Czy to możliwe, że wyszli z koszami, by do nich zbierać cudze owoce a ty otwierasz im serce i szkatuły, bo znają kolejność czarcich słów i rwany rytm machania łapczywością obydwu dłoni? Nie, to niemożliwe, by taki ktoś jak ty nie widział zgorszenia w tym, że to, co zebrali do pięciu koszów, rozłożyli do siedmiu, szósty chowając pod stołem dla rodziny a za tę sztuczkę zalała ich burza premii oklasków od tych, co wrzucali do kosza, a teraz wyjmują pomniejszone. Dlaczego tak kochasz magię? Przecież ona nie istnieje w świecie prawdy. Magia cię pożre. Pośród dymu. U stóp ich mnożących się pałaców i kamienic dźwiganych jak niewolniczy ładunek przez jałowiejącą ziemię.




Komentarze
Pokaż komentarze (1)