Active lifestyle
To nie jest kolejny blog fitnessowego kaznodziei. Fajnie jest być sprawnym, zdrowym i czasem gnać ku wolności! Dlatego dzielę się tym, co otrzymałem od innych. Jeśli choć jedna osoba z tego skorzysta, to znaczy, że było warto.
2 obserwujących
14 notek
22k odsłony
3902 odsłony

Dekalog Grażyny i Janusza Fitnessu

Typowy Janusz Fitnessu w cyklu treningowym
Typowy Janusz Fitnessu w cyklu treningowym
Wykop Skomentuj15

Stylowa oponka w pasie, zadyszka godna astmatyka i posępne samopoczucie, którym można oddziaływać na otoczenie – to tylko niektóre z nagród, oferowanych przez Antyfitness. Poniżej przedstawiam 10 zasad, których przestrzeganie sprowadzi Twoją formę na manowce.

Antyfitness zgodnie z dualistyczną wizją świata, stanowi przeciwieństwo fitnessu i jest tak stary jak jego antagonista. Ludzie, stosujący się do jego zasad, żyją wśród nas. Spotykamy ich często w szkołach, sklepach, zakładach pracy. Swoim zachowaniem mocno kontrastują z radykalnymi wyznawcami fitnessu. Cenimy sobie ich towarzystwo, ponieważ nie wymusza ono na nas jakiejkolwiek fatygi w kwestii pielęgnowania zdrowia i kondycji. Chętnie towarzyszą nam a wręcz motywują nas do wkładania serca w suto zakrapiane biesiady i wielogodzinne sesje telewizyjnej rozrywki. Nadchodzące lato przysporzy wiele okazji, by spędzać z nimi czas wolny i z pewnością nie obędzie się bez wspólnych wyjść na plażę. W tym sezonie wśród pań znów modne będą stroje beduińskie a panowie nie omieszkają obnażyć brzucha godnego Arnolda Schwarzeneggera – tym razem w wersji z filmu Junior.

1. Aktywność fizyczną traktuj sezonowo

Powszechnie mówi się, że w życiu „wszystko ma swój czas”, nie pozwólmy się więc omamiać, że trening wymaga jakiejkolwiek regularności. Tak naprawdę jest dokładnie odwrotnie, a okazję do ćwiczeń najlepiej jest wynajdywać dopiero wtedy, kiedy wszystkie inne sprawy w życiu nam to umożliwią. Czasem po prostu nie mamy humoru na trening, a przecież nie jesteśmy Michaelem Phelpsem, który twierdzi, że zmienia nastrój jak rękawiczki. Czekajmy zatem cierpliwie, aż pogoda zrobi się idealna, Facebook da nam nieco wytchnienia, a wszystkie planety ustawią się w sprzyjającej konfiguracji. Mądrze jest zaczynać od jutra, od początku kolejnego tygodnia, a najlepiej po Sylwestrze. Co się odwlecze, to nie uciecze. Jeśli nie najbliższe igrzyska, to na bank następne.

2. Szanuj nogi, nie wygrałeś ich na loterii

Auto stanowi odzwierciedlenie wypracowanej ustawicznym wysiłkiem pozycji społecznej. Kiedy rezygnujemy z jazdy na rzecz spaceru, lub nie daj Boże roweru, to tak jakbyśmy zostawili w domu ubranie albo przynajmniej prawą (lub w przypadku mańkutów - lewą) rękę. W końcu nie po to ludzie sobie zadali trud wynalezienia koła i skonstruowania zaawansowanych technicznie pojazdów, żeby teraz chodzić piechotą jak ten plebs. Ktoś z pewnością zaproponuje nam korzystanie z krokomierza, stanowiącego dzienniczek aktywności fizycznej. Nie dajmy sobie wmówić sprzedawcom gadżetów, że korzystanie z nich ma jakiś głębszy sens. Do tego dochodzi jeszcze kwestia smogu. Jest dość oczywiste, że z dwojga złego lepiej wytwarzać spaliny, niż je wdychać.

image
Janusz na plaży w Hurgadzie

3. Zrezygnuj z jedzenia - słynna zasada NŻ

Mówi się o korelacji między ilością przyjmowanego pożywienia i sylwetką. Każdy nieraz słyszał zwierzenia osoby, która nic nie je a czuje się i wygląda jak chodząca reklama lotów turystycznych balonem. Głodowanie jest sztandarowym hasłem propagatorów antyfitnessu. Zwłaszcza, że zazwyczaj (o czym zapominają wspomnieć nasze marudy) zajmuje ono ok. 90% czasu - reszta to nocna dyspensa. Prawie jak w Ramadanie. Mniej drastyczne odmiany tej zasady zakładają eliminację jednego typu makroskładników (zwykle węglowodanów lub tłuszczy, rzadziej białek). Czyli w imię odchudzania zrzekamy się substancji potrzebnych do odżywiania mózgu, syntezy hormonów, zaopatrzenia w witaminy lub budowy i funkcjonowania fasady ciała. Czapki z głów za przebiegłość!

4. Nie odmawiaj sobie zażywania supli

Skoro Burneika i idole jego pokroju zachęcają do łykania suplementów garściami (lub chochlami), to lekkomyślnie byłoby nie posłuchać. Liczne reklamy, w których aktorzy – nie lekarze - ochoczo wyjaśniają nam, co będzie najlepszym uzupełnieniem diety, z pewnością głoszą samą prawdę. Do wyboru do koloru, bowiem półki w aptekach, dyskontach i sklepach z odżywkami wręcz uginają się od ilości towaru. Dlatego najrozsądniej będzie łykać w skali przemysłowej preparaty na wygląd, samopoczucie oraz metabolizm a w szczególności spalacze tłuszczu i katalizatory libido. I nie dajmy się omamić medycznym bełkotem, jakoby to nie było przebadane albo sugestiom, że kwartalny zapas kapsułek z ryby nie powinien kosztować mniej niż ryba. Taniej nie znaczy gorzej. Zażywajmy, ile wlezie, ku chwale Mendelejewa.

image
Mistrzowie szukania dróg na skróty

5. Regularnie korzystaj z ulubionych używek

Picie napojów wyskokowych i palenie tytoniu to tradycje o wielowiekowej historii i odstawienie ich byłoby jak wyrzekanie się dziedzictwa naszych przodków. Doniesienia o rzekomej szkodliwości gorzałki z najlepszych, bo polskich ziemniaków są mocno przesadzone. A jeśli nawet nie, to chyba lepiej jest dostać raka od wódki niż od warzyw wyhodowanych na GMO. Nawet młodzież w gimnazjach wie, że pragnienie najlepiej gasi zimne piwko (albo sześć), a legenda głosi, iż stanowi ono cudowne antidotum na zakwasy! W kwestii złocistego trunku, powtarzane jak dźwięki kataryny, określenia „indeks glikemiczny” czy „puste kalorie” to po prostu mowa nienawiści, której heroldzi zachowują się jak pies ogrodnika. A co do palenia czy nie szkoda zachodu na robienie rewolucji w życiu i uciekanie od stresu, jeśli tak łatwo można go puścić z dymem?

Wykop Skomentuj15
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Sport