47 obserwujących
775 notek
341k odsłon
  432   1

Jakie ma być państwo Polaków, by byli z niego dumni?




image

Ilustracja. "Niepodległość" odzyskana


MOTTO

"[...] z tego sukna musi się i nam tyle zostać w ręku, aby na płaszcz wystarczyło; dlatego nie tylko nie przeszkadzamy ciągnąć, ale i sami ciągniemy. ”

[Henryk Sienkiewicz]]   

1.

Partia rządząca jest zmęczona… sama sobą. Większość postulatów, które obóz rządzący zgłasza jako konieczne do realizacji w nadchodzącej kadencji jest taka sama, jak postulaty tego środowiska z roku 2001. Środowisko to jest organicznie niezdolne nie tylko do sfinalizowania koniecznych reform, lecz nawet do ich całościowego zaprojektowania – widzi to coraz więcej Polaków i liczba ta będzie szybko rosła. Dobre intencje, lecz cząstkowe i kierowane imperatywem popularności partyjnej i bezkształtnym, choć intensywnym ambicjonerstwem autora projektu, zamiast  całościowym projektem reorganizacji gospodarczej i odbudowy siły tożsamościowej i kulturowej państwa opartej na jasnych ideach interesu narodowego i na możliwie szerokim zapleczu eksperckim – nie doprowadzą do niczego, blokując tylko i opóźniając swym chaotycznym podejściem moment podjęcia realnych, głębokich systemowych przekształceń. Trwanie w pogrążaniu się - taki jest status państwa polskiego przykrywany rocznicowymi tromtadracjami, tresurą przez obce państwa (pisanie polskiego prawa pod dyktando obcych państw - przypadek ustawy o IPN, sprawa dr Greniucha), dyrektywami... gospodarczymi i legislacyjnymi ciał obcych, casus Mosbacher i odwróconych agentów obcych mocarstw, czynnych w polskich sferach rządowych do dziś.

Wypalił się samonapędzający się “system sceny politycznej” ludzi wywodzących się z gleby kompromisu lat 1989, który otorbił się za pomocą swego rodzaju zmonopolizowania rynku idei oraz niedopuszczalnego wplecenia mediów w tryby każdorazowej maszynki wyborczej blokującej dostęp do władzy nowym partiom podwójnym szlabanem (jednoczesne stosowanie metody D`Hondta i progu wyborczego 5%). Polska scena polityczna jest tak dalece zdeformowana przez wiszące nad nią do dzisiaj niepisane dyrektywy gen. Kiszczaka blokujące wszystkie opcje narodowe, dyrektywy, które zdążyły już wejść w struktury instytucjonalne państwa, tak, że można mówić, iż mamy Polskę bez Polski, rządy sprawowane nad Polską – bez Polaków. Polska Piłsudskiego podzielona była na dwa obozy polityczne – narodowcy i socjaliści. Polska Millera, Kwaśniewskiego, Tuska, Schetyny i Kaczyńskiego podzielona jest na socjalistów (męczących się nad udawaniem obrony interesu polskiego lub jawnie go zdradzających) oraz na neoliberałów, jawnie grających niepolskimi kartami. Narodowe środowiska i partie wyparowały z areny reprezentantów narodu. Naród został bez swojej reprezentacji, niedobitki tułają się po telewizjach internetowych lub obrzeżach parlamentu bezustannie zniesławiane przez uczepionych władzy socjalistów i neoliberałów. Z punktu widzenia narodu i suwerenności państwa nie może być już sytuacji bardziej patologicznej niż szamotanie się duszy narodu pomiędzy tymi dwiema, wzniesionymi przez obcych na naszym terenie - ścianami.  O krok dalej jest już tylko jawna kolonia, czy też protektorat.

Trzeba już dzisiaj być przygotowanym na wycofanie się J.Kaczyńskiego z czynnej polityki. Partia nepotyzmu, kultu jednostki i akompetencji bez niego zamieni się momentalnie w chaotyczną zbieraninę pustych retorów, pazernych jeszcze bardziej niż dzisiaj na “stanowiska własnościowe”, czyli w kopię PSL-u lub SLD. Gdy staną na jej czele nielotni manipulatorzy partyjni i prestidigitatorzy księgowości, ludzie typu Brudziński, Morawiecki, Obajtek, Sasin będzie to ostateczne i nieodwołalne przypieczętowanie agonii systemu okrągłostołowego z powodu niewydolności krążeniowej (trwałe zatrzymanie paretowskiego krążenia elit).

2.

Przykład Izraela pokazuje, że sprawnie działające państwo narodowe może powstać tylko w ramach moderacji ustroju demokracji liberalnej w demokrację etniczną, w której fundamenty suwerenności państwa i narodu muszą być zawarowane w akcie najwyższego rzędu oraz w całym systemie prawnym, politycznym i edukacyjnym – i to bez oglądania się na “kręcenie nosem” tzw. opinii międzynarodowej. Socjaliści z PIS-u nigdy nie poważą się – z powodów doktrynalnych immanentnych doktrynie socjalistycznej opartej na wszechwładzy idei tolerancji – na te zdecydowane kroki, których wymaga odbudowa polskiej racji stanu.

Socjalistyczny bagaż Prezesa i neomarksizm wicepremiera Gowina (przykład: pseudoreforma szkolnictwa wyższego i rejtanizm w obronie gender) skryty pod płaszczykiem nowoczesności, liberalizmu i tolerancji uniemożliwiają jakiekolwiek znaczące działania w kierunku tożsamościowym , w kierunku odbudowy siły narodu, w kierunku budowania demokracji etnicznej. Sztuczką 30-lecia jest nazwanie koalicji socjalistów z PIS-u z neomarksistami Gowina i kratokratami Ziobry mianem Zjednoczonej Prawicy… Ma to rangę opowieści barona Münchhausena o tym, jak to leciał w powietrzu siedząc na wystrzelonej kuli armatniej.

Lubię to! Skomentuj34 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale