
Swój komentarz o debacie dałem wczoraj.
Dzisiaj możemy przeczytać na Onecie dwa dobre komentarze o tej ko(s)micznej rak-operze. Jeden A.Gajcego a drugi redakcyjny (firmowany przez B.Patureja).
Groteska Kursko-Kaczyńska miała swoją kontynuację w "debacie publicystów o debacie" (vide: symulacja symulacji).
I oto w tej debacie o debacie pojawiła się wypowiedź J.Karnowskiego, że najlepiej wypadł A.Duda. Wypowiedź z rzędu tych, które możemy skwitować zwrotem „Houston, mamy problem”. Dlaczego? Gdyż inny dziennikarz, Andrzej Gajcy, napisał coś dokładnie odwrotnego: Najgorzej wypadli A.Duda i R.Trzaskowski. Na 11 uczestników debaty dwóch zawodowych dziennikarzy, żyjących przecież z tego, różni się o 180 stopni w określeniu zwycięzcy? Nie chodzi o niuanse kto był trochę lepszy, a kto gorszy, tylko o wybór z 11 zwycięzcy. Jeden mówi "mamy południe", drugi 'mamy północ". Jak to możliwe? Może jeden z nich nie jest dziennikarzem, tylko symulakrum dziennikarza? Nie mającą oryginału interaktywną podobizną dziennikarza tworzącą swoje sieci realności, którymi oplata nas, widzów-uczestniczących? Apocalypsis cum figuris?
Nie chcąc obrażać jednego z panów powiem tylko, że wypowiedź jednego jest głupia (idiotyczna, odjechana - niepotrzebne skreślić), drugiego mądra. Mądra jest ta A.Gajcego.
Ale gdzie my żyjemy? Co tu jest grane? To już nie ma w sferze publicznej żadnych kryteriów? Czyżby WZORZEC z Sèvres RACJONALNEJ MYŚLI przechwyciły małpy lub szczwani projektanci wyprowadzającej w maliny hiperrealności?
Jest taki powszechnie znany dowcip żydowski: Dwóch skłóconych żydów udało się do mądrego rabina, aby ten rozstrzygnął, który z nich ma rację. Rabin wysłuchał jednego z nich, pomyślał i powiedział: - Wiesz co, ty masz rację.
Następnie wysłuchał drugiego i po chwili namysłu stwierdził dokładnie to samo: - Wiesz co, ty masz rację.
A spragniony mądrości uczeń rabina, przysłuchujący się temu, zapytał: - Ależ rabbi, mówisz pierwszemu, że ma rację i drugiemu też, że ma rację. To przecież niemożliwe!
Rabin wysłuchawszy ucznia, chwilę pomyślał i powiedział: - Wiesz co, ty też masz rację.
Ustaliliśmy więc, że tak iżby Duda wypadł w debacie jednocześnie najgorzej i najlepiej - bywa tylko w żydowskich kawałach.
Wniosek? Od 30 lat żyjemy wewnątrz żydowskiego dowcipu... Jesteśmy jego widownią-aktorem.
Rzeczy zostawiliśmy w szatni. U pamiętnego szatniarza z Barei.
Wagi rozkalibrowane. Z drugiej strony telefonu do przyjaciela (z Rzeczypospolitej Przyjaciół) - zamiast przyjaciela wróg.
linki do trafnych podsumowań: https://wiadomosci.onet.pl/kraj/debata-prezydencka-nikt-z-kandydatow-nie-wygral-przegrala-tvp-opinia/7zq4l2t
https://wiadomosci.onet.pl/opinie/debata-prezydencka-czego-nie-zobaczylismy-w-tvp/vxxetd7
PS
Kto chce bliżej poznać strukturę, zasady i swoją rolę w hiperrealności, w nierzeczywistości, w którą go wciągnięto 30 lat temu - może zapoznać się z jej opisem tu:
RABINA GEREMKA GOLEM I NASZE W NIM ŻYCIE
Najlepszym jednozdaniowym komentarzem do debaty jest świetne zdanie Kukiza opisujące mimochodem stan mózgu Wodza zwanego przez czerwonoskórych dowcipnisiów (potomków odeskich kabareciarzy) Winnetou Szeregowym Posłem:




Komentarze
Pokaż komentarze (5)