"Kojarzenie baśni i fantazji z dzieciństwem jest zjawiskiem miejscowym i przypadkowym. Mam nadzieję, ze wszyscy przeczytali esej Tolkiena o baśniach, który jest być może najważniejszym, jak dotąd, przyczynkiem do tego tematu. Kto go zna, wie, że w większości miejsc i epok baśń nie była stworzona specjalnie dla dzieci ani przez nie tylko lubiana. Zawędrowała do pokoju dziecinnego, kiedy stała się niemodna w kręgach literackich, podobnie jak w czasach wiktoriańskich do pokoju dziecinnego wędrowały niemodne meble. Właściwie większość dzieci nie lubi tego rodzaju książek, podobnie jak wiele dzieci nie lubi kanap z końskiego włosia, lubi je za to wielu dorosłych, podobnie jak fotele bujane. A ci, którzy je lubią, młodzi czy starzy, lubią je prawdopodobnie z tego samego powodu. Nikt z nas nie umie w pełni powiedzieć, co to za powód. Dwie teorie, o których najczęściej myślę, to teorie Tolkiena i Junga.
Według Tolkiena urok baśni polega na fakcie, że człowiek spełnia w niej najpełniej swoją funkcję jako "subkreatora" - nie wypowiada, jak to się teraz mówi "komentarza na temat życia", ale tworzy, na tyle, na ile to możliwe, swój własny, podległy świat. Ponieważ jest to według Tolkiena jedna z funkcji przynależnych człowiekowi, zachwyt pojawia się naturalnie również wtedy, gdy jest ona własciwie wykonana. U Junga baśń uwalnia archetypy mieszkające w zbiorowej podświadomości i kiedy czytamy dobrą baśń, działamy zgodnie ze starym nakazem "Poznaj samego siebie".
Ośmieliłbym dodać do tego moją własną teorię, dotycząca nie tej odmiany jako takiej, ale jednej z jej cech - mianowicie obecności istot nie będących ludźmi, ale zachowujących się w różnym stopniu po ludzku: olbrzymów, karłów, mówiących zwierząt. Uważam, że są one co najmniej (gdyż mogą mieć i inne źródła mocy i piękna) godnymi podziwu hieroglifami pokazującymi psychologię i typy charakterów bardziej zwięźle niż jakiekolwiek przedstawienie powieściowe, a jednocześnie odpowiednio dla czytelników, do których powieściowe przedstawienie nie mogłoby jeszcze dotrzeć. Weźmy na przykład Borsuka z "O czym szumią wierzby" Grahame'a - to wyjątkowe połączenie wysokiej klasy, szorstkich manier, burkliwości, nieśmiałości i dobroci. Dziecko, które poznało Borsuka, na zawsze zachowuje w swoich kościach wiedzę o ludzkości i o angielskiej historii społecznej, której nie zdobyłoby w żaden inny sposób. "
[C.S.Lewis]
=================================
https://www.salon24.pl/u/wawel24/1056108,chan-kaczan-dwuglowy-bocian-i-jego-magiczne-gwiazdy



Komentarze
Pokaż komentarze