Czy czasy Tuska właśnie się kończą?
"Chyba tak. Świadczy też o tym jego dzikie zachowanie, rozlatane spojrzenie, nieumiarkowana gestykulacja, brednie w jakie brnie, kłamstwa, które przylepiają mu się do warg jak ćmy, zanim je jeszcze wypowie. Coraz bardziej przypomina spanikowanego węża schwytanego w niewód. Nawet patrząc tylko na jego oblicze (nie jest to miłe zajęcie) wyczuwa się bijące od niego ciemne negatywne fale. W sumie tragiczna postać, pożarta przez nicość. Gdy się widzi jego zdjęcia z dawniejszych czasów w Gdańsku, kiedy był jeszcze niewinnie wyglądającym a nawet cherubinkowatym młodym ojcem na dorobku, dostrzega się tę trudną do uwierzenia drogę w dół, jaką przebył zaledwie w ciągu 2 dekad z okładem. I którą, nieszczęsny, idzie dalej. Czy jego bliscy tego nie widzą?
Może są tacy jak on.
Patrząc też z brukselsko-berlińskiej perspektywy trudno nie dostrzec, że jako chłopiec na posyłki wykonał już swe zadanie, są teraz młodsi od niego, bardziej obyci, lepiej wykształceni, z którymi milej się ćpa, bo są dowcipni i światowi, nie tacy spięci prowincjusze jak on. Pewnie dlatego spławili go na koniec składu, bo z takim to nawet poświntuszyć w paru językach się nie da.
Ale jest zgrany też i w drugim aspekcie: nie ma szans u obecnej ekipy amerykańskiej, z którą, jak by nie było, los Zachodniej Europy jest związany.'
Autor: pokutujący łotr


Komentarze
Pokaż komentarze (3)