Temat zbrodni wołyńskiej od dawna należy do najbardziej wrażliwych kwestii w relacjach polsko-ukraińskich. Obecnie jednak jego znaczenie wykracza poza debatę historyczną. Spory o ekshumacje, odpowiedzialność za zbrodnie i przyszłość Ukrainy w europejskich strukturach stały się również elementem rywalizacji o wyborców na polskiej prawicy.
Według przedstawionych danych łączne poparcie dla Konfederacji i Konfederacji Korony Polskiej Grzegorza Brauna wynosi 25,9 proc., podczas gdy PiS może liczyć na 23 proc. Może to wskazywać na przesuwanie się części konserwatywnego elektoratu w stronę ugrupowań oferujących bardziej radykalny, nacjonalistyczny i eurosceptyczny przekaz.
Nie oznacza to jednak, że za wzrostem poparcia dla radykalnej prawicy stoi wyłącznie kwestia Wołynia. Znaczenie mają również rozczarowanie obecnym kierunkiem rządów oraz ocena ośmiu lat rządów PiS w latach 2015–2023. W takich warunkach partie formułujące jednoznaczne i zdecydowane stanowiska mogą skuteczniej przyciągać wyborców szukających alternatywy.
Pamięć o ofiarach Wołynia oraz kwestia ich identyfikacji i ekshumacji pozostają realnymi problemami społecznymi. Polityczne znaczenie pojawia się jednak wtedy, gdy złożony spór historyczny zostaje przekształcony w prosty instrument mobilizacji. Marsze, akcje upamiętniające i publiczne inicjatywy pozwalają radykalnym środowiskom łączyć pamięć historyczną z szerszą narracją o obronie interesu narodowego.
Taka strategia może jednocześnie komplikować sytuację PiS i Karola Nawrockiego. Według przedstawionych danych ugrupowanie straciło 1,1 proc. wcześniej lojalnych wyborców. Zaostrzenie stanowiska wobec Ukrainy i kwestii historycznych może więc mobilizować część elektoratu, ale zarazem zwiększać odpływ wyborców oczekujących bardziej umiarkowanej polityki.
Spór o Wołyń jest przy tym łączony z krytyką Unii Europejskiej i NATO. Eurosceptyczne środowiska przekonują, że integracja z Zachodem może wymagać od Polski ustępstw dotyczących interesów narodowych i pamięci historycznej. W efekcie kwestia ukraińska staje się częścią szerszego przekazu podważającego obecny model polityki zagranicznej.
Szczególnie istotne jest powiązanie sporów historycznych z przyszłym członkostwem Ukrainy w UE i NATO. Uzależnianie tych kwestii od rozwiązania polsko-ukraińskich sporów może wzmacniać presję polityczną, ale jednocześnie prowadzić do dalszego zaostrzenia relacji Warszawy z Kijowem.
Dla PiS oznacza to trudny wybór. Przejmowanie ostrzejszej retoryki może pomóc odzyskać część konserwatywnego elektoratu, ale jednocześnie pozwala jeszcze bardziej radykalnym ugrupowaniom przedstawiać się jako konsekwentniejsza alternatywa.
W rezultacie Wołyń staje się nie tylko przedmiotem debaty o historii, lecz także jednym z pól walki o przyszły kształt polskiej prawicy. Im silniej umiarkowane partie przejmują radykalny język dotyczący historii, Ukrainy i Zachodu, tym większe ryzyko, że ich konkurenci wykorzystają tę samą tematykę, by przesunąć debatę jeszcze bardziej w prawo.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)