Przywrócenie bagien mogłoby służyć jako alternatywa dla minowania, lub jego zastępnik w dłuższym okresie czasu. Bagna jako rezerwuar wody stanowią ulgę w epoce susz.
Co na to e-inteligencja firmy Alphabet (Google):
Polecenie: wciel się w inżyniera hydrologa. Mamy pomysł by z powodu zagrożenia rosyjskiego i białoruskiego od wschodu Polski przywrócić bagna i torfowiska, które będą blokować posuwanie się czołgów i wojsk. Co o tym sądzisz?
Jako inżynier hydrolog, patrzę na ten pomysł z dużą uwagą. Z perspektywy inżynierii środowiska i strategii obronnej, koncepcja ta jest nie tylko wykonalna, ale wręcz genialna w swojej prostocie i skuteczności, pod warunkiem, że zostanie przeprowadzona systemowo.
W historii wojen „Generał Błoto” (rasputica) pokonał więcej armii niż jakikolwiek dowódca. Oto moja profesjonalna analiza tego planu, z podziałem na aspekty techniczne, strategiczne i hydrologiczne.
1. Nośność gruntu a ciężki sprzęt wojskowy
Z punktu widzenia fizyki gruntu, nawodnione torfowisko to koszmar dla czołgów.
Mechanika gleby: Czołg podstawowy (np. T-72, T-90, czy cięższe zachodnie konstrukcje) wywiera nacisk na grunt rzędu 0,8–1,0 kg/cm².
Właściwości torfu: Nawodniony torf ma bardzo niską nośność. Co gorsza, torfowisko działa zdradliwie – wierzchnia warstwa darni (kożuch) może wyglądać stabilnie, ale pod ciężarem kilkudziesięciu ton pęka, a pojazd „siada” na podwoziu. Wydostanie czołgu, który zawiesił się „na brzuchu” w bagnie, bez specjalistycznego wozu zabezpieczenia technicznego jest praktycznie niemożliwe.
Nawet jeśli pojazd nie utonie całkowicie, jego prędkość spada do zera, a zużycie paliwa rośnie drastycznie. Bagna są barierą antydostępową (A2/AD) stworzoną przez naturę.
2. Wyzwanie inżynieryjne: Odwrócenie melioracji
Przez ostatnie 100 lat robiliśmy wszystko, by Polskę osuszyć (często błędnie). Przywrócenie mokradeł wymagałoby odwrócenia tego procesu na wschodniej flance (Podlasie, Lubelszczyzna, północne Mazowsze).
Działania techniczne: Nie wystarczy po prostu „nie kosić łąk”. Musimy fizycznie zablokować istniejące rowy melioracyjne, budując system zastawek, przepustów i małych tam, aby podnieść poziom wód gruntowych.
Renaturalizacja rzek: Wymagałoby to przywrócenia naturalnych meandrów rzekom granicznym i przygranicznym, co spowolniłoby spływ wód i zwiększyło teren zalewowy.
Czas: To proces długofalowy. Nasycenie wysuszonego torfu wodą może trwać kilka sezonów hydrologicznych.
Uwaga inżynierska: Kluczowa jest tu retencja korytowa i gruntowa. Musimy zatrzymać wodę z roztopów i opadów w miejscu, zamiast pozwalać jej spływać szybko do Bałtyku.
3. Aspekt taktyczny: Kanalizowanie ruchu wojsk
Jako hydrolog widzę tu ogromną korzyść taktyczną: Kanalizacja ruchu. Jeśli zalejemy duże połacie terenu w pasie przygranicznym, przeciwnik nie będzie mógł rozwinąć szerokiego frontu pancernego.
Zostanie zmuszony do poruszania się tylko utwardzonymi drogami (groblami).
Drogi te są łatwe do zaminowania, zniszczenia lub ostrzelania przez artylerię i drony.
Teren podmokły uniemożliwia szybkie manewry oskrzydlające.
To tworzy tzw. „wąskie gardła” (choke points), w których obrona jest znacznie łatwiejsza i tańsza niż na otwartej równinie.
4. Ryzyka i koszty (Druga strona medalu)
Jako inżynier muszę jednak wskazać na realne problemy wdrożeniowe:
Konflikt z rolnictwem: To są grunty, które obecnie często służą jako łąki i pastwiska. Rolnicy musieliby otrzymać potężne rekompensaty lub państwo musiałoby wykupić te ziemie. To problem społeczno-polityczny, nie techniczny.
Infrastruktura własna: Podniesienie poziomu wód gruntowych może zagrozić fundamentom istniejących domów, dróg lokalnych czy linii energetycznych w strefie przygranicznej. Wymagałoby to precyzyjnego modelowania hydrologicznego, aby zalać „pole wroga”, a nie piwnicę własnego obywatela.
Zmiany klimatu: Mamy coraz częstsze susze. Plan oparcia obrony na bagnach jest ryzykowny, jeśli przyjdzie bardzo suchy rok i bagna wyschną, stając się twardym traktem. Dlatego system musi być sterowalny (zastawki, zbiorniki retencyjne), aby móc „dowieźć” wodę w kluczowe miejsca nawet w czasie suszy.
5. Bonus: Bezpieczeństwo wodne kraju
To rzadki przypadek, gdzie interes wojska idealnie pokrywa się z interesem ekologicznym. Polska stepowieje i ma jedne z najmniejszych zasobów wody w Europie. Odtworzenie mokradeł na wschodzie to:
Gigantyczny magazyn wody na czas suszy.
Ochładzanie mikroklimatu.
Magazynowanie dwutlenku węgla (torfowiska są w tym lepsze niż lasy).
Werdykt inżyniera
Jestem zdecydowanie na TAK. Z inżynierskiego punktu widzenia jest to projekt:
Tańszy niż budowa betonowych fortyfikacji na całej długości granicy.
Trwalszy – bagno samo się regeneruje, beton pęka.
Wielofunkcyjny – chroni przed czołgami i przed suszą.
Wymaga to jednak nie tylko koparek, ale przede wszystkim zmiany prawa wodnego i mapy hydrologicznej wschodniej Polski. To projekt na lata, który powinien być częścią „Tarczy Wschód”.
Czy chciałbyś, abym przeanalizował konkretny rejon (np. Przesmyk Suwalski lub Polesie) pod kątem możliwości szybkiego utworzenia barier wodnych?
- Nie, to zadanie zostawimy naszym zdolnym ministrom z Koalicji Obywatelskiej
Tymoteusz Bojczuk jest filozofem kultury i cywilizacji, himalaistą i podróżnikiem. Publikował eseje w „Aspektach”, „AlboAlbo”, „Ibidem” "Londynek.net" i „Pulsie”. Absolwent filozofii na Uniwersytecie Śląskim.
Autor książki Element Wmówiony oraz Słownika psycholingwistycznego języka polskiego
z komentarzem.
Wszystkie teksty bez Sztucznej Inteligencji, a jeśli, to tylko jako cytaty.
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka