Takie sobie gadanie
Powinniśmy być tak dobrzy, jak to tylko możliwe. Ale nie bardziej. Zerżnięte z Einsteina (trochę zmieniłem)
6 obserwujących
75 notek
14k odsłon
  207   0

Kolejny eksperyment?

Eksperymenty psychologiczne Milgrama, Asha czy Eksperyment Stanfordski maja już ogromną bibliografię i wiele bardzo rożnych "interpretacji". Wydawałoby się, że o uleganiu poleceniom i "naturze człowieka" powiedziano już wystarczająco wiele. A tak chyba nie jest.

Przeczytałem dziś artykuł Onetu o pewnych - w moim odczuciu ważnych  - pytaniach związanych z wojną w Ukrainie

https://www.onet.pl/informacje/onetwiadomosci/dlaczego-rosjanie-sa-tak-okrutni-przemoc-przenika-ich-zycie/deg1pg8,79cfc278

Tak naprawdę, to zaskoczyło mnie podejście do tematu. Autorka usiłuje włożyć okrucieństwa, przemoc, poniżanie oraz inne, równie "słuszne" zachowania w schematy funkcjonujące w zupełnie chyba różnych miejscach. Mnie się wydaje, że Zachód nie jest chyba w stanie tak naprawdę pojąć różnicy między traktowaniem przeciwnika/"nienaszego" czy jak tam tego innego nazwiemy u nich i na Wschodzie (u nas?). Na pewno nie czas tu na skomplikowane rozważania psychologiczne, o których mam pojęcie raczej mętne, ale w moim odczuciu obecne wydarzenia w Ukrainie to raczej "dalecy krewni" rozmaitych wschodnich "rzezi"  (humańskiej, galicyjskiej, wołyńskiej, Rewolucji Październikowej i podobnych im porachunków) niż najkrwawszych nawet masowych mordów na Zachodzie (pogromy w czasie wypraw krzyżowych, Rewolucja Francuska ze swoja Wandeą, hiszpańska wojna domowa, etc.). Wydaje mi się, że tym co oba te rodzaje masowych mordów odróżnia jest indywidualne poczucie uciechy z mordowania. U nas, na Wschodzie wydaje się ono być znacząco większe i łatwiej akceptowalne niż na Zachodzie. Nie twierdzę, że tam go nie było (nie ma). Rzecz w tym, iż Wschód wydaje mi się być mniej "obłudny" i nie usiłuje ubierać tego szlachetnego uczucia w żadne górnolotne szatki np. nad- i podludzi, wyzyskiwaczy i uciskanych czy jeszcze inne "etyczne" stroje (nb. gdzie tu zmieścić Dostojewskiego z jego Raskolnikowem?). Po prostu; jak wolno (bo to przecież wojna), to wyłupimy dla zabawy oko, zgwałcimy, rozwiesimy na płocie flaki czy poderzniemy gardło. Jeszcze raz napiszę; nie twierdzę, że na Zachodzie nikt się tak nie bawi; rzecz polega na skali. Moim zdaniem brak jest jakichś powszechnie dostępnych (w znaczeniu popularno naukowych) materiałów (np. książek, artykułów w prasie, itp.) traktujących o tych sprawach. Mordowanie na sposób zachodni doczekało się mnóstwa poważnych opracowań (zob. teksty Zimbardo, Milgrama, naszego Kępińskiego czy choćby  "Zwykłych ludzi" Browninga). Ciekaw jestem zdania Państwa na specyfikę Wschodu i Zachodu w mordowaniu się oraz dostępność literatury w tym zakresie.

Lubię to! Skomentuj27 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale