Marek Budzisz uważa, że to będzie rywalizacja na granicy konfliktu. Jego zdaniem będziemy świadkami regionalnych starć o różnym stopniu intensywności, z ryzykiem eskalacji do większej wojny, ale także okresów względnego uspokojenia. Zaznacza on, że w rosyjskiej kulturze strategicznej nie ma wyraźnej granicy między czasem wojny a pokoju. W rzeczywistości państwo nieustannie prowadzi wojnę, jedynie zmieniając narzędzia, jakimi ją toczy, twierdzi.
- Musimy przygotować się na dłuższą perspektywę i uczciwie spojrzeć na sytuację, choćby z punktu widzenia trendów demograficznych w Polsce. Jeśli uda nam się zbudować armię o wielkości, o której mówimy, musimy być świadomi, że obecnie, aby mieć 250 tysięcy żołnierzy, około 2% czynnych zawodowo mężczyzn musiałoby służyć w wojsku. Jednak do 2040 roku, ze względu na zmiany demograficzne, aby utrzymać taki poziom kadrowy, aż 9% czynnych zawodowo mężczyzn musiałoby służyć w siłach zbrojnych i innych służbach mundurowych – zauważa.
- Oznacza to, że nawet jeśli uda nam się zbudować siły zbrojne, utrzymanie takiego poziomu kadrowego będzie niezwykle trudne. Już w 2036 roku zaczniemy to odczuwać bardzo poważnie. Dlatego, moim zdaniem, powinno to wymusić strategiczne myślenie wśród naszej klasy politycznej – podkreśla Budzisz.
Całość rozmowy w Układzie Otwartym:
---
Zachęcam do wspierania Układu Otwartego. Patroni zostają członkami zamkniętej grupy na Facebooku i mogą otrzymać newsletter z wyborem najciekawszych tekstów z polskiej i światowej sieci.
Strona Autora: igorjanke.pl





Komentarze
Pokaż komentarze (31)