NADZIEJA
do niedawna często zasypiałem ze strachem
bałem się że już się nie obudzę
i – co gorsza – w ogóle już mnie nie będzie
pewnego dnia
poczułem jednak coś niezwykłego
oto razem ze mną obudziła się nadzieja
nie wołałem o nią żadną modlitwą
(wstydziłem się)
a ona spadła mi jak z nieba
i odtąd nie odstępuje mnie na krok
zaufałem jej od pierwszej chwili
nie wypytuję jej o szczegóły
czasami wydaje mi się trochę naiwna
ale co tam – grunt że ją mam
to dzięki niej przestałem bać się zasypiania
też mi coś – mruczę układając się wygodnie
najwyżej obudzę się
PO TAMTEJ STRONIE...


Komentarze
Pokaż komentarze (4)