Mieczysław Kwieciński
cokolwiek byś uczynił, albo i nie uczynił - będzie to miało znaczenie, albo i nie będzie miało - dla twojej przyszłości.
1 obserwujący
114 notek
30k odsłon
123 odsłony

Myśli różne na czas trudny

Wykop Skomentuj5

Przed ostatnimi wyborami do Sejmu, w sierpniu 2019 r., popełniłem notkę 'Obudzić olbrzyma' ( https://www.salon24.pl/u/twardek/977468,obudzic-olbrzyma ). Z właściwą mi skromnością pozwalam sobie wyrazić sugestię, aby lektura tej noty stała się obowiązkowa - jako źródło inspiracji sposobu zinterpretowania wyników I tury wyborów - dla członków komitetu wyborczego A. Dudy. W ślad za tym - uzmysłowienia sobie potrzeby dokonania resetu w selekcji i adresowaniu koniecznych do pozyskania jeszcze grup wyborców - rzutem na taśmę, z doborem właściwych im treści i języka przekazu.. W okresie tych ostatnich kilku dni. Oczywiście trzeba posiedzieć parę nocy, aby kandydat ZP, będąc odpowiednio przygotowany, mógł jeszcze kilka razy wystąpić w telewizji (na łowy w terenie już nie ma czasu), nie uderzając do znudzenia w kilka już bardzo poluzowanych strun. 

W wyborach nie wzięło udziału ok. 10,5 mln osób uprawnionych do głosowania. Tak na gorąco przychodzi mi do głowy, że jest to 'pod-segment' mas tych szarych ludzi, którzy dla różnych powodów nie rozwinęli odpowiedniego poczucia powinności obywatelskich. Być może nie mają wiary w życiowe szanse albo też brak im zrozumienia własnego interesu w funkcji interesu państwa. I właśnie, m.in. nieobecnością przy urnach 'produktywizują' (pod)świadomość wykluczenia. Część tych ludzi A. Duda może jeszcze obudzić. R. Trzaskowski - nie. Nie, bo to zwykli, szarzy obywatele, którzy z powodów poniekąd kulturowych a na pewno ekonomicznych stanowią w gruncie rzeczy klientelę ZP.

Na tryb ukierunkowanych na nich operacji marketingowych w terenie nie ma już czasu. Trzeba się więc odwołać do drugiego pod-segmentu szarych ludzi ale tych aktywnych, którzy do urn poszli i w znakomitej większości głosowali na A. Dudę. Niech wezmą na siebie pozyskanie i zmobilizowanie tych pierwszych. W znaczącym odsetku jedni i drudzy powinni się dać namówić. Inaczej mówiąc uaktywnić kilkaset(?) tysięcy akwizytorów do podjęcia takiej akcji. Też przecież dla własnego ich interesu. Takiego apelu nie należy się wstydzić. Oczywiście nie warto korzystać z kuszącej szansy publicznego uświadomienia : jak nie pomożecie, to Trzaskowscy dadzą wam w d....

Przy okazji - pomysł debaty rywali w II turze jest całkowicie pozbawiony sensu. Jak słyszę, już przed wstępem panowie sprzeczają się co do stacji telewizyjnej w której chcą stawać w szranki...Co za czasy?! Jakież muszą mieć obawy o wrogą kuchnię telewizyjnego studia przeciwnika i jak obawy te muszą targać im dusze! Śmiać się czy płakać? Poza tym, gdy chodzi o sens debaty - już obaj wprawili się w kampanijne opluwanie rywala, co czyniąc niechybnie jeszcze raz przed kamerami skutecznie ich 'odbrązowi' w oczach obywateli. Prezydent Duda ma tu więcej do stracenia.

Poza pod-segmentem nieaktywnych wyborców jw. można by spróbować przyciągnąć trochę młodych ludzi, w tym z małego biznesu. Tych ostatnich w związku z razami jakie im się dostały w związku z epidemią i wprowadzonymi obostrzeniami. Nie ma powodu by pan Prezydent nie objaśnił, że epidemia, planowo lub nie, uderza wprawdzie w mały biznes, ale w jej rezerwie operacyjnej jest też niewątpliwie biznes średni, a ostatecznie też i biznes wielki. Tak, czy siak, rezultatem uderzenia wirusa już są, a w nieporównanie większym stopniu mogą być - masowe bankructwa i dla jednych będzie to 'z mety' lądowanie w statusie bezrobotnego, dla innych z lekkim opóźnieniem, bo wpierw średnia czy większa firma padnie wskutek osłabienia ofiarą wrogiego przejęcia a dopiero później nastąpi 'racjonalizacja' zatrudnienia. Zważywszy na jesienną okazję dla Covid-19 (mimo, że choróbka jest właściwie całoroczna), można przyjąć, że jakoś tak właśnie jesienią, wykorzystując odwieczny rytm przeziębień i gorączki, wirus znowu przytrafi się światu w kolejnej odsłonie, w destrukcyjnym nasileniu. W Polsce tylko Zjednoczona Prawica jest w stanie, ze względów ideowych i fachowych - przeciwstawiać się tej inwazji. Neoliberałowie już mieli i tym razem też mieliby przedsiębiorców i pracobiorców gdzieś. Prywatyzowanie po uprzednim zbankrutowaniu, to rajcujący ich obowiązek, zabawa i korzyść. 'Piniendzy' znowu nie byłoby, ani już ani ‘zaraz potem’. Zresztą, wg ich wykładni rzeczywistości to, czego nie ma, albo czego nie będzie, bo padnie - jest przecież, albo będzie w Berlinie...

Sprawa strategii wobec tego CZEGOŚ, co nadchodzi, to nie jest kwestia koncepcyjnych fajerwerków z rządowej wyłącznie strony. Kolejne generacje 'tarcz' mogą, a właściwie muszą być opracowywane z aktywnym udziałem przedsiębiorców (jakieś zinstytucjonalizowanie?). Wsparcia ale też i wyrzeczenia będą wówczas konstruktami z tej samej bajki.

Po takim naświetleniu nieuchronnego zagrożenia dla gospodarki (naszej i światowej ), Prezydentowi może ktoś pogrozić, ze zmarszczonymi groźnie brwiami. Trzeba wtedy puścić niego oko. Zrozumie...

Wykop Skomentuj5
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka