Sieci" z dnia 24 lutego 2021 roku, cytuję obszerny fragment:

"Narodowy Instytut Badań Lotniczych (NIAR) w Stanach Zjednoczonych uznawany jest w środowisku lotniczym za najbardziej kompetentny w zakresie symulacji samolotów uderzających w inne obiekty. Poproszono NIAR o zbadanie zderzenia skrzydła z drzewem oraz uderzenia samolotu o ziemię, co pozwoliłoby nam odpowiedzieć na ponad 13 ważnych pytań badawczych. Instytut rozpoczął pracę w maju 2017 r., jeszcze przed podpisaniem pisemnej umowy, pod wpływem ustnego zobowiązania ówczesnego ministra obrony narodowej i jednocześnie przewodniczącego podkomisji, który naciskał, aby zdążyć z wynikami na kwiecień 2018 r. Prace NIAR obejmowały precyzyjne skanowanie laserowe niektórych obszarów samolotu, o czym informowały wówczas polskie media. Instytut rozpoczął budowanie modelu cyfrowego tupolewa. Całość prac opierała się na własnych pisemnych planach instytutu. Antoni Macierewicz obiecał NIAR rychłe podpisanie umowy.

W 2018 r. – po prawie roku prac i wydatkowaniu na nie przez amerykański instytut ponad 300 tys. dol. z własnych środków, nadal bez pisemnej umowy z MON, przy fatalnej organizacji prac skazującej Amerykanów na bezczynność ich zespołów, którym na czas nie dostarczano danych pomiarowych – NIAR zrezygnował ze współpracy i wycofał się z projektu, spisując wydatki poniesione w wyniku ustnej umowy z polskim ministrem obrony na straty.

Poprzez osobiste relacje zbudowane między liderem projektu NIAR a członkami podkomisji amerykański instytut został przekonany do zmiany decyzji podczas spotkania kryzysowego, które odbyło się w Wichita w USA z udziałem Antoniego Macierewicza, prof. Wiesława Biniendy i mnie. Kompetentny prawnik NIAR w ciągu jednego dnia nakreślił zarys umowy, której Antoni Macierewicz nie był w stanie sformułować przez rok, a inny przedstawiciel instytutu ponownie sporządził solidny plan projektu. Odpowiadając na obawę amerykańskiego instytutu o kolejne przestoje w pracy, osobiście zobowiązałem się przejąć odpowiedzialność za proces zbierania danych po stronie polskiej, a Antoni Macierewicz zobowiązał się na piśmie zapewnić pomoc 12 wykwalifikowanych pracowników w tym procesie.

Ostatecznie przewodniczący nie zapewnił obecności 12 osób. Zamiast tego – w trosce, by umowa między państwem polskim a NIAR, tak ważna dla badania katastrofy smoleńskiej, po raz kolejny nie została zerwana – zostałem zmuszony do zatrudnienia (początkowo na własny koszt) jednego pełnoetatowego pomocnika (w końcu został zawarty kontrakt MON z tą osobą) do prac sekretarskich przy sporządzaniu 22 tys. stron raportu z dokonywanymi pomiarami i materiałem zdjęciowym. Wielokrotne prośby o potrzebne wsparcie pozostawały bez reakcji. Kilkanaście godzin pracy dziennie dwóch osób, w tygodniu i w część weekendów przez 18 miesięcy, niezwykle sporadycznie wspierane przez innych, zaowocowało wykonaniem 99 proc. prac, do których zobowiązało się państwo polskie umową ministra obrony narodowej RP z amerykańskim NIAR – oczywiście z pewnym opóźnieniem z powodu niewywiązania się Antoniego Macierewicza z gwarantowanego wsparcia.

Na spotkaniu, które odbyło się w piątek 20 września 2019 r. w biurze Antoniego Macierewicza przy ulicy Hożej, przewodniczący wraz ze swoim prawnikiem przedstawili mi list zaadresowany do NIAR, gdzie Antoni Macierewicz zasadniczo chciał obwinić Amerykanów za opóźnienie projektu i to oskarżenie wykorzystać w celu nacisków na NIAR, aby instytut podał wyniki swoich badań przed 10 kwietnia 2020 r. (na bazie niepełnych danych ze strony polskiej!). Kiedy protestowałem przeciwko takiemu traktowaniu poważnego i dobrego partnera i odmówiłem udziału w fałszywych oskarżeniach – jakiekolwiek opóźnienie było spowodowane nie przez NIAR, który pracował bardzo profesjonalnie i wypełniał wszystkie swoje zobowiązania, ale przez brak zaplanowania projektu przez przewodniczącego i obiecanego wsparcia pomocników w pracach po polskiej stronie – Antoni Macierewicz uznał, że jestem nielojalny wobec niego, a mój dostęp do bliźniaczego samolotu P102 zostaje od tego dnia jego decyzją zablokowany.

Lubię to! Skomentuj119 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka