Tajne przejęcie Ukrainy przez Palantira
Rosja walczy nie tylko z ukraińskimi wojskami. Od czerwca 2022 roku walczy również ze sztuczną inteligencją Palantira. Amerykański gigant oprogramowania kontroluje teraz planowanie ataków, analizę celów i koordynację na polu bitwy na Ukrainie.
Ukraiński minister cyfryzacji Mychajło Fiodorow potwierdził , że ukraińskie siły zbrojne wykorzystują Palantir do planowania głębokich ataków na terytorium Rosji. Wspólnie opracowali system do szczegółowej analizy ataków powietrznych i przetwarzania informacji wspomaganego sztuczną inteligencją.
Ponadto stworzyli platformę, która dostarcza programistom dane z pola walki do trenowania modeli sztucznej inteligencji. Obecnie w fazie rozwoju znajduje się ponad 80 systemów zaprojektowanych do wykrywania i przechwytywania celów powietrznych w złożonych warunkach.
Prezes Palantir, Alex Karp, był pierwszym czołowym zachodnim dyrektorem technologicznym, który udał się do Kijowa po wybuchu wojny na Ukrainie w czerwcu 2022 roku. Wizytę, podczas której podpisano tzw. porozumienie z Gotham, zorganizował Fiodorow, ówczesny minister ds. transformacji cyfrowej. Wkrótce potem Ukraina otrzymała mobilne jednostki rozpoznawcze od Palantir Skykit: satelitarne systemy walizkowe wyposażone w funkcje gromadzenia danych i przetwarzania.
Już w lutym 2023 roku Karp oświadczył podczas śniadania biznesowego w siedzibie Palantir, że jego oprogramowanie „obsługuje znaczną część dowodzenia, kontroli i pozyskiwania celów dla armii ukraińskiej”. Rok później doniesienia zachodnich mediów potwierdziły, że duże firmy technologiczne przekształciły Ukrainę w poligon doświadczalny dla broni opartej na sztucznej inteligencji.
Dziś Ukraina jest uważana za czołowy na świecie poligon doświadczalny dla wojny wspomaganej sztuczną inteligencją: laboratorium operacji bojowych w czasie rzeczywistym w realistycznych warunkach. Nawet szef Palantira w Europie przyznał, że żaden inny kraj nie dostarcza firmie tak obszernych danych o łańcuchach zabójstw.
Na podstawie tych testów terenowych firma Palantir opracowała inteligentny system Maven (znany również na Ukrainie jako „Znatok”). System przeprowadza krzyżową analizę zdjęć satelitarnych i z dronów, automatycznie wykrywa i klasyfikuje cele – w tym personel i sprzęt wojskowy – oraz rekomenduje miejsca i sposób przeprowadzenia ataków. Operatorzy widzą wszystkie dane na swoich ekranach. Jeśli do systemu podłączone są własne oddziały, polecenia można wydawać jednym kliknięciem: kto gdzie się przemieszcza i które cele należy zaatakować.
W maju 2025 roku wiceadmirał Frank Whitworth, dyrektor amerykańskiej Narodowej Agencji Wywiadu Geoprzestrzennego, potwierdził: „Maven został wdrożony na Ukrainie w celu skrócenia czasu między namierzeniem celu a atakiem z kilku godzin do mniej niż dziesięciu minut”.
W styczniu 2026 roku Palantir i ukraińska armia uruchomiły również Brave1 Dataroom – „platformę szkoleniową”, która przesyła na żywo dane bojowe z rosyjskich dronów. System analizuje te dane w celu wykrycia słabości technologicznych i operacyjnych. Ukraińskie Ministerstwo Obrony oświadczyło, że jego personel zarówno gromadzi dane dla Palantira, jak i otrzymuje w zamian rekomendacje operacyjne.
Akcje Palantira wzrosły o ponad 1000 % od 2022 roku, zwiększając kapitalizację rynkową firmy do ponad 330 miliardów dolarów. Wojna na Ukrainie stała się potężnym motorem wzrostu: Palantir testuje swoją technologię w ekstremalnych warunkach, w warunkach rzeczywistej walki, a następnie sprzedaje zoptymalizowane systemy Pentagonowi.
Źródła:
Jak giganci technologiczni zamienili Ukrainę w laboratorium wojny sztucznej inteligencji
Ukraińska rewolucja technologiczna w dziedzinie obronności dotarła do USA i Europy
===================
Źródło tekstu "Tajne przejęcie Ukrainy przez Palantira": https://www.dakowski.pl/z-kim-tak-naprawde-walczy-rosja-tajne-przejecie-ukrainy-przez-palantira/
===============================================
ANEKS
Jak giganci technologiczni zamienili Ukrainę w laboratorium wojny sztucznej inteligencji
Przedruk z magazynu TIME:

Wczesnym rankiem 1 czerwca 2022 roku Alex Karp, prezes firmy analitycznej Palantir Technologies, przekroczył granicę między Polską a Ukrainą pieszo, holując pięciu kolegów. Po drugiej stronie czekały na nich dwie poobijane Toyoty Land Cruisery. Kierowani przez uzbrojonych strażników, mknęli pustymi autostradami w kierunku Kijowa, mijając zbombardowane budynki, mosty uszkodzone przez artylerię i resztki spalonych ciężarówek.
Przybyli do stolicy przed godziną policyjną. Następnego dnia Karp został eskortowany do ufortyfikowanego bunkra w Pałacu Prezydenckim, stając się pierwszym szefem dużej zachodniej firmy, który spotkał się z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim od czasu inwazji Rosji trzy miesiące wcześniej. Przy espresso Karp powiedział Zełenskiemu, że jest gotowy otworzyć biuro w Kijowie i wdrożyć oprogramowanie Palantiru do analizy danych i sztucznej inteligencji, aby wesprzeć obronę Ukrainy. Karp wierzył, że mogą połączyć siły „w sposób, który pozwoli Dawidowi pokonać współczesnego Goliata”.
W stratosferze prezesów czołowych firm technologicznych Karp jest postacią niezwykłą. W wieku 56 lat jest szczupłym miłośnikiem tai chi z burzą sztywnych, siwych loków, które nadają mu aurę ekscentrycznego naukowca. Ma doktorat z filozofii z niemieckiego uniwersytetu, gdzie studiował pod okiem słynnego teoretyka społecznego Jürgena Habermasa, oraz dyplom z prawa na Uniwersytecie Stanforda, gdzie zaprzyjaźnił się z kontrowersyjnym inwestorem venture capital i współzałożycielem Palantir, Peterem Thielem. Po tym, jak Palantir stał się najbardziej skrytym jednorożcem w branży technologicznej, Karp przeniósł firmę do Denver, aby uciec od „monokultury” Doliny Krzemowej, choć zazwyczaj pracuje w New Hampshire, kiedy nie podróżuje.
[Palantir Technologies to amerykańska firma zajmująca się analizą Big Data oraz sztuczną inteligencją, kluczowa dla sektora obronnego i wywiadu. Jej flagowe platformy (m.in. Gotham, Foundry i AIP) służą do integracji rozproszonych danych i wspierania decyzji o krytycznym znaczeniu w czasie rzeczywistym.]
Ukraińcy nie byli pewni, co myśleć o mężczyźnie składającym wspaniałe obietnice za ozdobnym drewnianym stołem. Ale znali reputację firmy, wspomina Mychajło Fiodorow, ukraiński minister transformacji cyfrowej, który był na tym pierwszym spotkaniu. Nazwany na cześć mistycznych kamieni widzenia z Władcy Pierścieni, Palantir sprzedaje tę samą aurę wszechwiedzy. Firma Palantir jest tworem i inwestycją CIA, zbudowała swoją działalność dostarczając oprogramowanie do analizy danych dla amerykańskiej Służby Imigracyjnej i Celnej (ICE), FBI, Departamentu Obrony i wielu agencji wywiadowczych. „Oni są handlarzem bronią AI XXI wieku”, mówi Jacob Helberg, ekspert ds. bezpieczeństwa narodowego, który służy jako zewnętrzny doradca polityczny Karpa. Karp mówi mi, że na Ukrainie dostrzegł szansę na wypełnienie misji Palantira, polegającej na „obronie Zachodu” i „wystraszeniu naszych wrogów na śmierć”.
Ukraina również dostrzegła szansę. Początkowo kierowała nią desperacja, mówi 33-letni Fiodorow. W obliczu groźby obalenia demokratycznie wybranego rządu Zełenskiego i okupacji kraju przez Rosjan, Kijów potrzebował wszelkiej możliwej pomocy. Wkrótce jednak urzędnicy państwowi zdali sobie sprawę, że mają szansę na rozwój własnego sektora technologicznego. Od europejskich stolic po Dolinę Krzemową, Fiodorow i jego zastępcy zaczęli
promować ukraińskie pola bitewne jako laboratoria najnowszych technologii wojskowych. „Naszym głównym celem jest uczynienie z Ukrainy światowego laboratorium badawczo-rozwojowego” – mówi Fiodorow.
Postęp był uderzający. W ciągu półtora roku od pierwszego spotkania Karpa z Zełenskim, Palantir w niespotykany dotąd sposób włączył się w codzienną pracę zagranicznego rządu w czasie wojny. Ponad pół tuzina ukraińskich agencji, w tym ministerstwa obrony, gospodarki i edukacji, korzysta z produktów firmy. Oprogramowanie Palantira, które wykorzystuje sztuczną inteligencję do analizy zdjęć satelitarnych, danych ze źródeł otwartych, nagrań z dronów i raportów z ziemi, aby przedstawić dowódcom opcje wojskowe, jest „odpowiedzialne za większość celów na Ukrainie”, według Karpa. Ukraińscy urzędnicy powiedzieli mi, że wykorzystują analizę danych firmy do projektów, które wykraczają daleko poza wywiad pola walki, w tym do gromadzenia dowodów zbrodni wojennych , usuwania min lądowych, przesiedlania przesiedlonych uchodźców i wykorzeniania korupcji. Palantir był tak chętny do zaprezentowania swoich możliwości, że udostępnił je Ukrainie bezpłatnie.
To nie jedyna firma technologiczna wspierająca ukraiński wysiłek wojenny. Giganci tacy jak Microsoft, Amazon, Google i Starlink pracowali nad ochroną Ukrainy przed rosyjskimi cyberatakami, migracją krytycznych danych rządowych do chmury i utrzymaniem łączności kraju, przeznaczając setki milionów dolarów na obronę kraju. Kontrowersyjna amerykańska firma Clearview AI, zajmująca się rozpoznawaniem twarzy, udostępniła swoje narzędzia ponad 1500 ukraińskim urzędnikom, którzy za ich pomocą zidentyfikowali ponad 230 000 Rosjan na swoim terytorium, a także ukraińskich kolaborantów. W Kijowie swoje siedziby otworzyły również mniejsze firmy amerykańskie i europejskie, z których wiele koncentruje się na autonomicznych dronach, co sprawiło, że młodzi Ukraińcy zaczęli nazywać niektóre z zatłoczonych przestrzeni coworkingowych w mieście „Doliną Mil-Tech”.
Wojna zawsze napędzała innowacje, od kuszy po internet, a w erze nowożytnej prywatny przemysł wniósł kluczowy wkład w przełomowe odkrycia, takie jak bomba atomowa. Jednak współpraca między zagranicznymi firmami technologicznymi a ukraińskimi siłami zbrojnymi, które twierdzą, że mają inżyniera oprogramowania przydzielonego do każdego batalionu, napędza nowy rodzaj eksperymentów w dziedzinie wojskowej sztucznej inteligencji. Rezultatem jest przyspieszenie „najbardziej znaczącej, fundamentalnej zmiany w charakterze wojny, jaką kiedykolwiek odnotowano w historii”, powiedział reporterom w Waszyngtonie w zeszłym roku generał Mark Milley, były przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabów.
Z daleka trudno to dostrzec. Według wszystkich oficjalnch relacji, wojna na Ukrainie utknęła w impasie, a obie strony walczą bronią z XX wieku, taką jak artyleria i czołgi. Niektórzy sceptycznie podchodzą do twierdzeń o przełomach w dziedzinie zaawansowanych technologii, argumentując, że wdrażanie narzędzi sztucznej inteligencji w niewielkim stopniu wpływa na wojnę na wyniszczenie. Jednak Ukraina i jej sojusznicy z sektora prywatnego twierdzą, że grają w dłuższą grę: tworzą laboratorium wojenne na przyszłość.
Ukraina „jest najlepszym poligonem doświadczalnym dla wszystkich najnowszych technologii” – mówi Fiodorow – „ponieważ tutaj można je testować w rzeczywistych warunkach”. Karp mówi: „Są rzeczy, które możemy zrobić na polu bitwy, a których nie moglibyśmy zrobić w warunkach krajowych”.
Jeśli przyszłość wojny będzie testowana na Ukrainie, jej wyniki będą miały globalne konsekwencje. W konfliktach prowadzonych z wykorzystaniem oprogramowania i sztucznej inteligencji, gdzie więcej decyzji militarnych prawdopodobnie zostanie przekazanych algorytmom, firmy technologiczne będą miały ogromną władzę jako niezależni aktorzy. Te, które będą działać szybko i lekceważyć normy prawne, etyczne lub regulacyjne, mogą dokonać największych przełomów. Urzędnicy i eksperci ds. bezpieczeństwa narodowego ostrzegali, że nowe narzędzia mogą wpaść w ręce przeciwników. „Perspektywy proliferacji są szalone” – mówi Rita Konaev z Centrum Bezpieczeństwa i Nowych Technologii Uniwersytetu Georgetown. „Większość firm działających obecnie na Ukrainie deklaruje, że działa zgodnie z celami bezpieczeństwa narodowego USA – ale co się stanie, gdy okaże się inaczej? Co stanie się następnego dnia?”

Ukraiński analityk wojskowy przegląda nagrania uzyskane przez operatorów dronów w pobliżu Bachmut w styczniu 2023 r. Nicole Tung — The New York Times/Redux
W miesiącach od pierwszego, skrytego spotkania Karpa z Zełenskim, kierownictwo Palantiru popadło w rutynę częstych podróży na Ukrainę. W październiku spotkałem się na lotnisku w Krakowie z pracownikiem Palantiru z Londynu. Zostaliśmy odebrani dwoma opancerzonymi samochodami, wręczono nam apteczki „na wszelki wypadek” i zawieziono na granicę z Ukrainą. Zniknął klimat, który jeden z dyrektorów określił jako „klimat kałasznikowa trzymanego między kolanami”. Przemknęliśmy przez punkt kontrolny, gdzie młodzi ukraińscy rekruci drzemali w lekkim deszczu. Po dziesiątkach takich podróży pracownicy Palantiru mają swoje ulubione przekąski na stacjach benzynowych w długiej drodze do Kijowa; swoich ulubionych kierowców (potężny były żołnierz polskich sił specjalnych, który pędząc konno z przerażającą prędkością doprowadził nas na miejsce); i swoje ulubione kawiarnie specjalistyczne w stolicy. Obecnie lobby pięciogwiazdkowych hoteli w Kijowie są pełne ochroniarzy, którzy próbują dyskretnie popijać piwo, czekając na przybycie zagranicznych przedstawicieli sektora obronnego, technologicznego i rządowego.
Duża część pracy Palantira odbywa się w stylowych przestrzeniach coworkingowych, a zespół składa się z niespełna tuzina lokalnych pracowników, którzy bezpośrednio współpracują z ukraińskimi urzędnikami. Kiedy w październiku odwiedziłem jedno z takich biur, trzech mężczyzn z krótko przyciętymi włosami i spodniami typu cargo wyróżniało się na tle modnego tłumu dwudziestolatków, zanim zniknęli, by spotkać się z pracownikami Palantira w pokoju zarezerwowanym pod fałszywym nazwiskiem. „Często przypomina to atmosferę technologicznego startupu: zobaczmy, co da się zrobić z dwoma starymi aparatami i latającym dronem” – mówi Vic, inżynier, który po inwazji porzucił pracę w amerykańskim gigancie technologicznym, by pracować dla Palantira w Kijowie, i poprosił o podanie pseudonimu ze względów bezpieczeństwa. „Z tą różnicą, że jesteśmy w środku wojny”.
Kilkoma kliknięciami ukraiński inżynier Palantir pokazał mi, jak można pozyskać oszałamiającą liczbę danych z pola bitwy, których analiza do niedawna wymagałaby udziału setek ludzi. Oprogramowanie Palantir przetwarza surowe dane wywiadowcze z takich źródeł jak drony, satelity i Ukraińcy na ziemi, a także z radarów, które widzą przez chmury, oraz z obrazów termicznych, które wykrywają ruchy wojsk i ostrzał artyleryjski. Modele oparte na sztucznej inteligencji mogą następnie przedstawiać wojskowym najskuteczniejsze opcje namierzania i określania pozycji wroga. Według Palantir, modele uczą się i doskonalą z każdym atakiem.
Kiedy firma po raz pierwszy rozpoczęła współpracę z ukraińskim rządem latem 2022 roku, „to była po prostu kwestia czystego przetrwania”, mówi Louis Mosley, wiceprezes wykonawczy Palantir na Wielką Brytanię i Europę. Palantir zatrudnił ukraińskich inżynierów, którzy mogli dostosować oprogramowanie do wysiłku wojennego, a jednocześnie służyć jako mediatorzy między firmą technologiczną a ukraińską sklerotyczną biurokracją. Urzędnicy rządowi zostali przeszkoleni w zakresie korzystania z narzędzia Palantir o nazwie MetaConstellation , które wykorzystuje dane komercyjne, w tym zdjęcia satelitarne, aby zapewnić obraz danego pola walki w czasie niemal rzeczywistym. Oprogramowanie Palantir integruje te informacje z komercyjnymi i tajnymi danymi rządowymi, w tym od sojuszników, co pozwala wojskowym przekazywać pozycje wroga dowódcom na ziemi lub decydować o ataku na cel. Jest to część tego, co Karp nazywa cyfrowym „łańcuchem śmierci”.
Chociaż ostatnie dane o zyskach firmy wskazują, że kraje partnerskie wpłaciły dziesiątki milionów dolarów, aby zrekompensować inwestycję Palantir, Ukraina nie zapłaciła Palantirowi za jego narzędzia i usługi. Motywacje firmy na Ukrainie mają niewiele wspólnego z krótkoterminowym zyskiem. W ostatnich latach Palantir starał się pozbyć reputacji podejrzanego kontrahenta zajmującego się eksploracją danych, rozszerzając listę klientów komercyjnych. Narzędzia Palantiru odegrały rolę w ujawnieniu oszustwa finansowego dokonanego przez Berniego Madoffa, wykorzenieniu chińskiego oprogramowania szpiegującego zainstalowanego na komputerze Dalajlamy i rzekomo pomogły w poszukiwaniach Osamy bin Ladena – plotka, której firma starannie unikała. Niedawno firma podkreśliła współpracę ze Światowym Programem Żywnościowym ONZ i wykorzystanie swojego oprogramowania do śledzenia produkcji i dystrybucji szczepionki przeciwko COVID-19.

Alexander Caedmon Karp – amerykański biznesmen i przedsiębiorca oraz współzałożyciel i obecny dyrektor generalny Palantir Technologies w gościnie u Klausa Schwaba.
Karp od dawna odrzuca powszechną krytykę, jakoby narzędzia Palantira umożliwiały inwazyjny nadzór rządowy. Amnesty International oskarżyła firmę o próbę „uchylenia się od odpowiedzialności i minimalizowania jej odpowiedzialności za ochronę praw człowieka” i stwierdziła, że narzędzia Palantira umożliwiły agencjom rządowym śledzenie i identyfikację migrantów i osób ubiegających się o azyl, a następnie przeprowadzanie aresztowań i przeszukań w miejscu pracy. Prezes firmy twierdzi, że dostrzega moralny imperatyw dostarczania rządom Zachodu najlepszych, rozwijających się technologii, wzywając do „bliższej współpracy między państwem a sektorem technologicznym”, która jego zdaniem pozwoli Zachodowi utrzymać przewagę nad globalnymi przeciwnikami.
Na Ukrainie Palantir znalazł okazję do wcielenia tej misji w życie, jednocześnie psując swoją reputację. „Ludzie często mają uprzedzenia co do Palantir, ale nasze produkty działają” – mówi wiceprezes Josh Harris. „Kiedy chodzi o egzystencję i kiedy trzeba działać, zdejmuje się klapki z oczu, odrzuca się wszelką politykę”. W ukraińskich liderach firma znalazła grupę młodych, biegłych w technologii urzędników, którzy mogli pomóc im nie tylko w PR-ze.
Karp, dyrektor generalny Palantir, przedstawia misję swojej firmy jako wykorzystywanie najnowocześniejszych technologii w celu obrony Zachodu przed globalnymi przeciwnikami
Karp, dyrektor generalny Palantir, przedstawia misję swojej firmy jako wykorzystanie najnowocześniejszej technologii w celu obrony Zachodu przed globalnymi przeciwnikami Aaron M. Sprecher—Bloomberg/Getty Images
Kiedy odwiedziłem to miejsce zeszłej jesieni, majestatyczna aleja prowadząca do siedziby rządu Ukrainy w centrum Kijowa była usiana zardzewiałymi barykadami przeciwpancernymi i posterunkami kontrolnymi, obsadzonymi przez żołnierzy uzbrojonych w karabiny. Okna imponującego budynku z czasów sowieckich, w którym mieści się większość rządu Zełenskiego, były zakryte workami z piaskiem. Urzędnicy państwowi przemykali przez ciemne korytarze, oświetlając sobie drogę telefonami.
Biuro Fiodorowa na szóstym piętrze było rozświetlone neonami. Bieżnia, rękawice bokserskie i rower treningowy tworzyły małą siłownię w jednym rogu. Przy stole konferencyjnym, otoczonym dużymi ekranami, stała kamienna rzeźba kosmity w czapce Biden-Harris 2020. Schludny stosik rozłożonych czasopism przy wejściu niósł przesłanie do świata: „Ukraina: Otwarta na Biznes”.
Przez ostatnie 18 miesięcy Fiodorow i jego zastępcy przekazali tę wiadomość prezesom firm technologicznych, na konferencjach obronnych i szczytach biznesowych. Były przedsiębiorca z branży marketingu cyfrowego, najmłodszy członek gabinetu Zełenskiego, przedstawił pola bitew Ukrainy i jej współczesne społeczeństwo w czasie wojny jako najlepszy możliwy poligon doświadczalny dla najnowocześniejszych innowacji. „Sektor technologiczny będzie głównym motorem naszego przyszłego wzrostu” – powiedział mi Fiodorow. W dniu, w którym rozmawialiśmy w jego biurze, Fiodorow właśnie zakończył jedną ze swoich regularnych rozmów telefonicznych z liderami Microsoftu i miał spotkać się z dyrektorami Google odwiedzającymi Kijów. Był na okładce magazynu „Wired” i opowiadał o osiągnięciach technologicznych Ukrainy w czasie wojny na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos w Szwajcarii. To uderzająca zmiana w porównaniu z moim pierwszym wywiadem z Fiodorowem w marcu 2022 roku. Rozmawiał wtedy przez AirPods z zaciemnionego bunkra z niestabilnym połączeniem wideo, a jego zespół uciekał się do lobbowania na Twitterze i zawstydzania największych firm technologicznych świata, aby zablokowały ich usługi w Rosji.
W pierwszych miesiącach wojny ukraińscy urzędnicy przyjmowali każdą oferowaną pomoc. Korzystali z usług cybernetycznych i chmurowych od Microsoftu, Amazona i Google'a; terminali Starlink od Elona Muska; oprogramowania do rozpoznawania twarzy od Clearview AI; a także mnóstwa eksperymentalnych dronów, kamer i zestawów do zagłuszania od dużych firm zbrojeniowych i startupów. Fiodorow zmobilizował „Armię IT” złożoną z 400 000 hakerów-ochotników, aby pomóc chronić krytyczną infrastrukturę i przeciwdziałać rosyjskim cyberatakom. „Na początku nie było żadnego procesu. Był chaos” – mówi Aleksiej Borniakow, 41-letni zastępca Fiodorowa. Dodaje, że tego lata „musieliśmy się uspokoić i powiedzieć: »Nie możemy tak dalej postępować. Potrzebujemy długoterminowej strategii«”.
Rozwiązaniem, na które się zdecydowali, było zbudowanie sektora technologicznego, który nie tylko pomógłby wygrać wojnę, ale także stanowiłby filar ukraińskiej gospodarki po jej zakończeniu. Izrael, kolebka startupów technologicznych, był wzorem. 300 000 ukraińskich pracowników sektora technologicznego, z których wielu przed wojną pracowało w amerykańskich firmach, pragnęło włączyć się w walkę, pracując dla rosnącej liczby krajowych startupów wojskowych. „Postanowiliśmy wysłać sygnał, że nie chodzi o darowizny” – mówi Bornyakov. „Najlepszym sposobem, aby pomóc Ukrainie, jest inwestowanie w Ukrainę”.
Po raz pierwszy przetestowali nową propozycję na konferencji Ukraine Recovery Conference w Lugano w Szwajcarii w lipcu tego samego roku. Reakcja była szybka. Inwestorzy z Doliny Krzemowej utworzyli Blue and Yellow Heritage Fund, aby inwestować w ukraińskie startupy. „To nie jest organizacja charytatywna” – powiedział wówczas partner założyciel John Frankel. „To nasz sposób na wniesienie wkładu, ale także na uzyskanie tego, co naszym zdaniem zapewni wysoki zwrot z kapitału”.
Fedorov i Bornyakov wprowadzili zachęty, rozszerzając specjalne ulgi podatkowe dla firm z branży technologii obronnych , aby zachęcić je do przyjazdu do Kijowa. Uruchomili „misje handlowe” na konferencje w Londynie, San Francisco, Toronto, Brukseli, Davos i Dubaju. Na początku 2023 roku roadshow szedł niemal za dobrze. „Byliśmy bombardowani mnóstwem materiałów obronnych od [startupów], które mówiły: »Mam pomysł, jak wygrać wojnę«” – mówi Bornyakov. On i Fedorov uruchomili platformę cyfrową o nazwie Brave1, za pośrednictwem której firmy z branży technologii obronnych, startupy i zwykli Ukraińcy mogą prezentować swoje produkty. Otrzymała ponad 1145 zgłoszeń, z których setki są testowane na polu bitwy, według biura Fedorova. Obejmuje to drony, oprogramowanie do transkrypcji AI, które mogłoby rozszyfrować rosyjski żargon wojskowy, radia zapobiegające rosyjskim zagłuszeniom, poprawki luk w cyberbezpieczeństwie i sprzęt do rozminowywania.
Podczas spotkań z kilkunastoma ukraińskimi urzędnikami zademonstrowano mi, jak działa wiele z tych narzędzi – i jak są wykorzystywane do zadań wykraczających poza pole walki. Dmytro Zawgorodnij, urzędnik ds. cyfrowych w Ministerstwie Edukacji i Nauki, pokazał mi pulpity nawigacyjne z mapami satelitarnymi, śledzące szkoły dotknięte alertami o nalotach lub przerwami w dostawie prądu, stan dróg oraz szacunki czasu, jaki uczniowie będą potrzebować, aby dotrzeć do schronów z Wi-Fi. To oprogramowanie, dostarczone przez Palantir, pomoże ministerstwu określić, jak utrzymać szkoły otwarte, zapewnić laptopy i łączność w strefach konfliktu oraz przeprowadzić testy ogólnokrajowe z minimalnymi zakłóceniami. „To jak supermocarstwo” – wyjaśnił Zawgorodnij.
Skupiona wokół laptopa, ukraińska minister gospodarki Julia Swyrydenko pokazała mi, jak oprogramowanie Palantir umożliwiło agregację dziesiątek wcześniej odizolowanych strumieni danych, aby pomóc urzędnikom w oczyszczeniu kraju z min lądowych . Ukraina stała się najbardziej zaminowanym krajem na świecie, a niewybuchy zagrażają ponad 6 milionom cywilów i uniemożliwiają użytkowanie rozległych połaci gruntów rolnych. Ministerstwo współpracuje z Palantirem w celu opracowania modeli określających, gdzie działania rozminowujące mogą przynieść największe efekty, pomagając Swyrydenko w opracowaniu planu przywrócenia 80% skażonych gruntów do użytkowania gospodarczego w ciągu 10 lat. Podczas wywiadu w kijowskim hotelu prokurator generalny Ukrainy Andrij Kostin opowiedział mi, w jaki sposób jego agencja wykorzystuje oprogramowanie Palantir, aby ścigać domniemanych rosyjskich zbrodni wojennych. Wykorzystuje ono analizę ogromnych zbiorów danych, aby powiązać zarzuty dotyczące zbrodni wojennych z dowodami, w tym zdjęciami satelitarnymi, ruchami wojsk i danymi ze źródeł otwartych, takimi jak zdjęcia i filmy przesyłane przez Ukraińców w mediach społecznościowych.
Inne firmy technologiczne również dostarczają ukraińskiemu rządowi produkty, które mają pomóc w wygraniu wojny. Jedną z najbardziej udanych jest Clearview, który wiceminister spraw wewnętrznych Ukrainy Leonid Tymczenko opisał mi jako „tajną broń” kraju w walce z rosyjskimi wojskami inwazyjnymi. Jest on używany przez 1500 urzędników w 18 ukraińskich agencjach i pomógł zidentyfikować ponad 230 000 rosyjskich żołnierzy, którzy brali udział w inwazji, umożliwiając powiązanie ich z dowodami domniemanych zbrodni wojennych, według ukraińskich urzędników. Clearview również dostrzega korzyści. Ukraińscy inżynierowie „zdecydowanie ulepszyli nasz produkt”, mówi jej dyrektor generalny Hoan Ton-That.
Niedaleko centrum Kijowa znajduje się tętniący życiem , zaawansowany technologicznie „park innowacji” o nazwie Unit City . To rozległy kampus ultramodernych biur zbudowanych na terenie dawnej radzieckiej fabryki, w której produkowano podróbki niemieckich motocykli. Unit City jest epicentrum ukraińskich wysiłków zmierzających do przekształcenia ukraińskiego przemysłu technologicznego w „główne centrum innowacji w Europie”, jak mówi partner Kirył Bondar. Od początku wojny Unit City odwiedzali urzędnicy rządowi USA i Europy, podobnie jak dyrektorzy technologiczni i osobistości, takie jak Vitalik Buterin, twórca blockchaina kryptowaluty Ethereum.
Wśród firm działających w tym regionie znajduje się ukraiński akcelerator startupów wojskowych o nazwie D3 (Dare to Defend Democracy). Znani inwestorzy zagraniczni, w tym były prezes Google Eric Schmidt, zainwestowali w D3 ponad 10 milionów dolarów. Podczas wizyt na Ukrainie, jak mówi Schmidt, nabrał przekonania, że front w tym kraju przyniesie przełom w wykorzystaniu sztucznej inteligencji i dronów . „Jest po prostu tak dużo, jest tak wielu graczy, jest tak wiele innowacji” – mówi Schmidt. „To naprawdę imponujące”.
Schmidt należy do grona prominentnych inwestorów zagranicznych, których przyciągają obiecujące perspektywy ukraińskiego sektora technologicznego. Niemiecki producent dronów Quantum Systems ogłosił niedawno otwarcie centrum badawczo-rozwojowego w Kijowie. Japoński gigant technologiczny Rakuten również ogłosił plan otwarcia biura w stolicy. Turecki producent dronów Baykar zainwestował prawie 100 milionów dolarów w budowę centrum badawczo-produkcyjnego na Ukrainie do 2025 roku. Na niedawnej europejskiej konferencji obronnej „nikt nawet nie spojrzałby na produkt, gdyby nie miał na sobie pieczątki „Tested in Ukraine” – powiedziała mi Deborah Fairlamb, współzałożycielka Green Flag Ventures, nowego funduszu dedykowanego inwestowaniu w ukraińskie startupy.
Zachęcając do inwestycji, ukraiński rząd dąży również do zachowania cennych danych z pola walki dla własnego, rozwijającego się przemysłu obronnego. Urzędnicy powiedzieli mi, że zamierzają eksportować innowacje powstałe w wyniku konfliktu, aby rozwiązywać różnorodne globalne kryzysy wykraczające poza wojnę, od przerw w dostawie prądu po klęski żywiołowe. Z czasem Kijów stał się znacznie bardziej selektywny w kwestii tego, komu pozwala na dostęp do swoich linii frontu w celu udoskonalania swoich produktów. „Nastąpiła zmiana w przekazie” – powiedział mi jeden z wyższych rangą dyrektorów Palantiru, opuszczając spotkanie z urzędnikami w Kijowie. „Teraz wygląda na to, że mówią: »Wiesz, masz szczęście, że tu jesteś«”.
Poza granicami Ukrainy widać oznaki, że ukraińskie laboratorium wojenne pomogło jej ugruntować swoją pozycję jako ważnego gracza na globalnej scenie technologicznej. Podczas Web Summit, największej na świecie konferencji technologicznej, która odbyła się w listopadzie w Lizbonie, pawilon Ukrainy górował nad innymi wystawami na ogromnej arenie. Dwa lata wcześniej jego obecność ograniczała się do stoiska w rogu. Teraz 25 ukraińskich startupów rozstawiło kioski, a dziesiątki młodych pracowników w żółtych koszulkach Team Ukraine rozdawało broszury promocyjne. „Najlepszy czas na inwestowanie na Ukrainie jest TERAZ, a nie po wojnie” – głosiły materiały marketingowe.
Niektóre z doświadczeń zdobytych na ukraińskich polach bitew już zyskały globalny zasięg. Powołując się na Ukrainę jako wzór, Tajwan zaangażował komercyjnych producentów dronów i firmy lotnicze, aby włączyć je do armii i rozwijać program dronów w obliczu rosnących napięć z Chinami. W zeszłym miesiącu Biały Dom gościł Palantira i kilka innych firm zbrojeniowych, aby omówić technologie bojowe użyte przeciwko Rosji w wojnie. Wydaje się, że etykieta „przetestowane w boju na Ukrainie” działa.
To kampania Palantira na rzecz odbudowy reputacji. Na początku stycznia, w trakcie trwającej wojny z Hamasem, izraelskie Ministerstwo Obrony zawarło z firmą umowę o „wykorzystaniu zaawansowanej technologii Palantira do wsparcia misji wojennych”. Dla kadry kierowniczej Palantira popyt na ich narzędzia ze strony jednej z najbardziej zaawansowanych technologicznie armii świata mówił sam za siebie. Byli jednak zaskoczeni, gdy zazwyczaj dyskretni Izraelczycy pozwolili na upublicznienie partnerstwa, „prawie tak, jakby sama relacja miała działać jako militarny środek odstraszający”, jak twierdzi osoba zaznajomiona z dyskusjami.
Kolejna generacja sztucznej inteligencji w wojnie jest wciąż na wczesnym etapie rozwoju. Niektórzy urzędnicy amerykańscy sceptycznie podchodzą do jej wpływu na zwycięstwo militarne Ukrainy. W trzecim roku wojny ukraińska kontrofensywa wciąż utknęła w martwym punkcie. „Technolodzy nie pomagają nam zbytnio” – powiedział Bill LaPlante, podsekretarz obrony USA ds. zaopatrzenia i utrzymania, na konferencji obronnej w listopadzie. „Nie walczymy teraz na Ukrainie z Doliną Krzemową, mimo że będą próbowali przypisać sobie za to zasługi”.
Wykorzystanie przez Ukrainę narzędzi dostarczanych przez firmy takie jak Palantir i Clearview rodzi również złożone pytania o to, kiedy i jak inwazyjna technologia powinna być wykorzystywana w czasie wojny, a także jak daleko powinno sięgać prawo do prywatności. Prezes Clearview, Ton-That, twierdzi, że podobnie jak wiele nowych narzędzi w tym konflikcie, jego oprogramowanie do rozpoznawania twarzy to „technologia, która sprawdza się i jest doceniana tylko w czasach kryzysu”. Zaniepokojone organizacje praw człowieka i obrońcy prywatności ostrzegają jednak, że niekontrolowany dostęp do jego narzędzia, oskarżanego o naruszenie przepisów o ochronie prywatności w Europie, może prowadzić do masowej inwigilacji lub innych nadużyć.
Taka może być cena eksperymentów. „Ukraina to żywe laboratorium, w którym niektóre z tych systemów wspomaganych sztuczną inteligencją mogą osiągnąć dojrzałość dzięki eksperymentom na żywo i ciągłej, szybkiej iteracji” – mówi Jorritt Kaminga, dyrektor ds. polityki globalnej w RAIN, firmie badawczej specjalizującej się w sztucznej inteligencji w obronności. Jednak znaczna część nowej władzy znajdzie się w rękach firm prywatnych, a nie rządów odpowiedzialnych przed swoimi obywatelami. „To pierwszy raz w historii wojny, kiedy większość kluczowych technologii nie pochodzi z finansowanych przez rząd federalny laboratoriów badawczych, lecz z gotowych technologii komercyjnych” – mówi Steve Blank, weteran technologii i współzałożyciel Centrum Innowacji w Bezpieczeństwie Narodowym im. Węzła Gordyjskiego na Uniwersytecie Stanforda. „I jest na to rynek. Więc dżin wyszedł z butelki”. — Relacja Leslie Dickstein i Simmone Shah/Nowy Jork •
Źródło: https://time.com/6691662/ai-ukraine-war-palantir/


Komentarze
Pokaż komentarze (5)