asciburgius asciburgius
228
BLOG

Wojna światów

asciburgius asciburgius Historia Obserwuj temat Obserwuj notkę 2

Natrafiłem dziś na taką informację: http://www.tvs.pl/35447,przekazal_muzeum_250_eksponatow_teraz_moze_trafic_do_wiezienia.html

Facet chciał dobrze, wyszło źle. Ale tak naprawdę o co w tym chodzi? Więc po kolei.

W Polsce istnieją dwa światy - świat archeologów i świat poszukiwaczy. Przeciętny Polak nie zdaje sobie nawet z tego zapewne sprawy. Podobnie nie zdaje sobie sprawy, że panuje między nimi święta wojna, gdzie wszystkie chwyty są dozwolone. I tak są niektórzy poszukiwacze, którzy urządzają rajdy na stanowiska archeologiczne po to by na dźwięk "piszczałki" dostawać orgazmu, którego chyba inaczej nie są w stanie osiągnąć. Są też niektórzy archeolodzy, którzy śledzą rozmaite fora internetowe, bluzgając poszukiwaczy i rzucając klątwy w mediach trzeciej kategorii, zapewne odreagowując w ten sposób trudne dzieciństwo. Zarówno jednymi, jak i drugimi gardzę. Gardzę, bo śmieszyć mnie już przestali, bać też się ich nie boję, a bezmózgi zdarzają się wszędzie. Gdybym miał się przejmować każdym napotkanym wariatem to życia by mi nie starczyło.

Czasem jednak te dwa światy się przenikają. Choć przenikają to chyba za mocne słowo. Bardziej trafne będzie raczej - próbują się przenikać. Zdarzają się jednostki, które nieśmiało czają się w drugą stronę w celu dyskusji. Żeby prawidłowo ukazać absurd w jakim to się odbywa trzeba stwierdzić, że robią to najczęściej w mniej lub bardziej posuniętej konspiracji. Dlaczego? Bo z jednej jak i drugiej strony są atakowani - "zdrajcy", "naiwniacy", "nieprofesjonaliści", "układający się z poszukiwaczami/archeologami" (niepotrzebne skreślić), etc. Przemieszczają się więc kanałami, kryją po piwnicach, rozmawiają szyfrem i używają pseudonimów, a w kieszeni na wszelki wypadek noszą kapsułkę z cyjankiem (tak, trochę ironizuję). Jednak na czymś im zależy, bo wiedzą, że jedni drugich nie wybiją. Pozostaje żyć obok siebie, a że symbioza jest dość dobrym układem to i tego próbują.

Tymczasem mroczne stronnictwa nie dają za wygraną, radując się niezmiernie gdy mogą umoczyć i uwalić owych kolaborantów. Tak właśnie skończył facet z linku powyżej. Miał dobre chęci, ale nimi jak mówią złośliwi piekło wybrukowano. Więc wrogowie wołają teraz zapewne do niego: "smaż się w piekle, szatanie".

Zastanawia mnie tylko jedno, czy owi "Mędrcy" wśród poszukiwaczy i archeologów rozumieją choć trochę o co w tym biega? Bo nie o ich "pasje", "hobby" w czasie łażenia za "fantami" (brr! nienawidzę tego określenia), czy też "dobro prawa" z perspektywy biurka w zatęchłym gabinecie profesorka archeologii. Czy ktoś sobie zadał z nich takie pytanie? A jeśli nie (a ja widzę, że nie) to czy mają oni jakiekolwiek moralne prawo do wypowiadania się w tych kwestiach?

W następnym wpisie powrócę jeszcze do tej kwestii, zresztą zapewne wracał będę do niej wielokrotnie, bo mnie boli. Ale to akurat nikogo nie obchodzi...

asciburgius
O mnie asciburgius

Przedstawiciel wymierającego gatunku archeologów, to znaczy takiego, któremu zależy na tym co w archeologii najważniejsze. Można powiedzieć - Don Kichot walczący z wiatrakami.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Kultura