Po opublikowaniu prywatnych/skradzionych rozmów Holochera trwa dyskusja, w której - jak zwykle - jedni są za, inni przeciw, jeszcze inni za, a nawet przeciw. Ewa Siedlecka twierdziła w "Gazecie", że nie powinniśmy się opublikowanymi materiałami interesować, bo są prywatne, nie dla cudzych oczu, a Holocher nie jest osobą publiczną.
Polemizuje z nią Piotr Żytnicki (Włam w słusznej sprawie, GW).
Siedlecka pisze, że jak komuś ściągają gacie, to przyzwoity człowiek odwraca wzrok. A jeśli obnażony ma w ręku bombę, to też mamy odwrócić wzrok? - pyta Żytnicki.
Staram się zrozumieć argumenty Żytnickiego i próbuję wyobrazić sobie opisaną przez niego sytuację. Nie mogę jednak pojąć, po co komuś trzymającemu bombę, ktoś inny miałby ściągać gacie?
A może skomentuje Pan zdjęcie, które (w słusznej sprawie) wykradłem z archiwum "Gazety" i umieściłem pod jednym ze swych wpisów?
>>> Inspirujący agnostycyzm >>>
<<<


Komentarze
Pokaż komentarze