Ultima Thule
Triada wolności: WOLNOŚĆ - NARÓD - TRADYCJA
2 obserwujących
8 notek
7835 odsłon
  4391   2

PRZEKOP MIERZEI - przePiS na KATASTROFĘ.

Ultima Thule
Ultima Thule
Dzisiaj, 17 września rząd uroczyście otwiera przekop Mierzei. Projekt był promowany jako inwestycja gospodarczo opłacalna. Zyskać miało miasto Elbląg, port, firmy, mieszkańcy, region. Dodatkowo miała być korzyść dla obronności wobec potencjalnej agresji Rosji. Od samego początku inwestycja była krytykowana jako marnowanie publicznych pieniędzy. Już proste analizy finansowe pokazywały, że inwestycja zwróci się "za pięćset lat". To i tak była bardzo optymistyczna wersja. W rzeczywistości jest JESZCZE GORZEJ - zwrotu nie będzie nawet po upływie milionów lat. Jest to prawdziwa gospodarcza KATASTROFA. Ale zanosi się na to, że to nie tylko katastrofa gospodarcza, ale także najdroższy w historii Polski kabaret: dzisiaj otwierany jest "przekop DONIKĄD". Czy wy wiecie, co my robimy tym przekopem?

PRZEKOP MIERZEI - przePiS na KATASTROFĘ.

Dzisiaj, 17 września rząd uroczyście otwiera przekop Mierzei. Projekt był promowany jako inwestycja gospodarczo opłacalna. Zyskać miało miasto Elbląg, port, firmy, mieszkańcy, region. Dodatkowo miała być korzyść dla obronności wobec potencjalnej agresji Rosji.

Od samego początku inwestycja była krytykowana jako marnowanie publicznych pieniędzy. Już proste analizy finansowe pokazywały, że inwestycja zwróci się "za pięćset lat". To i tak była bardzo optymistyczna wersja. W rzeczywistości jest JESZCZE GORZEJ - zwrotu nie będzie nawet po upływie milionów lat. Jest to prawdziwa gospodarcza KATASTROFA. Ale zanosi się na to, że to nie tylko katastrofa gospodarcza, ale także najdroższy w historii Polski kabaret: dzisiaj otwierany jest "przekop DONIKĄD". Czy wy wiecie, co my robimy tym przekopem?

Widząc rosnące koszty (z 800 mln do ponad 2 miliardów) rząd zmienił specustawą charakter inwestycji z "gospodarczej" na "wojskową" i tym samym utajniając jej przebieg, w szczególności koszty oraz omijając kwestie środowiskowe. Wygląda to tak, jak by ktoś z ekipy rządzącej (kto!?) w końcu całkowicie stracił cierpliwość i postanowił "otworzyć szkatułkę młotkiem ... pneumatycznym".

INWESTYCJA:

Cała inwestycja to:

- przekop ze śluzą

- ponad 20 kilometrów toru wodnego na Zalewie Wiślanym

- tor na rzece Elbląg

- przebudowa mostów

- obrotnica

- rozbudowa portu Elbląg

- infrastruktura dojazdowa

Z obecnych szacunków wynika, że kwota ta to ok 3 miliardy, ale biorąc pod uwagę ciągły wzrost kosztów, należy już dzisiaj mówić o 4 MILIARDACH zł.

Co gorsze: niewykluczone, że w przyszłości cały system portowo-kanałowy okaże się STUDNIĄ BEZ DNA dla samorządu i zarządu żeglugi.

STATKI:

Docelowo do portu mają zawijać statki o długości do 100m, szerokości do 20 m i zanurzeniu do 4,5m. Problem w tym, że takie statki nie istnieją i raczej nikt ich nie będzie budował, gdyż dzisiaj jest trend na coraz większe statki, aby obniżać koszty.

ANALIZA FINANSOWA:

Sam przekop nie będzie przynosił przychodów a przepłynięcie będzie dla wszystkich darmowe. Trudno jest więc oszacować przychody pośrednie i różnego rodzaju korzyści. Ponadto te przychody i korzyści trzeba zestawić z kosztami i problemami. Spróbujmy jednak zrobić uproszczoną analizę:

Nakłady: 4 miliardy zł.

Oznacza to konieczność ponoszenia kosztów finansowych ok. 200 mln zł rocznie (przy koszcie finansowym 5%). Do tego rata kapitałowa 100 mln zł. Przyjęto założenie rozłożenia spłaty na 40 lat. Oczywiście wtedy odsetki stopniowo malałby do zera, ale przez pierwsze 10-15 lat same koszty finansowe to ok. 300 mln zł rocznie.

Przychody portu będą wynosiły ok. 2 mln zł rocznie. To są kwoty z dwóch różnych światów. To tak, jakby właściciel straganu z warzywami chciał z przychodów sfinansować budowę elektrowni jądrowej.

Koszty operacyjne:

roczne utrzymanie toru wodnego to obsługa śluzy, pogłębianie toru od strony zatoki i zalewu, utrzymanie toru na rzece i pogłębianie portu. Będą to koszty rzędu dziesiątek mln zł. Utrzymanie toru na płytkim zalewie jest trudniejsze, niż na głębokim akwenie, gdyż nawet małe falowanie bardzo szybko zamula rynnę toru. Praktycznie pogłębiarka będzie musiała pracować NON STOP.

Co ważne to są praktycznie same koszty stałe, a więc nawet przy całkowitym braku ruchu statków, te koszty pozostaną praktycznie bez zmian.

PORT.

Port w Elblągu ostatnio miał przeładunki ok. 90 tys ton (o ironio: głównie węgiel z Rosji). Obecnie praktycznie nie ma żadnych przeładunków w porcie. Jednakże odważne plany zakładają na początek przeładunki ok 1,5 mln ton, a docelowo 5 mln ton. To są KOMPLETNE MRZONKI. Port w Kołobrzegu, który ma bezproblemowy dostęp do morza, który może przyjmować statki z zanurzeniem 5,5 m obsługuje dzisiaj ok. 200 tys ton. Dlaczego port w Elblągu, z takimi problemami, miałby obsługiwać więcej, niż wygodny port w Kołobrzegu? Na dodatek port w Kołobrzegu to prawdziwy port, a nie przystań rzeczna w Elblągu.

EKOLOGIA.

- falochrony od strony morza uniemożliwią przenoszenie się piasku, co spowoduje abrazję plaż (ich zanikanie).

- praca pogłębiarek zniszczy walory turystyczne tej części zalewu.

- sztuczna wyspa to po prostu kupa szlamu wybranego z dna Zalewu i widokowo będzie niszczyła krajobraz dla turystów w Krynicy Morskiej.

- na dnie Zalewu znajduje się wiele powojennych wraków i zanieczyszczeń. Działania pogłębiające będą uwalniały substancje niebezpieczne.

PROBLEMY:

- jeżeli przeładunki w Elblągu wzrosną do miliona ton, a stawki portowe zostaną podwojone, to roczny przychody portu osiągną 2 milion zł. (a z tego trzeba odjąć koszty!). Nie ma więc możliwości, żeby przekop zwrócił się nawet za 1000 lat.

- porównanie do ruchu statków w Europie Zachodniej jest bez sensu: tam istnieje ogromna infrastruktura wodna, która nie ma porównania NIGDZIE NA ŚWIECIE i dotyczy WYŁĄCZNIE okolic Rotterdamu i Antwerpii oraz portów delty Renu. W innych miejscach tego typu transport ma znaczenie marginalne, gdyż towary wozi się bardzo tanim, szybkim i elastycznym transportem drogowym.

Lubię to! Skomentuj114 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale