Wystąpienie Andrzeja Sebastiana Żebyś-Chcę w Mogilanach Dolnych
Ja się ciągle uczę! Dlatego proszę państwa o wsparcie. Ja chcę nadal realizować politykę w Polsce dla człowieka. Nie dla świń, które i tak wymierają na pomór, nie dla koni, co głodują w Janowie - głodówka raz na jakiś czas im dobrze robi. Tylko dla ludzi, takich jak pan, pani, którzy za to płacą. W mojej polityce akcji nie ma - ale za to jakie dialogi są! Monodialogi. Chcę polityki dla rodziny. Bronić rodziny, bronić dzieci, przedszkolanek, nianiek, mamek, mam i tatów. Budować Polskę dla przyszłych pokoleń. Budować dla przeszłych - to oni próbują. Ale nie uda im się! Targowiczanom. I to jest polityka, którą ja chcę prowadzić. Chcę, pragnę, zamierzam, dążę. Polityka pod polską flagą, pod którą wszyscy się zmieszczą, jak pod kwoką. I nawet Pałac Kultury nie będzie wystawał! Powtarzam jeszcze raz: dla każdego. Zawsze, wszędzie, wszelako, w każdy sposób, wszystko, wszystkim, wszędzie - i tak chcę, i tak niech będzie! Dla każdego, kto ma w sercu Mazurka Dąbrowskiego, Piernika Rydzyka, Sernika Michnika i Czekoladę Wedla! Kto staje i śpiewa razem z nami. Z wszystkimi razem, pospołu, wespół, w zespół, społem, w kupie, hurtem, solidarnie i towarzysząc jeden drugiemu. Polska jednakowa i sprawiedliwa dla wszystkich. Jednakowa jak masło maślane, jak głąb niezgłębiony, jak matka dzieciom, jak dzieci zabawkom, jak niebo niebu i jak ciemność w ciemności, jak rozmazanie w rozmazaniu, bez wprowadzającej różnice ostrości.
Realizujemy politykę dla wszystkich konsekwentnie. I bardzo się cieszę z tego, że chcę byśmy nie przestawali realizować takiej polityki pod polską flagą, pod którą każdy się zmieści, nikogo nie wykluczymy. Jak ojciec Wergiliusz, co uczył dzieci swoje! [Brawo! Brawo!] Tak właśnie, drodzy Państwo, prorodzinną, pod flagą, bez wykluczeń, dla każdego, do tego dążę! Dla przyszłych pokoleń, nie zapominając i nie wykluczając obecnych, stołecznych i rodzących się. Chciałbym, żebyśmy te moje pragnienia dobrze zrealizowali. A wtedy będzie zmiana, wielka zmiana, pod flagą, bez wykluczeń, dla każdego, jednakowo dla wszystkich i sprawiedliwie jak pod sosną igliwie, jak pod świerkiem igły, jak w ręku diabła widły! Chcemy, nie pozwolimy, mówimy nie! To jest dla nas ogromna szansa, że ja chcę i chciałbym i nie przestanę chcieć, żeby nam się udało pragnąć zrealizować i próbować dla wszystkich konsekwentnie i nie znając granic, jak serce, które bije dla przyszłych pokoleń, dla rodzin, dzieci, mamek i przedszkolanek, a nie dla tych, którzy chcą, żebym ja nie chciał. Niedoczekanie ich! Nie poddamy się! Nie przestaniemy chcieć pragnąć zacząć próbować realizować nasze marzenia konsekwentnie, jednakowo, społem i dla wszystkich.
Środki, które mamy do realizacji nie wiem, czy wystarczą. Ale chcę wierzyć całym sercem, które bije pod flagą przyszłych pokoleń dla każdego, kto wierzy, że chce pragnąć nie przestać dążyć i nie rezygnować. To jest dla nas wielka, dziejowa szansa i nie wolno dopuścić, byśmy ją zmarnowali, bo przyszłe pokolenia nam by nie wybaczyły, choć ich jeszcze nie ma i nie wiadomo, czy będą, bo jak wiecie wymieramy. Ale ja bardzo chcę, byśmy rośli jako naród. Chcę, żeby wszyscy chcieli. Bo jak się nie może, to dobra rzecz, choć niemożliwego, lecz jednak chcieć. [Bra-wo! An-drzej! An-drzej! Nam-się-uda!] Chcę byśmy realizowali wszystkie inwestycje. I te wielkie i te małe, i te średnie i te do kitu i te nieodpowiednie. I te przerwane i poronione, i rozpoczęte i nieskończone. I te centralne, i te lokalne, i stołeczne, i niebezpieczne. Wszystkich chcę, wszędzie i zawsze! [tłum odpowiada: An-drzej chciej! An-drzej chciej!] Nie można wybierać, przebierać, sortować i mędrkować! Wszystko musi być zrealizowane! Utworzymy z pomocą Pana Boga Fundusz Chcenia Wszystkiego. Ktoś kiedyś musiał się odważyć to zrobić. chcę, żebym to był ja! [tłum krzyczy: Że-byś Andrzej! Że-byś Andrzej!]
Chciałbym, żeby każdy włożył w ten Fundusz Chcenia Wszystkiego środki własne. Wtedy będzie nam raźniej, staniemy się jedną wielką biało-czerwoną drużyną, równiną i stadniną pod polskiej flagi pierzyną [tłum: Pie-rzy-na! Pie-rzy-na!] Zróbmy to! 100 przystanków na stu zamkach pod stułbiami! Sto rond daleko stąd! Sto stępek jak występek, sto przekopów dla prostych chłopów! Bardzo tego chcę, żebyśmy mogli wreszcie po latach zaborów zaśpiewać: przyszła miska do Matyska! Zaryzykowaliśmy, żeby chcieć. Bez chcenia nie ma spełnienia. Ja chcę i wolę, bo bez woleń i zadowoleń nie będzie powodzeń przyszłych pokoleń. To jest polska racja stanu, polska przyszłość, bo my jesteśmy dumnym, polskim narodem, nie ma dziadostwa, proszę państwa.
Nowoczesne drogi, zamki, płace i pałace - czy nas na to nie stać, ja się pytam? Stać. Ale trzeba chcieć. Ja chcę. Bo tu jest Polska z podniesioną głową wielkiego, europejskiego narodu, ze swoimi kilometrami kwadratowymi na których my zatrzymaliśmy bolszewików. Bo trzeba budować sojusze z przyszłymi pokoleniami. I zacieśniać. Bo mamy ambitnych młodych ludzi, inteligentnych, wybitnych informatyków. Mamy fenomenalne kadry. Kadry chcenia. Od czegoś trzeba zacząć, proszę państwa. Najlepiej od życzenia. Życzmy sobie! [tłum: An-drzej Życz! An-drzej Życz!] Chcę byśmy życzyli sobie ambitnie i na światowym poziomie. Żeby nikt nam nie dorównał w życzeniu sobie! Żeby nasze życzenie sobie innowacyjnie rozwijało się na światowym poziomie, bo nas na to stać. Wierzycie w to? [Wie-rzy-my! Wie-rzy-my!]
Cieszę się z każdego zainwestowanego we mnie życzenia. Chcę nie przestać się cieszyć, bo to jest warunkiem tego, byście wy nie przestali chcieć inwestować w moje pragnienia i życzenia. Moje, a które są nasze, wspólne, własne, polskie, bohaterskie i niezłomne, nigdy nie wygasające! Taką właśnie politykę, proszę państwa chcę prowadzić. Ambitnego, gospodarczego chcenia, także poprzez wspieranie waszych chceń. I tych wielkich chceń, i tych małych, i lokalnych i centralnych, i dzisiejszych i jutrzejszych. I tych chceń poza granicami Polski, i młodych chceń, nie zapominając o chceniach seniorów. Stać was na to. Przez kilka lat spotykałem Polaków z wielkimi chceniami i wiem, że są tacy i chcę, żeby chcieli zaprezentować się. Pokazać jak bardzo chcą. Wielu z nich chce mieć swoją szansę. I nie można się temu dziwić, to ludzkie. Trzeba im życzyć nie ustawania w tym ich bezustannym chceniu wszystkiego co dobre dla nich samych a tym samym dla Polski, dla jej flagi, dla jedności i wielkości polskich matematyków, co zatrzymali bolszewików lecz musieli wyjechać w marcu, bo było w Polsce jak w garncu i najgenialniejsi wyjeżdżali, a myśmy ich na peronie za mało opłakali.
Chcę wspierać młodych, chcę wspierać starych i dojrzałych, wyjeżdżających, żeby wracali, wracających, żeby wyjeżdżali. Chcę życzeniem swym wspierać każdego w chceniu jego. Młodych dojrzale wspierać, starych młodzieńczo. Chcę budować niepospolity potencjał Rzeczypospolitej Chcących Życzyć sobie nadziei pragnienia realizacji najdalej idących możliwości. I dlatego proszę państwa o wsparcie. Uparcie. I to jest mój cel. Którego ja się ciągle uczę. [tłum skanduje: Je-szcze jeden! Je-szcze jeden! ]
PS
Żeby napisać tę kwintesencję (kreatywną) kampanijnych wystąpień Andrzeja Sebastiana musiałem wysłuchać dwóch trwających po 30 minut mów. Więcej nie dałbym rady. Za żadne skarby świata. Już wysłuchanie tych 60 minut obawiam się, czy nie wpłynie na zdrowie...



Komentarze
Pokaż komentarze (13)