10 obserwujących
116 notek
128k odsłon
680 odsłon

Wybory, których nie będzie, a po nich wybory, które być może będą

Wykop Skomentuj88

    Kryzys wyborczy zdaje się być chwilowo zażegnany i wygląda na to, że z punktu widzenia obowiązującego prawa ciężko jest się do czegoś przyczepić. Nie oznacza to oczywiście, że nikt się czepiać nie będzie, aż tak dobrze to chyba długo jeszcze w Polsce nie będzie. Scenariusz jest następujący.

1) 10 maja wybieramy Prezydenta. Dostajemy od Poczty Polskiej przesyłkę zawierającą... itd. Wiemy już jednak, że żadnej przesyłki nie będzie...

2) Po wyborach przez 14 dni mogą być składane protesty. Myślę, że nie powinno takowych być, bo co tu niby oprotestowywać, ale znając potencjał kreatywności jakim niektórych obdarzyła natura (bo tak chciała) nie można być tego pewnym.

3) Na podstawie Konstytucji, art. 129 pkt 1., który stanowi:

Ważność wyboru Prezydenta Rzeczypospolitej stwierdza Sąd Najwyższy.

 do gry wchodzi Sąd Najwyższy. I najprawdopodobniej w tym przypadku skorzysta z zapisu art. 129 pkt. 3., w którym napisane jest:

W razie stwierdzenia nieważności wyboru Prezydenta Rzeczypospolitej przeprowadza się nowe wybory, na zasadach przewidzianych w art. 128 ust. 2 dla przypadku opróżnienia urzędu Prezydenta Rzeczypospolitej.

    Pomimo jazgotu jaki już wydobywa się z co niektórych miejsc nie widać innej możliwości niż uznanie wyboru za nieważny. Można oczywiście silić się na łamańce logiczne i pytać jak może SN uznać za nieważne coś co się nie dokonało, ale SN ma tylko dwie rozsądne możliwości (ewentualna, trzecia możliwość - niżej): uznać wybór za ważny lub uznać wybór za nieważny. Uznanie za ważny byłoby  absurdem, więc zapewne orzeczenie SN jakąkolwiek będzie miało treść, sprowadzać się będzie do stwierdzenia, że Prezydent nie został wybrany.  W tej sytuacji uruchomiony zostaje art. 128 pkt 3. Konstytucji:

    Wybory Prezydenta Rzeczypospolitej zarządza Marszałek Sejmu na dzień przypadający nie wcześniej niż na 100 dni i nie później niż na 75 dni przed upływem kadencji urzędującego Prezydenta Rzeczypospolitej, a w razie opróżnienia urzędu Prezydenta Rzeczypospolitej - nie później niż w czternastym dniu po opróżnieniu urzędu, wyznaczając datę wyborów na dzień wolny od pracy przypadający w ciągu 60 dni od dnia zarządzenia wyborów.

4) Marszałek Sejmu wyznacza datę wyborów. Zabawa zaczyna się od początku. Tylko co jest początkiem? Konstytucja nie rozstrzyga tego oczywistego pytania, a co za tym idzie nie wiadomo na przykład, czy powtórzona musi zostać cała procedura, włącznie ze zbieraniem podpisów i rejestrację kandydatów, czy też kandydaci zostają, ale mogą dołączyć inni, a może kandydaci zostają i nowi nie mogą już dołączyć. Na te pytania nie odpowiada również Kodeks Wyborczy, w którym czytamy jedynie (art. 325):

W razie podjęcia przez Sąd Najwyższy uchwały stwierdzającej nieważność wyboru Prezydenta Rzeczypospolitej, przeprowadza się nowe wybory na zasadach i w trybie przewidzianych w kodeksie.

Zagrożenia?

   I) Wyobraźmy sobie, że Sąd Najwyższy mający uznać za ważny lub nieważny wybór Prezydenta zostawia sprawę bez rozstrzygnięcia. Wyjątkowo zła wola i chęć destrukcji mogłaby oczywiście wygenerować takie orzeczenie. Wystarczy na przykład posłuchać co  mówi prezes Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego sędzia Joanna Lemańska:

Z pewnym zdziwieniem przyjęłam czynione apriorycznie założenie co do przyszłego orzeczenia Sądu Najwyższego odnośnie ważności wyborów.

Sędzinę "dziwi" logiczny tok rozumowania, który przedstawia rządząca koalicja, a to z kolei pokazuje, że jest tam potencjał dla każdego ewentualnego dziwactwa. Mam jednak nadzieję, że ostatecznie  Sąd Najwyższy nie będzie skory do komplikowania i tak już wystarczająco zawiłej sytuacji.

    II) Kolejna potencjalna awantura, tym razem o ewentualne zachowanie "praw nabytych" obecnych kandydatów (pomysł PiSu - póki co tylko medialny). Jeżeli na przykład PO zdecyduje się na "zdjęcie" MK-B i wystawienie innego kandydata, to będzie on musiał zacząć od zbierania podpisów, można spodziewać się, że wtedy PO tego samego będzie żądać od aktualnych pretendentów i zaatakuje pomysł PiS. W tym przypadku jednak może zostać osamotniona na placu boju, bo raczej nie otrzyma wsparcia od pozostałych sztabów.

Wykop Skomentuj88
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka