NIE PŁACZ MAMUŚ…
Nie płacz mamuś, po co te łzy…
Pamiętasz, co mówił tato:
„Kiedy wróg stanie u drzwi…”
To ostatnie niewoli lato!
- „Ojca nie ma… Mnie serce boli…”
Dziecko… Czuję, że coś się stanie…
Co mu powiem, gdy wróci z niewoli?”
- ŻE W WARSZAWIE WYBUCHŁO POWSTANIE!
To mu powiesz…Wszystko zrozumie.
Wciąż mnie uczył bym nie był miękki…
I dlatego syn dzisiaj umie,
Kiedy trzeba – wziąć broń do ręki…
- „Jaka broń? Co ty mówisz? Dziecko…
Przecież zginiesz pierwszego dnia…
Jeden granat na siłę niemiecką?
Stary bagnet… I co ci to da?”
Z tym bagnetem zdobędę karabin,
Lub pistolet… Bo raz się żyje…
Prędko szwabów się pychy pozbawi,
Gdy zobaczą, jak Polak się bije…
Pobłogosław, mamuś, na drogę.
To się stanie, co stać się ma…
Przytul mocniej, czekać nie mogę.
Zajrzę jeszcze… Któregoś dnia…
Lecę, pędzę – nie mogę zwlekać
Do wolności trzeba się śpieszyć!
Będzie dobrze, a ty – mamulko –
NIE ZAPOMNIJ FLAGI WYWIESIĆ..!


Komentarze
Pokaż komentarze (2)